poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rzeczpospolita niepłodności

W sobotę wieczorem spotkałam się z dość dawno niewidzianą koleżanką.
Kiedyś bardzo się przyjaźniłyśmy, ale w pewnym momencie nasze drogi zaczęły się coraz bardziej rozchodzić, aż rozeszły się dość znacznie i widujemy się średnio co pół roku.

To, co jednak wiedziałam, to to, że ona ze swoim partnerem zaczęli się starać o dziecko kilka miesięcy po tym kiedy my zaczęliśmy. "Starać" to może za dużo powiedziane. Odstawili wszelką antykoncepcję. Wychodząc na sobotnie spotkanie wiedziałam, że ona również nadal nie jest w ciąży.

Trochę się obawiałam tego spotkania, czy nie będzie sztywno itd.
Nie było.
Od rozpoczęcia rozmowy o niepłodności dzieliło nas zaledwie kilka łyków piwa.
Wiedziałam, że zejdziemy na ten temat, ale nie spodziewałam się, że aż tak szybko.

Ona zaczęła. Od razu powiedziała, że zrobili badania i jest u nich spory problem. Nasienie - czynnik męski. Ona nie zrobiła badań, bo jej zdaniem wszystko jest w porządku po jej stronie.
Jej podejście jest zupełnie inne niż moje. Nie ogarnia tematu od strony medycznej, nie ma zamiaru robić dodatkowych badań i generalnie zamiotła temat na maksa pod dywan.
Do in vitro podchodzi na zasadzie "ja jestem zdrowa więc dlaczego miała bym się tak katować" i generalnie mam wrażenie, że ich wspólną przyszłość stawia pod znakiem zapytania.

Nie oceniam tego. Tego mnie nauczyła nasza znajomość już wcześniej.
Na pewno jej podejście jest diametralnie inne od mojego.

Dodatkowo, okazało się, że znajoma, która brała ślub tego samego dnia co ja, jest po czwartym nieudanym in vitro. W międzyczasie zaliczyła jakieś poronienie.

A kilka innych dalszych znajomych jest w ciąży.

Jutro powrót do rzeczywistości :/

4 komentarze:

  1. Jak się okazuje problem niepłodności zatacza coraz szersze kręgi ...
    Nie oceniam - jednak podejście Twojej koleżanki w stylu ' to nie mój problem/moja wina" - nie podoba mi się . Niepłodność jest chorobą obojga partnerów . Bez względu na diagnozę .

    4 próby , poronienie ...Jezu jak się po tym podnieść ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, gdyby chodziło o jakąś inną osobę, moje zdanie było by bardziej zdecydowane. Ale z tą osobą mamy już za sobą pewną historię, związaną z.. hmm.. powiedzmy: rozbieżnymi priorytetami i nie oceniam, wstrzymuje się od głosu.
      Ale historia z 4ma IV, zaiste, słaba.

      Usuń
  2. od A do Z - pełna zgoda, pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w szoku, że koleżanka nie zamierza się przebadać... zanim podeszłabym do in vitro - przebadałabym wzdłuż i wszerz siebie i męża...
    owszem, mój też kiedyś mi powiedział, że z nim na pewno wszystko jest ok, bo pochodzi z wielodzietnej rodziny - ale gdy ostatnio zapytałam czy gdyby zaszła taka konieczność - przebadałby się? odpowiedział bez zastanowienia, że tak.'
    Jeśli chodzi o poronienia - dla mnie największym wzorem jest pewna blogerka, która poroniła 8, albo 9 razy, ale walczyła cały czas, nie poddała się i dziś ma 2 córeczki :)

    OdpowiedzUsuń