środa, 15 stycznia 2014

Owulejszyn

Spędzamy wieczór przed telewizorem.
Ja i moja owulacja.

Napier*** jak diabli. Jakby chciała się zemścić za zeszłotygodniowe HSG.

Moje jajniki po przepychaniu HSG są drożne jak krajowa "jedynka" za pięć dwunasta w Sylwestra a seks jest czymś, czego dziś praktykować nie będę.
Wspomnienie stalowych kleszczy w okolicach moich jajników w ubiegły czwartek w dość znaczący sposób wpływa na moje obecne libido.

Jestem zaiste zajebista.
Liczę na niepokalane poczęcie, czy coś?

Wkurwia mnie seks na "gong".
Pier***, nie robię.

5 komentarzy:

  1. Ja to nazywam " gazeta na mordę i za Ojczyznę "
    Też nie lubię .. ( nie lubiłam )

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem. Doskonale rozumiem, bo ja hsg miałam w piątek a lekarz kazał działać od poniedziałku i nie powiem, że ot tak dopuściłam do siebie ślubnego. Jakaś blokada po tym badaniu nie pozwalała się wyluzować.

    OdpowiedzUsuń
  3. no niestety, my niepłodne, chyba w większości mamy obniżone libido tudzież wcale go nie posiadamy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. hahhaha... a ja napiszę jedno: zajebisty post :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że mamy takie samo podejście :)

    OdpowiedzUsuń