czwartek, 10 kwietnia 2014

Falstart...



Debilem mnie nazwać, to mało...

Teoretycznie mam dziś 2 dzień cyklu.
Ale tylko teoretycznie, ponieważ mój okres jakby... zniknął.
Najlepsze jest to, że antyki i tak łykam.

Byliśmy wczoraj u Ojca Dyrektora.
Zapłaciliśmy 150 pln po to, żeby się umówić na histerosopię w Wielki Piątek.
Rozpisanie procedury w środę, po Świętach (podobno Święta w tym roku też są, nic o tym nie wiem).

Ojczul pyta:
- Który dzień cyklu?

Ja:
- Yyy no właśnie, tu jest mały problem..

Ojczul, podnosi wzrok znad kartki:
- ???

Ja:
- Jeszcze niedawno wydawało mi się, że drugi. Jest jakieś plamienie, ale jeszcze nadal się nie rozkręciło. A najgorsze jest, wie pan co?..

Ojczul, z miną jakby patrzył na debila, wyraźnie rozbawiony:
- Yyy, no nie wiem? Co?

Ja, z miną "Jozina z Bazin":
- No, bo ja zaczęłam brać te pigułki anty już...

Ojczul:
- Aha. Ale coś się rozkręca?

Ja:
- Tak, tak. Bezapelacyjnie. 

Ojciec:
- No to brać, brać.

No i zajebiście, tylko historia z okresem ma się tak:
w poniedziałek coś tam zaczęło pultać (Boże, co ja gadam..). Więc pojechałam z tamponami, z radością jakbym w totka wygrała kumulację. Niewiele tam na tych tamponach było, no ale było!
I wczoraj koło 15:00 wciskam, a tam coś nie idzie (Jezu... sorry dziewczyny). Sprawdzam a tam nic.
No więc zrezygnowałam z tampona i tak do teraz chodzę sobie bez asekuracji. I co?

Sahara.

Nic. Okresu nie ma. Brzuch mnie boli, wkurwiona chodzę na wszystko dookoła, a okresu mnie ma.
Jestem przerażona. I co teraz?

Żrę anyki, za tydzień z hakiem histeroskopia a ja co?

Żeby się nie okazało, że za szybko te antyki zaczełam brać i wstrzymałam sobie okres.

I co teraz???

Małż mówi:
- Yyy, może weź, test zrób.

Ale ludzie, z czym do ludu?? O czym jest mowa?
Jeden seksik był i to tuż przed rzekomym okresem, to by musiało być niepokalane poczęcie.
(ale gdyby jednak, to właśnie łykam tabletki anty, to by było chyba słabo..)

Masakra.
Odczekam jeszcze dziś. Jak nie dostanę to zadzwonię do kliniki się skonsultować, bo ja nie wiem co mam teraz zrobić.

A poza tym za raz mnie potarga.



17 komentarzy:

  1. Nie mogę się powstrzymać od chichotania, chociaż wiem, że to wcale nie jest zabawne.
    Raczej antykami okresu nie zatrzymasz. Przecież jak bierzesz pigułki na stałe, to okres nie znika.

    Trzymam kciuki, żeby się wyjaśniło jak najprędzej i za udaną histeroskopię. Moja 9 maja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wężon ;)
      Ja nie wiem.. okres przecież występuje podczas kilku dni przerwy, z jakby ostawienia, więc.. chyba jednak zatrzymam.

      Histero.. no cóż. Wygląda, że będę pierwsza :) Oczywiście opiszę ze szczegółami :)

      Usuń
    2. Pink, występuje w przerwie, to u Ciebie niby też się zaczął, ale następne opakowanie zaczynasz w trakcie okresu i nie powstrzymujesz go. Nie sądzę, żebyś pierwszą tabletką tak go przyblokowała.

      Usuń
  2. Histeroskopia to żadne tam nie-wiadomo-co... nawet jednego apapu nie łyknęłam już po, lekkie plamienie i po sprawie. Za to miesiączka mi się "dziwna" później zrobiła... niby jest o czasie, ale taka nijaka i krótka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balbina, na co miałaś tę histeroskopię i co Ci podczas niej zrobili?
      Ja cztery lata temu miałam histeroskopowo usuwaną przegrodę macicy, żeby móc spokojnie zachodzić w drugą ciążę (córka jest skrajnym wcześniakiem prawdopodobnie przez tę przegrodę). I miesiączki po niej mi się zrobiły właśnie takie super skąpe (właściwie plamienia) i to przez 2 dni.
      Za mną prawie trzy lata monitoringów, kuracje clostilbegytem , piękne owulacje i brak ciąży. Lekarz twierdził, że endometrium nie za grube, ale może być. Dopiero nowa pani doktor usłyszawszy o skąpych miesiączkach po histero wpadła na Zespół Ashermana. W lutym miała histero, potwierdziła diagnozę. Jestem cała w zrostach. W maju właśnie drugie usuwanie zrostów, a może i trzecie potem.
      Powiedz lekarzowi o tych miesiączkach i pilnuj grubości endometrium, żebyś nie wylądowała jak ja.

      Usuń
  3. Nieźle pojechałaś ;-)
    Żeby sprawdzić czy okres się zaczął czy nie można zrobić badanie z krwi LH i estradiol (jakbyś była już w desperacji :-) ). Ale właśnie w 1-2 dc, więc musiałbyś teraz gnać do labu. Niskie poziomy wskazują początek nowego cyklu. Lepiej zadzwoń do kliniki i spytaj co możesz teraz zrobić.
    I tak będzie dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rety no.. chyba zadzwonię do tej kliniki bo na prawdę, masakra..
      A okres powinnam dostać w sobotę planowo!

      Tabletki anty mogły go wstrzymać, right?

      Usuń
  4. Nie, antyki nie wstrzymuja. Ja bralam antyki przez ok. 30 dni i bylam przekonana wlasnie, ze dopoki biore, to bedzie sucho, a tu nagle polecialo (kalendarzowo), troche w szoku bylam.. ale widac nie wstrzymuja.

    A moze tak byc, ze to takie przed-okresowe plamienie i choc teraz zniklo, to za pare godzin wroci. Mnie sie to czasem zdarza..

    Ale sie zgodze, ze moze lepiej zadzwonic i sie upewnic - dla spokoju sumienia.. i tylko sie o nic nie martw, bedzie dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, że tak obrazowo powiem.. właśnie w toalecie przeprowadziłam mały research.
      Jest, że tak powiem... nadzieja.
      Jak wrócę do domu to wezmę aspirynę i gorący prysznic.

      Usuń
  5. lol
    No i pieknie. :) Tylko nie przesadzaj z ta aspiryna i prysznicem, bo poplyniesz do Baltyku.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, z dwoja złego wolę w tą stronę.
      Wszystko lepsze niż Sahara.

      Usuń
  6. Tak się podkręciłaś tym ivf-em, tak już czekałaś w boksach, że aż sobie łachudrę przyspieszyłaś :-) Emocje sięgają zenitu! Dawaj co tam u Ciebie w gaciach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe... niee, spóźniona. W sobotę miała być, ale ubiegłą :) Także raczej w drugą stronę..

      Usuń
  7. No to nieźle. Ja na 100 % byłabym taka sama zakręcona na twoim miejscu. Jednak u mnie zawsze to samo, jak już małpa przylezie to siedzi 5-6 dni. Nigdy nie miałam żadnego plamienia, chociaż nie powiem nie raz łudziłam się, że to może "tylko"plamienie.
    Ale z tego co widzę, to jednak okres? Czyli lecisz planowo?
    Trzymam kciuki, chyba jedziemy tak samo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, jedziemy tak samo co do dnia! Piatunia!

      To znaczy, wróóóóć. Będziemy jechały łep w łep, jeśli tylko dostanę ten jebaniutki okres.

      Fajnie by było, było by nam, przynajmniej mi na pewno, raźniej :))

      Usuń
    2. No pewnie, w grupie siła:):):)
      To leci ci coś czy nie leci? Ja byłam uczona, że pierwszy dzień cyklu się liczy od dnia plamienia. Więc nie musi być jakaś tam powódź chyba co?

      Usuń
    3. Coś tam pulta, coraz mocniej, zdecydowanie.
      Wymoczyłam się w gorącej wodzie, poskakałam ;)) popijam winko i oczekuje wycieku.
      Czekam z połknięciem antyka do ostatniego momentu. Może się rozkręci na amen..
      Jeszcze meliskę walnę przed snem.

      Usuń