poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Jest poprawa!

Źródło: http://www.bergoiata.org/fe/divers67/Anne_Geddes_wall_anth04.jpg


Dzisiejszy dzień wreszcie przyniósł ulgę. 

Czułam dziś dziś całkiem nieźle. Zdecydowanie lepiej niż przez ostatnie dni.
Buzia wygląda troszkę lepiej, chociaż Miss Pięknej Cery nadal nie jest.

Oczywiście nie oznacza to, że okres się rozkręcił. Wręcz przeciwnie - zaczyna się wyciszać. Wylewu łachudry już na pewno nie będzie.

Wróciłam niedawno z widzenia u Ojca Dyrektora.
Udało mi się na paniach w recepcji wymóc zapis na wizytę, na sam koniec dnia.
Ojciec Dyrektor jest trochę przerażający. Jest jak robot. Zero emocji, zero uczuć.
100% przedmiotowego traktowania. Wielka persona. Dyrektor kliniki z prawą ścianą wytapetowaną dyplomami, lewą - zdjęciami dzidziusiów.

Powiedziałam mu co i jak. Zresztą widział, że byłam u innego gina w jego klinice w piątek (Ojca Dyr. nie było). Bez zbędnego pitu pitu kazał wskoczyć na fotel.
Zrobił USG, kręcąc patykiem od USG wymamrotał do swojej asystentki coś w rodzaju " endometrium 8 mm.. cośtam cośtam, dziękuję, proszę się ubrać".

I wydał werdykt, po którym myślałam, że popłaczę się z radości i ulgi.

Zrobimy tą histeroskopię. Ale nie w ten piątek, tylko w następny, po Świętach.
W środę po Świętach proszę przyjść, jeśli wszystko będzie ok (nie wiem jak to sprawdzi) to zrobimy histero. Szkoda by to było przekładać, bo to by oznaczało, że straci pani ten cykl, a szkoda by było. A tableki proszę dalej brać.

I będę je brała, bo złe samopoczucie ustępuje i zaczynam wracać na właściwą drogę.

Na moje pytanie, czy to jest normalne, że tak zareagowałam, odpowiedział, że nie jest i że musimy to sprawdzić. I tak jak powyżej- nie wiem, jak on będzie to sprawdzał.
I wydaje mi się, mam znowu to wrażenie.. że wszystko będzie dobrze.

Ale muszę przyznać, że na samym starcie dostałam solidnie z liścia w pysk.
Nie ukrywam, że moje hiper-optymistyczne-i-radosne podejście do tematu zostało dość znacznie ukrócone.

15 komentarzy:

  1. No ja jako niedoświadczona jestem w lekkim szoku. Myślałam że to całe in vitro to takei książkowe, elegancko przyjmuje się tabletki, zatrzyki itd a potem z uśmiechem na ustach idzie na zabieg. Jak zwykle rzeczywistość okazuje się zupełnie inna i szkoda, że ten książkowy przykład ro nie Wasz. No, ale w sumie najważniejszy będzie efekt końcowy za który ja osobiście bardzo trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MIA sęk w tym, że ja nie biorę żadnych leków zarezerwowanych w jakiś szczególny sposób dla procedury IVF. To są po prostu środki antykoncepcyjne, które biorą miliony kobiet na całym świecie, żeby się chronić przed ciążą i czują się perfectly fine.
      Ja akurat miałam pecha, bo mój organizm jakoś dziwnie zareagował - coś mu nie spasowało.

      Promesa przykładowo czuła się po zastrzykach hormonalnych zupełnie normalnie (a te dopiero są mocne).
      Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej.
      Ściski.

      Usuń
    2. No i ja. Ja też po zwykłych tabletkach anty czułam się zawsze zwyczajnie, no i ta piękna cera wtedy. Teraz jako bezpłodna nie biorę nic i cerę mam tak okropną że szok.

      Usuń
  2. Nie znam się na tym (i pewnie wielu lekarzy też nie, sądząc po tym, co czasem z nami -pacjentkami- czasami wyczyniają), ale może trzeba zmienić te Twoje leki na jakieś inne, które bardziej Ci posłużą i nie będą miały aż tylu przykrych skutków ubocznych...A może po prostu Twój organizm musi do nich przywyknąć i potrzebuje na to trochę więcej czasu...Ściskam i mam nadzieję, że wszystko się wkrótce unormuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bym sie przychylala do zmiany antykow, choc rozumiem, ze tak w srodku cyklu to pewnie nie jest to mozliwe (chociaz, kto wie - skoro wszystkie dzialaja podobnie, moze daloby sie zamienic na inne, bez przerywania). Ja na Diane zupelnie nie mialam reakcji. Tzn. mialam - pozytywna - pozbylam sie tradziku. Bralam przez ok. roku na studiach (z przerwa w polowie). Natomiast Yasmin, ktory bralam przez (prawie) jeden cykl, zupelnie mnie rozlozyl na lopatki. Plamienia, bole podbrzusza, a potem doszly jeszcze koszmarne skurcze lydek, ktorych za nic nie bylam w stanie sie pozbyc, i ktore skutecznie uniemozliwialy mi przespanie chocby jednej nocy. Odstawilam i nigdy do nich nie wrocilam. Tu w Stanach coraz rzadziej przepisuje sie antyki z drospirenone (wszelkie wariacje Yaz) w zwiazku z powaznymi efektami ubocznymi (ktore notabene doprowadzily do zbiorowego procesu cywilnego przeciwko producentowi w zeszlym roku).

    Nie, nie chce straszyc. Kazdy organizm reaguje inaczej i kazdy reaguje inaczej na rozne skladniki kazdego specifku. Ale trzeba byc ostroznym, wsluchiwac sie w swoj organizm i go nie lekcewazyc. Zeby sobie nie nawazyc przyslowiowego piwa..

    Strasznie sie ciesze, ze juz jest lepiej. Moze faktycznie Twoj organizm po prostu potrzebowal czasu na to, zeby sie do antykow przyzwyczaic. Oby tak dalej. :) I ciesze sie, ze histeroskopia Ci nie przepadnie. Trzymam kciuki za to, zeby juz bylo tylko dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. PinkThink, podczytuję Cię od dość dawna, nie komentując... i dopiero teraz czytając słowa.. "Ojciec Dyrektor jest trochę przerażający. Jest jak robot. Zero emocji, zero uczuć" doznałam olśnienia! Przecież ojciec dyrektor to mój lekarz! Ten opis naprowadził bezbłędnie! ;) Ale najśmieszniejsze jest, że idziemy chyba łeb w łeb... w ten piątek mam histero, w następną środę wizytę z kategorii "co dalej". Zakładam, że wtedy dostanę leki (mamy być przygotowani na ok 2 tyś.. wiadomo, płatności gotówką) W każdym razie trzymam bardzo mocno kciuki i będą podglądać co się dzieje u Ciebie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, miło powitać :))
      No proszę, świat jest mały. Ojciec Dyrektor = dr S. w pomarańczowej klinice. Cash only :)

      I rzeczywiście idziemy łeb w łeb.
      Miałam mieć histero w ten piątek a w środę po Świętach rozpisanie procedury. Ostatecznie stanęło na tym, że w środe po świętach wizyta kontrolna (i może też rozpisanie procedury) a w piątek po świętach histero.
      Kto wie, może się w środę spotkamy pod gabinetem Ojca Dyrektora :))

      Daj znać jak pójdzie histero ;))
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. A mnie "naprowadziły" ściany z dyplomami i asystentka. Opis Ojca Dyrektora idealny:) Mnie zraził do siebie na tyle, że wybrałam konkurencję.

      Aniu, ThePinkThink, jestem kolejna, która w maju rusza z procedurą:))
      Pozdrawiam, Magda

      Usuń
    3. Dziewczyny jestem już po histero.. i niestety wszystko wskazuje na to, że w maju ruszę z procedurą.. ale zacznijmy od początku.
      Skierowanie miałam na 9, byłam nieco wcześniej.. i dobrze. Badania robione są w kolejności zgłoszeń. Na początku wypełnienie druczków, dostarczenie badań (HBS, HCV i morfologia) i trafiamy na oddział. Przebieramy się w szlafroczek, koszulkę i trafiamy do pani pielęgniarki. Tutaj następuje założenie wenflonu+ badanie ciśnienia krwi.. i trafiamy na łóżeczko... chwilę może to potrwać, następnym razem wzięłabym gazetę.. niestety nie należę do osób, które lubią leżeć na zawołanie bezczynnie... ok 9 zaczęły się badania, właśnie w kolejności zgłoszeń, ja trochę poczekałam (ale i tak krócej niż gdybym przyszła na umówioną godzinę). Dziewczyny wracały raczej w dobrym stanie, niektóre nieco "ospałe", ale raczej pozytywne... no i przyszła kolej na mnie... weszłam do gabinetu, "small talk" i wylądowałam na fotelu zabiegowym. Dostałam coś znieczulającego z informacją, że zaraz zacznie mi się kręcić w głowie... ale nie zaczęło... czułam wszystko i nie było to przyjemne... usłyszałam też niestety news "o, widzę 2 polipy"... Usłyszałam też, że mogła to być przyczyna bezskutecznych starań. Hmm.. po raz pierwszy coś jest ze mną nie tak i czuję się zdecydowanie dziwnie. Dziwne też jest to, że polipy są standardowo wykrywane w czasie USG. Nie będą wspominać ile USG miałam robionych. W środę wizyta u ojca dyrektora, spytam się jak to jest możliwe...
      Dostałam receptę na antybiotyk, 5 dni (standard) + danazol: 2 miesiące...

      Zyczę, żeby Twoja histero nie przyniosła takich niespodzianek i nie było konieczności przekładania procedury... byłam już psychicznie przygotowana na maj.. ech, życie :)

      Magda, u konkurencji też się leczyłam, zdecydowałam się jednak na zmianę.. czy dobrą, nie wiem... Czy w G. standardowo przed IVF/ICSI robi się histero? Pytam z ciekawości :) Pozdrawam, Ania

      Usuń
    4. Właśnie zauważyłam błąd.. miało być "wszystko wskazuje na to, że w maju NIE ruszę z procedurą"

      Usuń
    5. ania, kurczaki... strasznie mi przykro. A mieliście wcześniej zdiagnozowaną jakąś przyczynę niepłodności konkretną? Bo u nas słabe nasienie, więc liczę, że nic nie znajdą po mojej stronie dodatkowo.
      2 miesiące leków jeszcze.. eh.. a potem pewnie znowu histero ://

      Z drugiej strony dobrze, że oni robią standardowo tą histero - co by było, gdyby podczas transferu się okazało, że coś nie halo.

      Zaniepokoiłaś mnie troszkę tym opisem słabo działającego znieczulenia ://
      Jestem już zaprawiona w bojach po HSG w Matce Polce więc.. najbardziej mnie martwi ten welflon chyba.

      Mimo wszystko życzę Ci spokojnych i wesołych Świąt!
      Buźka

      Usuń
  5. No to super że się poprawiło i czujesz się lepiej.
    Powodzenia i trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrowych i Wesołych Świąt Kochana :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiola dziękuję i również Zdrowych i Wesołych ;))

      Usuń