poniedziałek, 12 maja 2014

Po punkcji

 Źródło: http://jestjeszczewodka.stronazen.pl/dmuchawce-latawce-logien/

No i już po krzyku, ale nie ukrywam, że jestem zmasakrowana zarówno psychicznie jak i fizycznie.
Miła atmosfera z małżonem zaczęła psuć się już w sobotę a dziś o mały włos się nie pozabijaliśmy.
Bardzo źle zniosłam wenflon i pierwsze kroplówki.
Sam zabieg spoko. Trochę mnie przeraził wygląd sali zabiegowej, taki groźny i surowy, ale narkoza spisała się na medal - odpłynęłam całkowicie.
Byłam dość zabawna po przywiezieniu mnie z zabiegu - non stop gadałam z dziewczynami, wydawało mi się, że całkiem sensownie, z tym, że jak się potem dowiedziałam, bredziłam bez sensu i po 3 razy pytałam się o to samo.

Fajne było to, że do wybudzania zawołali małżona.
W domu byliśmy dopiero jakoś koło 15:00 - 16:00, także wybaczcie, że wcześniej nie pisałam.

Fizycznie jestem w średniej kondycji. Brzuchol boli, niezbyt fajnie się czuję po narkozie.
Psychicznie też czuję się jakoś... kulawo.
Tym bardziej, że rozpisali mi zastrzyki na kolejne 14 dni. Nosz kuźwa... na to się nie przygotowałam.

Dobra, konkrety:
--> Pobrali 14 komórek
--> 11 nadaje się do zapłodnienia (i tyle będziemy zapładniać, bo my nie z programu, więc nie mamy ograniczeń).

Pytałam o ich jakość, ale P. Embriolog powiedziała, że na tym etapie to nie ma znaczenia.
Dzwoniłam przed chwilą do laboratorium, ale jeszcze nic nie wiadomo, musi minąć ileś-tam-godzin żeby można było powiedzieć coś więcej. Czyli jutro się dowiem.

Aha, jeszcze jedno: robimy metrodą PICSI, jako, że małżon ma bardzo niski wynik HBA bodajże (10%).

Nie wiem czy jutro pójdę do pracy. Na ten moment czuję się jak gówno.

__________________________________________________________________________

UPDATE: Jakie leki mam jeszcze do wybrania.


Nadal mam brać:
  • Encorton - 2x dziennie po 5 mg
  • Acard - 2x1
  • Femibion Natal - wiadomo
 Do tego dochodzi:
  • Fraxiparine podskórnie od jutra, przez 14 dni ( przeciwzakrzepowe )
  • Prolutex (progesteron) podskórnie od dziś - nie wiem jak długo nawet, ale mam 2 opakowania a bierze się raz dziennie, więc.. dość długo (skurczybyk ma trochę grubszą igłę niż pozostałe leki, więc szczerze go nienawidzę. Tego nie trzeba brać domięśniowo. Jest napisane na opakowaniu, że jeśli pacjent wykonuje sobie sam, to tylko podskórnie).
  • Utrogestan dopochwowo - 3x1 globulka (ale dziś wzięłam tylko jedną)
  • Progynowa 3x1 - to jest estradiol i tu mam trochę problem, bo blister jest skonstruowany tak, że 1 tabletka per 1 dzień tygodnia (jak w antykach). A skoro ja mam brać 3x1 to nie za bardzo rozumiem... dziś wzięłam tylko jedną, ale nie wiem, czy dobrze robię.
I chyba tyle.
Dziś mam trochę rozwalone dawkowanie, bo dopiero koło 22:00 miałam siłę żeby usiąść i zapoznać się z lekami. Więc te, które mam brać 3x dziennie, wzięłam tylko po jednej dawce.
Nie wiem, czy czegoś sobie nie rozreguluję przez to, ale nie mam siły się aktualnie nad tym zastanawiać.


26 komentarzy:

  1. Dobrych wyników i nie stresuj się.. Będzie dobrze :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze! Będzie dobrze! Będzie dobrze! Powtarzaj! Jak nie to ja będę!
    A po punkcji czułam się dokładnie tak jak to nazwałaś :)
    Odpoczywaj i dawaj znać co i jak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, dziękuję Kochana. Muszę jakoś sprawnie odbudować swoje morale i postawić się do pionu.
      Dobrze wiedzieć, że moje samopoczucie nie jest jakimś ewenementem.
      Będę Was oczywiście informować, jak się tylko czegoś dowiem.

      PS. Masz jakieś mrozaki ze swojego pierwszego podejścia? Pytam z ciekawości.

      Usuń
  3. 11 do zaplodnienia, wow! Pieknie! A co do jakosci, to jutro powinnas sie dowiedziec, ile sie zaplodnilo, a za dwa dni - jak sie dziela. Pink, ja juz nie pamietam - Ty bedziesz miala transfer w 3 czy w 5 dniu po punkcji? Czy dowiesz sie dopiero za dwa dni?

    A co do samopoczucia - powinno przejsc do jutra, i za to trzymam kciuki. :) Inna sprawa z tymi zastrzykami przez kolejne 14 dni.. a czym konkretnie bedziesz sie teraz klula? Pytam z ciekawosci, czy przypadkiem nie progesteronem - bo ja tez przy kolejnym podejsciu bede brac zastrzyki z progesteronem, i juz sie ich boje, bo sa domiesniowe.

    Odpoczywaj, ile trzeba.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Transfer jest wstępnie planowany na sobotę, czyli w piątej dobie. Czyli baslocysty.
      Ale to zależy oczywiście od tego, jak będą się dzielić.

      Samopoczucie na razie jak było chujkowe tak jest.
      Przespałam większość czasu, dopiero się obudziłam (właściwie spałam cały czas od odpublikowania ostatniego postu). Podbrzusze napiernicza jakby ktoś kosiarką przejechał. Jutro chyba nie pójdę do pracy. Nie za bardzo sobie wyobrażam, jak niby miała bym to zrobić.

      A co do kolejnych leków, to za raz wszystko rozpiszę (update posta), bo jest więcej zainteresowanych. Ale jest tego w cholerę.

      Dziękuję za wsparcie!

      Usuń
  4. Genialnie!!
    Krok milowy za Tobą, teraz już musi być dobrze. 11 to piękny wynik:)
    A ja mam pytanie o narkoze/znieczulenie. Czy byla porównywalna do histero? W czasie histero byłam w 100% świadoma i bolało jak cholera i zastanawiam się czy podobnie będzie w czasie punkcji (mam nadzieję, że za 2-3 miesiące dotrę do tego etapu). I drugie pytanie: czy ojciec dyrektor był obecny w czasie punkcji? Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ania narkoza była zdecydowanie mocniejsza niż przy histero, na szczęście.
      Ja przy histero też byłam zupełnie przytomna i świadoma, natomiast podczas punkcji po krótkiej chwili odpłynęłam, byłam nieprzytomna i nic nie pamiętam. I z tego co wiem, te dziewczyny, które były ze mną, również odpłynęły. Także spoko, nic się nie pamięta.
      Ból po też nie jest jakiś straszny, tylko ja dziś mam wrażenie, że w gorszym stanie psychicznym jestem, niż fizycznym... ot, jakieś zmęczenie materiału.

      Punkcję wykonywał sam Ojciec Dyrektor, we własnej świetlistej i łysawej osobie :)
      Wykrzesał z siebie nawet świadczące o ludzkim odruchu: "proszę się nie bać" , ale pewnie.. taką ma procedurę ;)) A ja miałam zapewne minę świadczącą o tym, że oto należy pacjentce coś powiedzieć, bo rąbnie w płacz jak nic.

      Najpierw na dzień dobry musiałam wydrukować masę wyników, które robiliśmy wcześniej. Potem w zabiegowym welflon, pyralgina dożylnie oraz kroplówka z ketonalu. Potem czekałyśmy z mężami przed czerwonymi drzwiami, aż skończą z pierwszą turą. Zawołano nas za czerwone drzwi, rach ciach pidżamka i poszłam na pierwszy ogień. Wszystko działo się szybko i zanim się zorientowałam, siedziałam na fotelu. A raczej leżałam. Sala wygląda dość groźnie, ale nie masz za dużo czasu na przemyślenia, bo zasypiasz od razu. Ja nawet nie wiem, kto był przy zabiegu, bo walnęłam w kimkę natychmiastowo.
      Potem po zabiegu podłączają Cię pod kroplówkę i wołają małża (fajnie, że małże mogą).
      Ja po zabiegu jakoś oprzytomniałam i tak jak pisałam we wpisie - gadałam jakieś bzdury :) Strasznie dużo gadałam, o jakimś dawstwie, stymulacji.. w każdym razie laski miały ze mnie chyba niezły ubaw.

      Punkcję miałam na 9:30, wyszłam z kliniki koło 15-16.
      Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania to wal.
      Buziaki wielkie ;)

      Usuń
    2. Dzięki wielkie za tak obszerną relację :)) Zdecydowanie mnie uspokoiłaś.
      Wygląda na to, że nie ma się czego bać (skoro nawet Ojciec Dyrektor tak mówi... ;))

      Już nie mogę się doczekać swojej procedury. Ech, a miałam już wszystko idealnie zaplanowane, miałyśmy iść łeb w łeb :)

      Lista leków imponująca, ale wierzę w Ojca Dyrektora.
      Wylewny nie jest ale wie co robi. Nie przepadam za zastrzykami, ale strasznie się ucieszyłam widząc tę długaśną listę!
      OD jest nastawiony na rezultaty i
      jestem pewna, że niebawem okaże się, że dzięki Tobie statystyki Ojca Dyrektora poszybują w górę :))

      Buziaki wielkie dla całej gromadki :)

      Usuń
    3. ania, spoko, doczekasz się.
      Powiem Ci szczerze, że ja do punkcji trzymałam się koncertowo ale teraz jestem już zmęczona.

      I te leki.. wiesz co, z jednej strony super, że Ojciec Dyrektor wszystko asekuruje.
      Ale z drugiej strony nie ukrywam, że jak sobie pomyslę o zastrzykach przez kolejne 14 dni to kurwa mać za przeproszeniem, nie wiem jak to zrobię. Tym bardziej że brzuch mam już masakrycznie posiniaczony i boli jak cholera, szczególnie ślady po tej Fraxiparinie.

      Buziaki!

      Usuń
  5. Co to za zastrzyki?? Kolejne 14 dni....yyyyy..... Ja bralam luteine doustnie i dopochwowo w olbrzymich dawkach - 900 mg dziennie, po 2-3 tygodniach zmniejszone do 600, a teraz 400. Progesteron nie jest fajnym hormonem... Co i ile Ty bedziesz brala?
    Do jutra powinno przejsc, roznie na ta punkcje sie reaguje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Promesa, na razie czuje się słabo i do pracy jutro nie idę. Przynajmniej nie rano.
      Co do leków - za raz rozpiszę, bo mam do brania. Sporo tego jest. Progesteron też jest.

      Usuń
    2. Leki rozpisane.
      Patrz update.

      Nic nie wiem o Progesteronie i dziś nawet nie wklepię go w Google..

      Usuń
  6. Praca nie zając ;) są rzeczy ważne i ważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania, no właśnie, staram sobie tak to powtarzać własnie.. :)

      Usuń
  7. Wow! Oni zabezpieczają Cię z każdej strony, żeby się tylko udało.
    Też bym tak chciała:)
    Ja mam zapisaną póki co Luteinę dopochwową.
    A jakiś antybiotyk brałaś? Bo ja mam zapisany i nie wiem czy to dobrze:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, no, strasznie asekuracyjnie podchodzą do sprawy.
      Z jednej strony fajnie. Z drugiej - jestem tak nafaszerowana że ja pitolę.
      Trzymam leki w takim sporawym pudle i nie wiem, czy się śmiać czy płakać.

      Antybiotyki brałam tylko po histeroskopii. Teraz nie.

      Usuń
  8. Już jesteś po, to teraz może być tylko lepiej.Mnie ból trzymał kilka dni, ale poźniej przeszedł całkowicie ;). Dobrze, że śpisz, organizm musi się zregenerować. Nie zapominaj o globulkach dopochwowych, są bardzo ważne przy zagnieżdżeniu i utrzymaniu ciąży ;). Trzymam kciuki, żeby bąble ładnie się dzieliły. Nieźle jajek naprodukowałaś, dobra kurka z Ciebie hehe. Uszy do góry, przetrzymasz to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mazenka pisząc globulki masz na myśli te z progesteronem?
      Mnie cały czas jajniki nachrzaniają, do pracy dziś nie poszłam :// i dobrze, bo ledwo chodzę.

      Myślę o moich zarodeczkach w klinice i przeraża mnie poziom moich ciepłych odczuć względem nich.. ;)

      Obym przetrzymała kochana, obym przetrzymała..
      bo chwilowo morale mi podupadły.. małżowi chyba też.

      Usuń
    2. przetrzymasz, zobaczysz, a pozniej będziesz się cieszyć :) tak, chodziło mi o progesteron dowcipny ;) powiem Ci, że ja nadal myślę o moich mrozaczkach iw myślach mowie im, ze po nie niedługo wrócę ;D

      Usuń
    3. mazenka, tylko że ja wczoraj miałam ich 11, więc kurna... trudno będzie im obiecywać, że po nie wrócę.. (nie zapeszając, bo nie wiem ile z nich się dzieli prawidłowo)..

      Usuń
  9. ThePink, bierz leki jak dr przepisal, progynove 3x1 a nie tylko jedna! Wiem bo sama mam taka dawke jak Ty. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylvia, biorę po 3 tabletki dziennie już od punkcji, także luzik :)
      Dzięki za wskazówkę!

      Usuń