niedziela, 13 kwietnia 2014

Męki i katusze

To, co właśnie przeżywam, przez te tabletki anty, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Moje samopoczucie od piątku nie zmieniło się. Okres też się nie rozkręcił.

Czuję się fatalnie. Nie chodzi o to, że mam zły humor od tabletek. Czuję się fatalnie.
Brzuch boli mnie bardzo, jakbym miała jakieś.. rany w środku. Jestem blado-zielona, słaba i pół przytomna, usta blade. Ciężko mi się oddycha i nadaję się jedynie do leżenia w łóżku.
Moja twarz jest blado zielona, cała pokryta wypryskami.Oczy podkrążone. Spuchnięta, bo zatrzymała się woda w organizmie. Jestem na tyle spuchnięta i nabrzmiała, że po zdjęciu dolnej części bielizny zostaje po niej mocny odcisk.

Wczoraj wieczorem czułam się na tyle źle, że zastanawialiśmy się, czy nie jechać na pogotowie.
Nie zrobiliśmy tego, bo tam na pewno każą mi profilaktycznie tabletki odstawić.

Odstawienie tabletek w tym momencie nie będzie oznaczało tylko tego, że cała procedura przesunie się o miesiąc. W takim układzie rozreguluje sobie cykl (o ile to w ogóle jeszcze możliwe, po tym co właśnie się ze mną dzieje).
Dodam, że kiedyś już brałam przez krótki czas Yasminellę i wszystko było ok.

Marze o tym, żeby te męki się już skończyły.
Jestem fizycznie i psychicznie wykończona.

Podchodziłam z takim entuzjazmem, tak się cieszyłam, że już zaczynamy...
Na ten moment dopadły mnie na raz chyba wszystkie demony in vitro.
Jestem fizycznie i psychicznie wykończona, a przecież to nie jest nawet ta właściwa procedura.
Pocieszam się, że może teraz właśnie mam najgorzej, że potem jakoś pójdzie..
Dopadł mnie nagle koszmarny strach, co będzie dalej..

Błagam, błagam... niech ten ból przejdzie, niech to minie.
Choćbym miała stracić ten cykl, trudno, już mi nie zależy..

To tak boli, jest mi tak koszmarnie, skrajnie źle, że chce tylko, żeby to już przeszło.

Do Ojca Dyrektora mogłam zapisać się dopiero na środę.
Zobaczymy, co powie. Ale skoro lekarz w piątek mi powiedział, że endometrium jest grube, jak na 4ty dzień, to nie sądzę, żeby się coś zmieniło w tej dziedzinie. I żebym się kwalifikowała do histeroskopii w piątek.

Zadzwonię do kliniki jutro rano. Może te wredne picze w recepcji, bez cienia zrozumienia i empatii,  jakoś mnie z Ojcem Dyrektorem skontaktują.

Mam numer telefonu do tego gina z piątku (bo dzwonił do mnie upewnić się, czy dotrę), mogła bym mu napisać smsa. Ale nie sądzę, żeby on mi coś pomógł przez telefon.

Na domiar złego, zadzwoniła do mnie wczoraj koleżanka, która jak się okazało parę miesięcy temu - ma ten sam problem (czynnik męski). Rozwaliła mnie swoim podejściem tak, że po zakończonej rozmowie trzęsłam się jak osika.
Stwierdziła,że:
- siostra naszej wspólnej kumpeli, po czwartym udanym in vitro, czwarty raz poroniła - bliźniaki
- i że jej M. bierze właśnie tabletki na poprawę nasienia, ale jak mu się nie poprawi, to ustalili, że się rozstają, bo "ona nie będzie się przecież męczyć".

Lepszej sobie nie mogła wybrać chwili na tą rozmowę.
Zatkało mnie. Nawet, gdybym miała takie hedonistyczne podejście do życia jak ona, to wstydziła bym się o tym mówić. Straciłam do niej resztki sympatii, a kiedyś byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami.
Kiedy to powiedziałam mojemu S., to zcięło Go z nóg. Był w szoku.

I tak, dziewczyny, zapadłam się aktualnie w jakiś czarny dół. W jakieś bolesne piekło.
Nigdy więcej w życiu, z własnej nieprzymuszonej woli, nie spojrzę nawet na tabletkę antykoncepcyjną.

Niech to się wreszcie skończy. Męczę się niezmiennie od bodajże wtorku...

9 komentarzy:

  1. U mnie troszkę lepiej. Brzuch dziwnie kłuje, jakieś kolki mam. Do tego huśtawka nastrojów i wybuchy gorąca. Pryszcze mam teraz praktycznie przez cały cykl więc myślę, że Yasmin (nawet tabletki mamy podobne) nie ma akurat w tej kwestii znaczenia.
    Szkoda, że nie masz kontaktu do swojego gina, kurcze może by Ci zmienił tabletki? Nie wiem, czy tak można w trakcie cyklu ale zawsze warto podpytać.
    Trzymaj się jakoś. Buziole:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, dobrze, ze u Ciebie lepiej. Jestem w stanie zniesc wiele skutkow ubocznych, byle by miec pewnosc, ze wszystko okej, ze faktycznie to ma sens. Mam nadzieje, ze uda sie z ta histeroskopia w piatek... Bo inaczej moje cierpienia pojda na marne.

      Usuń
  2. Ojej:( Tak mi Cię szkoda:(
    Może faktycznie coś z tymi tabletkami nie tak...Brałam je dwa lata temu, u mnie sprawdziły się rewelacyjnie, brałam 4 cykle, przy czym trzy non stop bez przerwy, miałam takie zalecenie po poronieniu. Zero pryszczy i jeszcze schudłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Ci za tego posta. Dziękuję. Ja nie przygotowuję się do in vitro, ale jestem tak rozregulowana, że trzecie z kolei tabletki nie wywołują okresu. Piersi 2 rozmiary większe, brzuch boli dokładnie jak Ciebie- jakbym w środku miała rany. Czuję jajniki w sposób jakby ktoś włożył mi piłki tenisowe do brzucha i kazał się zginać. Ból całego ciała. Gorączka. Kiedy zadzwoniłam do Pani rejestratorki mojego doktorka odburknęłą i kazała przeczytać ulotkę. Idiotka skończona ! Wykrzyczałam jej do słuchawki swoje racje i nawet zrobiło mi się na chwilkę lepiej ;) Trzymam za Ciebie kciuki. Mam nadzieję, że przetrzymasz i przyniesie to skutek dla Was. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sophia, paradoksalnie - w kupie raźniej, nie?
    U mnie męki trwają. APAP pozwala mi przeżyc. Zmusiłam właśnie rejestratorkę w klinice, żeby mnie zapisała do Ojca Dyrektora na dziś. Wizytę mam o 20:10. Z tym, że może mnie nie przyjąć (ale nie wróżę, żeby mu się udało wymknąć).
    Piłki tenisowe w środku też mam. Albo nie - piłkę lekarską.

    Dla pocieszenia Ci powiem,że to jest kwestia tabletek - po Dianie kiedyś miałam permanentne zapalenie pęcherza. Lekarz powiedział, że tabletki nie mają nic do rzeczy, że impossible. A tu proszę, wczytuję się w ulotkę Yasminelli i co - skutek uboczny: zapalenie pęcherza.

    Życzę Ci, żeby męki się skończyły tak szybko jak to możliwe. Bo to jest zaiste, straszne..

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie ci przepisze inne leki anty. Nigdy się po nich tak nie czułam jak ty. Coś musi być nie tak.
    A to co koleżanka powiedziała, to jest po prostu niepojęte. Może dlatego taka jest, bo parę razy poroniła i ma żal do męża, jest rozgoryczona, ale bez przesady od razu się rozstawać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat, co dziwne, ta koleżanka nigdy nie była w ciązy. Nieprecyzyjnie napisałam. To nasza znajoma poroniła. A ta akurat koleżanka, co chce się rozstawać, wyobraź sobie, nigdy nie była w klinice niepłodności nawet. Tylko jego wysłała na badania, stwierdziła, że ona jest zdrowa.

      No nic. Niech sobie robi co jej się żywnie podoba.. Ale szkoda mi jej partnera. Świetny chłopak.

      Usuń
  6. Współczuję tego samopoczucia... Ja nawet po zastrzykach do ivf z mega dawkami hormonów się źle nie czułam. Każda przechodzi to jednak inaczej... Mam nadzieję, że to tylko antyki tak na Ciebie działaja, a z resztą będzie już lepiej.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki, by przeszło...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie podobają mi się te objawy. Ja osobiście z tabletkami miałam krótki epizod kiedyś tylko. Odstawiłam, bo miałam wrażenie, że drętwieje mi noga od nich, poczytałam ulotkę, powiedziałam lekarce, a ona 'yhm'. No to odstawiłam sobie sama. Moja koleżanka z kolei bardzo chciała nie mieć okresu na swoim ślubie i dostała tabletki, żeby cykl jakoś tam opóźnić. Reagowała strasznie - wymioty, złe samopoczucie. Skończyło się naprawdę poważnie - dostała żółtaczki. Tak, tak, żółtaczka zastojowa bodajże się to nazywa. Okazało się, że jej wątroba reaguje na zmiany hormonalne bardzo źle. Ledwie jej się udało dojść do siebie przed ślubem. W obydwu ciążach miała cholestazę. Zmierzam do tego, żebyś nie dała się zbyć, bo taka reakcja jak Twoja to chyba jednak nie jest norma.

    OdpowiedzUsuń