niedziela, 6 października 2013

Powrót z krainy chilloutu



Cześć i czołem, zaczynam wracać z krainy chilloutu.
Co ciekawe, zbiegło się to z kolejną mszą o uzdrowienie, na której byłam w ubiegłą niedzielę.

Moja głowa i serce zaczynają sobie przypominać o problemie.
Moje nerwy stały się mega wrażliwe na Jego odchyły od moich oczekiwań.

Myślę, że to dobrze, że tak powinno być.
Czas zabrać się za robotę i wrócić do tematu. Bo ostatnio zamietliśmy temat pod dywan i łapaliśmy oddech, chilloutując się.

Mam Go zapisać na piątek na badanie nasienia.Ja w tym czasie muszę także sprawdzić jak tam moja flora bakteryjna wygląda.


No i seks. Hello? Nie pamiętam jak to się robi.
Nie kochaliśmy się 2,5 miesiąca! Nie wiem co się stało. Ani ja nie próbowałam. Ani on. Może po prostu potrzebowaliśmy brejka.

A co najciekawsze w tym wszystkim? Okres mi się spóźnia ponad 3 dni.
Taka sytuacja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz