niedziela, 17 listopada 2013

Intymnik

Serwus.
Melduję, że żyję i mam się dobrze.
Powiedziała bym nawet, że całkiem świetnie, biorąc pod uwagę okoliczoności.

Gdyby ktoś mi powiedział wcześniej jaki wpływ na mojego faceta będzie miał Clostilbegyt to bym mu zaserwowała te prochy... kilka lat wcześniej :-)

Występują u niego dwa objawy:

1/ humory (ale są dość zabawne akurat. trochę jak u kobitki przed okresem)
2/ ochota na seks.

Punkt dwa podkreśliłam. Powinnam go jeszcze wyblodować i zrobić czcionką co najmniej 30tką.
Po prostu jakby mógł to by mnie nie wypuszczał z łóżka :)
Zachowuje się jakby miał znowu 16 lat i widział mnie pierwszy raz na golasa :)

Wita mnie codziennie po pracy słowami:
"Cześć, idziemy do łóżka? :) "

Nie ukrywam, że korzystam z tego skutku ubocznego.
Z taką częstotliwością nie kochaliśmy się chyba od... 10 lat.
I to... bez zabezpieczenia.

Tak wiem, bakterie. Tak wiem, jestem nieodpowiedzialna. Tak wiem, leczyliśmy się i teraz robimy krok wstecz. Może.

Ale za to dawno nie czułam się tak pożądana i kobieca.
I znowu od kilku miesięcy mogę mieć nadzieję na cud. Że może jakoś, kiedyś.
Skoro tak mu testosteron skoczył (zakładam że to to skoro jest taka chuć) to może i armia się spisze?

Po prostu pojechaliśmy po bandzie i daliśmy szansę losowi, szczęściu, Bogu.
A nawet jeśli cud się nie zdarzy, jest fajnie. Tu i teraz.



A we wtorek zaczynamy dalsze wizyty lekarskie, o których napiszę niebawem.


4 komentarze:

  1. No i super. Kuj żelazo póki gorące !

    OdpowiedzUsuń
  2. No tym seksem to kapie z tekstu, fajnie!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i dobrze :)
    W necie piszą różne teorie. Też takie, że bakterie niekoniecznie się przenoszą drogą płciową. W przeciwieństwie do takiej grzybicy np.
    Jak jest to już nie wiem, ale to nawet była wypowiedź lekarza, więc ze spokojem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, fajnie mieć tą nadzieję:) A seksij się na zdrowie!:)

    OdpowiedzUsuń