środa, 28 maja 2014

Pierwsza w życiu beta HCG

Za mną trudne ostatnie dni oczekiwania na wynik, bezsenna noc zlana potem oraz oddanie krwi na betę. Pierwszą w życiu. Nigdy do tej pory nie byłam na tyle blisko ciąży, żeby zrobić betę. Uwierzycie?

Czuję intuicyjnie, że się nie udało.
Zły humor trzyma już od wczoraj wieczorem.
Wszystkie opisywane niedawno objawy, mam wrażenie, że minęły w niedzielę.
Piersi jakby wróciły niemal do normy, apetyt zniknął, siku też jakoś popuściło.

Mam dzwonić po wynik koło 14:00.
Wyjdę z pracy koło tej godziny, pojadę do domu i dopiero wtedy zadzwonię.
Dam Wam znać.
Krótko, bo pewnie niezależnie od wyniku, nie będę miała dużo do powiedzenia.

Miło było chociaż na chwilę być w ciąży.
To jak lizanie cukierka przez folijkę..

17 komentarzy:

  1. Kurczę, daj znać co i jak.. Mam nadzieje, że jednak coś z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę od rana i trzymam kciuki. Mam nadzieję, że dotychczasowy brak okresu to dobry znak! Przy blastocystach testy można robić nawet wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja mam długie cykle. 31 dni, więc planowo powinnam dostać dopiero w piątek.. także tego.
      W zaleceniach z kliniki miałam zrobienie testu 11-12 dni po transferze. Dziś jest 11ty.

      Usuń
  3. A ja myślę, że właśnie Ci się udało:)
    Trzymam za Ciebie kciuki, bardzo mocno!
    I z niecierpliwością czekam na wynik.
    PS. Wiem co czujesz. Ja wpadłam w taką histerię na poczekalni, jeszcze zanim odebrałam wynik że panie myślały, że jestem po poronieniu. Zanosiłam się, smarkałam, nie mogłam się opanować. Nie spodziewałam się po sobie aż takiej reakcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, dziękuję... szczególnie Tobie właśnie dziękuję, że trzymasz..
      Ja nie wiem zupełnie czego się spodziewać po sobie. Wydaje mi się, że nie będę płakać. To jest takie dziwne wszystko, jakby działo się komuś innemu...

      Usuń
  4. Matko całaj jestem w nerwach. Nie znamy się a przeżywam tą Waszą drogę po dziecko bardzo. Nic już nie mozna zmienić, na nic wpłynąć. Poztstaje tzrymać mocno kciuki i mieć nadzieję, źe maleństwu spodobało sie w brzuszku i zostaje na dłuźej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem, że w swoisty sposób "programujesz" sobie psychikę na ewentualne rozczarowanie. Ale i tak popuszczać kciuków nie zamierzam. Nie ma mowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. leśna rozszyfrowałaś mnie bezbłędnie.
      Nic jeszcze nie wiem.
      Za raz wychodzę z pracy i dzwonię do kliniki..

      Usuń
  6. Trzymam mocno i czekam na wieści. Trzymam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kciuki są ogromne,od rana myślę o Tobie i wierzę w Mały Wielki Cud

    OdpowiedzUsuń
  8. Pink, ja tez trzymam kciuki, orgromniaste!!! :)

    OdpowiedzUsuń