piątek, 11 kwietnia 2014

Wcale nie jest dobrze

Za mną koszmarne popołudnie.
Wyprułam z pracy jak oparzona. W korkach spędziłam około godziny.
W połowie drogi wybiła mi godzina wizyty. Zadzwoniłam więc do kliniki poinformować, że się spóźnię. Pani walnęła focha.

"Pani jest ostatnia, pan doktor nie będzie czekał. Powinna pani bla bla bla No dobrze proszę panią, maksymalnie 10 minut. Czyli umówmy się, że ma pani czas do 16:50"

Więc grzałam przez miasto jak szalona, dojechałam spóźniona.
A tam pani na recepcji rączki sobie kremuje i rozmyśla.
Ja już miałam mowę awanturniczą przygotowaną. Wkurwiona na maxa, niesiona hormonami byłam gotowa zrobić tam wojnę, jakiej jeszcze pomarańczowe mury tej kliniki nie widziały.

Na szczęście pan doktor poczekał.

Wpadłam do gabinetu na pełnej kur**ie.
Cała blado-zielona, obsypana pryszczami, rozrzucając wszędzie płaszcz, torbę, kluczyki, portfel, wyrzygałam z siebie potok słów, jeszcze zanim mój tyłek znalazł krzesło.

Doktorek na początku nie przejął się specjalnie, chciał mnie chyba spławić. Uznał, że histeryczka.
Powiedział, że to normalnie przy Yasminelli.

No ale potem, do słowa do słowa, tłumaczę mu, że TO COŚ to nie jest okres, albo właściwie nie wiadomo czy jest, bo nie można też zdecydowanie powiedzieć, że nie jest. Na pewno nie zaryzykowała bym stwierdzenia, że to nie jest okres. Ani też, że jest.

- Spoookojnieee. Pani sięę uspokoiiii. Które in vitro?
- Pierwsze i ostatnie.
- Aha.. to najwyżej jakby coś to histeroskopię się przesunie na "za dwa tygodnie".
- Ale ... yy.. jak przesunie, skoro ja mam dziś rzekomo 4ty dzień cyklu?
- [Patrzy na kalendarz, patrzy..] No to o miesiąc się przesunie najwyżej.
- Ale jak o miesiąc??? To histeroskopia może być w tym samym miesiącu co transfer??? Bo w maju ja CHCĘ mieć transfer, nie chcę przesuwać. Nie da rady. Nie wyrobie. To za ważne jest.
Wie pan, to jest in vitro a nie szczepionka na grypę.


W tym momencie w oczach doktorka pojawił się przebłysk rozumu.

- Proszę się rozebrać, zrobimy usg.

Jak mi wsadzał ten patyk, to wszystkie gwiazdy zobaczyłam, taka jestem zbolała.
Obejrzał i stwierdził, że jak na 4ty dzień cyklu to endometrium jest sporo za duże i że faktycznie, coś mi się porąbało, coś się rozregulowało. I że dopiero się rozkręci ten właściwy okres. Czyli tak jak mówiłam.

I  w sumie nie wiadomo, czy to od Yasminelli, czy nie.
Mam brać, bo teraz przerwanie jest bez sensu i jak przerwę to stracę cykl.

Może się zdarzyć, że nie zdążę się uwinąć z okresem do histeroskopii, wtedy wszystko się przesunie o miesiąc.

Krótka puenta:
Kurwa Mać.

Update z 20:15:
Wlasnie na facebooku ujawnila sie kolejna, piekna ciaza kolezanki. Jakis 7-8 miesiac, obstawiam. Idę się utopić i spuścić w kiblu. 

3 komentarze:

  1. Tylko spokoj nas moze uratowac. ;)

    Ja antyki zaczelam dopiero w 4dc, a wiec nie bylo watpliowsci co do tego, czy to okres - czy tez nie.. czyli chyba nie trzeba zaczynac 1dc. Poza tym, u mnie decyzja o histero zapdla dopiero po probnym transferze (ktory mialam pod koniec brania pigul) - wiec tez nie bylo problemu - lekarz po prostu kazal wykupic kolejne opakowanie antykow i brac az do histeroskopii. W sumie bralam je przez 31 dni.

    Wiec nawet jak Ci sie malpa przesunela, to wcale nie oznacza, ze stracisz cykl. Jakby przesunac histeroskopie o dwa tygodnie, to przeciez nic zlego sie nie stanie.. organizacyjnie. :)

    Trzymam kciuki za @ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że jak na wizycie kwalifikacyjnej z kompletem badań doktorek mi powiedział, że brakuje jednego i to najważniejszego, to też się zjeżyłam. Już zaczęłam olekać, że przyjazd na marne, że miesiąc na marne itp, ale jakoś udało się to ogarnąć. W każdym razie teraz wszystko co nie idzie zgodnie z moim planem bądź tym co sobie pomyślę doprowadza mnie do łez, więc rozumiem Cię.
    Wiesz, jednak myślę że taka walka ze swoim organizmem, z sytuacją która jest jakby poza naszą kontrolą nic dobrego nam nie przyniesie, a raczej nam zaszkodzi. Może powinnyśmy się skupić bardziej na efekcie końcowym a nie na tym, żeby to jak najszybciej odbyć, odpukać, zaliczyć czy jakoś tak:)
    Może to rozregulowanie miesiączki to jest dla Ciebie dobry znak? Może po prostu masz poczekać ten miesiąc bo w tym cyklu i tak by nic nie wyszło? Wiesz, że nie wszystko zależy od lekarza i leków...
    Ja też jeszcze nie wiem na 100 % czy w maju będzie transfer, bo jak trafi na długi weekend a na to się zanosi, to ciężko to będzie wszystko zgrać. Teraz też wszystko zależy od tego, kiedy dostanę okres. Więc dalej jedziemy na tym samym wózku:)
    A w jakim celu będziesz miała histeroskopię i na czym ona polega?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, napisze jak to u mnie bylo z histeroskopia. W czasie transferu probnego okazalo sie, ze mam dwa male polipy na macicy i lekarz stwierdzil, ze one moga przeszkodzic zarodkowi w zagniezdzeniu sie, a histeroskopia miala te polipy usunac. W czasie histero lekarz tez zrobil tzw. "scratching" endometrium, co rowniez podobno pomaga na zagniezdzenie.

      Natomiast po zgooglowaniu zabiegu okazalo sie, ze wiele klinik robi zabieg przed IVF niezaleznie od tego, czy jest on potrzebny czy tez nie, wlasnie dlatego, ze moze on pomoc w zagniezdzeniu sie zarodka.

      Histeroskopia moze byc diagnostyczna - np. zeby upewnic sie, ze w macicy nie ma polipow itp., ale moze tez byc zabiegowa, kiedy "czysci" sie macice. Histero moze tez przerodzic sie w laparoskopie, jesli stwierdzi sie powazniejsze problemy (ja musialam przed zabiegiem podpisac zgode na ew. laparoskopie).

      Usuń