sobota, 26 kwietnia 2014

Rozpisana procedura

Podczas dzisiejszej wizyty Ojcec Dyrektor rozpisał procedurę.
Jest tego tyle, że mamy kompletny mind fuck i jesteśmy "troszkę" wkurzeni, że obsłużono nas tak szybko i właściwie odesłano za drzwi z kartką do przeczytania.
A w razie pytań "proszę wrócić". No, tośmy wrócili. Ale ja i tak nic z tego nie rozumiem.

A więc, o tyle o ile ogarniam, sprawa wygląda tak:

  • dziś mam wziąć ostatnią tabletkę anty, jutro i pojutrze już nie brać - to nam pomoże dostać okres przed majówką, żeby nie było niespodzianek z pobieraniem krwi w pierwszym dniu cyklu (Carrie, to o to chodzi właśnie - że jak nam wypadnie 1 dzień w Majówkę, to będzie lipa, bo zamknięte laboratorium. W takim wypadku jest opcja, żeby jechać na izbę przyjęć i tam w zamian za czekoladę :) niech pobiorą krew. Jakoś tak mi to O. Prowadzący tłumaczył, ale dostałam tyle informacji, że wszystkiego dobrze nie pamiętam).
  • W pierwszym (ew. drugim) dniu miesiączki - badanie hormonów FSH, LH, Prog., E2.
    Zadzwonić do kliniki i podać wyniki.
  • Jeśli hormony będą ok, od 2 - 3 dnia miesiączki podawany będzie codziennie zastrzyk Gonalu F podskórnie --> 6 dni po 150 j.m.
  • Zastrzyki z Merionalu po 2 jednostki w 1,2, i 3 dniu brania Gonalu F
  • Cetrotide w 1,2,3 dniu cyklu po 1 ampułkę dziennie
  • Po 6 dniach brania Gonalu / Merionalu wizyta u Ojca Dyrektora (razem w wynikiem E2, który trzeba zrobić w dniu wizyty). Jeśli wizyta wypadała by w niedzielę, to trzeba się zgłosić w sobotę. Nie może być nawet 1 dnia przerwy w przyjmowaniu leków.

  • Około 6-9 dnia zastrzyków podany będzie Cetrotide w okolice pępka (ale po co, skoro ja to biore też w 1,2 i 3 dniu cyklu? nie kumam)
A potem to już punkcja i transfer i alleluja.

Leki wspierające do brania doustnie:
- Biosteron 25 (mamy jakiś zastępczy, tańszy)
- Acard
- Feminion Natal
- Encorton - nie mam zielonego pojęcia co to jest i na co.

A jeszcze dodatkowo, po histeroskopii dostałam anybiotyk: Zinnat na 10 dni.
I teraz nie wiem, czy mam go brać czy nie.
Dzwoniłam właśnie do kliniki, pani powiedziała, że niby brać, ale na Miły Bóg... to wszystko mam brać plus antybiotyk? Kipnę jak nic..

Chwilowo jestem kompletnie ogłupiała.
W ogóle nic z tego nie rozumiem, co ja mam brać, kiedy a po co to już ch** wie.
Małż też nagle wielce zdziwiony, że to już.
Zaskoczony.

Generalnie, oboje kurna, siedzimy nad tą kartką z instrukcją i jesteśmy, kurna, wielce zaskoczeni. 

Mayday, mayday, mayday...


13 komentarzy:

  1. Jaciesz pierdzielę ale tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MIA, nie no, masakra...
      Tzn. wiedziałam, że podchodzimy do IFV i Vibovitu się raczej nie zażywa z tej okazji.. ale co innego gdybać a co innego być już jedną nogą w procedurze.
      Jesteśmy obsrani.

      Usuń
  2. Ja bym antybiotyk wzięła, tylko koniecznie jakieś probiotyki doustnie i nie tylko;) Encorton to steryd, najlepiej nie czytaj ulotki, ja brałam przez pierwsze kilkanaście tygodni tej ciąży i być może dzięki temu mamy sukces. Ma on za zadanie obniżyć możliwość reakcji autoimmunologicznej organizmu, czyli gdyby np. Twoje ciało doszło do wniosku, że zarodek to ciało obce i niech spada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antybiotyk już biorę. Jest na 5 dni, więc może zdążę wybrać, zanim zacznę stymulację. I koniecznie coś ochronnie muszę łyknąć, bo już mnie mdli ://

      Co do Encortonu - wezmę na pewno. Ani mi nie w głowie odstępstwa od tego, co zalecił Ojciec Dyrektor.
      Faktycznie, lepiej, żeby ciało nie traktowało jak obcego..
      Dzięki za info!

      Usuń
    2. Halo, proszę Pani, czy ja dobrze czytam u Carrie, że przestałaś łykać kwas foliowy? Jak dobrze czytam, to proszę natychmiast wrócić do tych tabletek i to co najmniej w dawce 400 (ja miałam 1500 przez jakiś czas na początku ciąży). Każda, powtórzę Każda, kobieta, która prowadzi życie seksualne i choćby teoretycznie może zajść w ciążę, powinna przyjmować kwas foliowy. Jego niedobory mogą mieć negatywne skutki i to najczęściej na etapie, kiedy przeciętna kobieta nie wie jeszcze, że jest w ciąży. Także, zafoliować się proszę ;)

      Usuń
    3. Isa, miałam pewną przerwę, ale już się poprawiłam. Łykam Femibion Natal i nie mam zamiaru przestać :)

      Usuń
  3. Hej! Mam podobne doświadczenia z podejściem do in vitro. Tak tego dużo, że człowiekowi wydaje się, że po tej długiej procedurze to już musi się udać.
    Isa, dzięki za komentarz o Encortonie. Też nie wiedziałam, na co jest :)
    Powodzenia przy staraniach.
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, ze juz po histero i masz rozpisaną procedurę :) Z wizytami u Ojca Dyrektora tak już jest... tempo taśmy produkcyjnej, wychodzisz i zastanawiasz się czy wszystko spamiętałeś...
    Ja niestety 3 miesiące w plecy. Muszę pozbyć się polipów.
    Ojciec Dyrektor powiedział, że jest to możliwe, że zostały niewykryte podczas USG ponieważ zbudowane są z tej samej tkanki co endometrium... hmm..
    Najpierw miałam zalecone 2 miesiące szpikowanie się Danazolem (200 tabletek!). Po przeczytaniu ulotki i zobaczeniu długaśnej listy skutków ubocznych jednak miałam dość mieszane uczucia i Ojciec Dyrektor zaproponował zastrzyki. 1 w miesiącu. Po 2 zastrzykach czyli 6 tygodniach umawiamy się do niego na wizytę i wtedy dostanę skierowanie na usunięcie polipów histeroskopowo...dopiero potem ruszamy z procedurą... mam nadzieję, że szybko ten czas minie.

    Cieszę się, że przecierasz szlaki :) i bardzo ucieszyła mnie informacja o encortonie... chciałam o tym porozmawiać z OD ale wygląda na to, że jest to standard! Super :)

    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, kurcze... widocznie tak miało być! Dobrze, że wykryli to teraz!
      200 tabletek, ja ciesz pierniczę..

      Co do Encortonu i reszty procedury - przecieram. Będę relacjonować na bieżąco ;)

      Usuń
  5. O rany, ale tego dużo :/ Nie wiem, czy bym spamiętała połowę tego, co ty napisałaś :)
    Trzymam nadal kciuki. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiola, no, dlatego ja to skrzętnie z kartki spisywałam ;) Nic z tego nie pamiętam :)
      Buźka.

      Usuń
  6. No dużo, ale jak będziesz pięknie przygotowana! :)
    Kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiscie duzo lekow. Choc ja przy drugim podejsciu bralam 3 zastrzyki na raz... Niezla atrakcja, nie powiem...
    Najwazniejsze, ze ruszacie, teraz juz bedzie z gorki :-) No...jeszcze punkcja to troche stresik (ale nie potrzebny :-) ). Trzymam kciukasy i pisz jak Ci idzie!

    OdpowiedzUsuń