wtorek, 25 marca 2014

Sitting, waiting, wishing..

Źródło: http://detailorienteddiva.blogspot.com/2012/08/the-waiting-is-hardest-part-free.html


Sytuacja psychiczna jakoś stopniowo się unormowała, na szczęście.
Psycho-nerwo-jazdy wyciszyły się.

Bardzo dziękuję wszystkim Dobrym Duszyczkom za wsparcie ;)

Nie piszę ostatnio zbyt wiele, bo boje się wywoływać wilka z lasu i zbyt głęboko babrać w temacie.
Codziennie jednak przeglądam Wasze blogi.
/ i zastanawiam się, what the hell się stało z  blogiem Life is Beautiful? /

Przeleczyłam swoje bakterie gałkami z antybiotykiem, w międzyczasie zdążyłam się pochorować i przeleżałam cały tydzień w łóżku. I nadal kaszlę i kicham i smarcze :// Jakiś wstrętny wirus.

W międzyczasie spotkałam się również z żoną szefa, z którą przegadałyśmy bite 2 godziny. Opowiedziała mi jak było u nich, dała kilka rad i dodała otuchy ... w tajemnicy przed szefem.

Już niebawem kwiecień i na początku miesiąca startuję z antykami.
Już to przyjmowanie antyków będzie mnie cieszyło do granic możliwości - bo to będzie oznaczało, że to już TUŻ TUŻ!

A póki co, staram się nie over-analizować, nie rozkminiać.
Czasami nachodzi mnie taka ciepła nadzieja, obejmuje cały mój umysł i ciało... ale nie chce się z nią zaprzyjaźniać póki co.

Czekam.

9 komentarzy:

  1. Niech ci się kości wiosennym słońcem grzeją - szykuj się:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No my teź czekamy, więc proszę elegancko pigułeczki łykać żeby wszystko bylo godzinę zero w najlepszym porządku! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ej no, jak? Wyskakuje mi, że blog usunięty :/
      Usunięty?? Really??

      Usuń
    2. Really. Ale wrócę! Tylko w zupełnie innym wydaniu!

      Usuń
  4. To zaraz startujesz! Fajnie :) Czekam i wierzę, że będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak juz zaczniesz pigulki, wszystko pojdzie, jak z gorki. Nawet sie nie obejrzysz, a bedziesz sie zastanawiala jak przetrwac te dwa tygodnie do bety.. ;)

    OdpowiedzUsuń