wtorek, 6 maja 2014

Podglądamy moje jajka

Źródło: http://akuridiaries.wordpress.com/about/ 

Za mną pierwsze USG kontrolne, w siódmym dniu stymulacji.
Najeździłam się jak nienormalna, bo najpierw rano pobieranie krwi (aż 3 próbki mi pobrała przemiła pani w zabiegowym - zrobiłam te wszystkie morfologie, hiv'y, grupy krwi i inne. Pierwszy raz byłam aż tak blisko fiknięcia). A potem znowu na 13:00 na wizytę.

Nie było Ojca Dyrektora. Była za to przemiła dr S. , u której zaczęłam moją przeklętą przygodę z niepłodnością. Ale i tak bardzo lubię tą panią. Nadal bardzo rzeczowa i profesjonalna, ale bardzo miła, ciepła i z ludzkim podejściem. Ma jakąś taką... dobrą karmę. Działa na mnie kojąco.

Dobra, do brzegu, lala:

jeden jajnik - 7 jajek
drugi - 6 jajek
i dość cienkie endo bo jakieś 7 mm chyba czy coś. 
Estradiol "śliczny i bardzo obiecujący" (ale nie pamiętam ile dokładnie)

czyli tak sobie chyba, no nie?
No nie wiem. Liczyłam, że się bardziej postarają. 
Na komplementa zasługuje jedynie estradiol.

Dr. S oczywiście nakazała spokój, miała ze mnie lekki ubaw, bo byłam mocno przejęta i świergoliłam na tym samolocie wywijając nogami, wiercąc się i dopytując.
Myślę, ze pomimo całego tego mojego luzakowania, jestem bardziej przejęta niż mi się samej wydaje (w pracy mi też dziś koleżanka zwróciła uwagę, że widać moje nerwy).

Kolejny podgląd w piątek.
Dr powiedziała, że do piątku sytuacja jajkowa się jeszcze rozhula, że przy takim ślicznym estradiolu to "sytuacja jest obiecująca".

I dostałam kolejne kuj-kujki:

  • Merional
  • Fostimon
  • Cetrotide
Mój entuzjazm do igieł trochę zmalał po wczorajszym, ostatnim zastrzyku z Gonalu. Małż albo trafił w dziabnięty wcześniej punkt, albo w jakieś nieodpowiednie miejsce, bo aż zawyłam.
Przemiła Pani w zabiegowym stwierdziła dziś, że no niestety, ale brzuszek będzie podziabany coraz bardziej z dnia na dzień i lepiej nie będzie.. :-/

Ciekawostka:
odpytałam Panią Dr S. o:
  • kosmetyki bezzapachowne na transfer (bo ni cholery nie mogę dostać nic bez zapachu) - BULLSHIT, była dość rozbawiona. Powiedziała, że jeśli koniecznie chcę to szare mydło. I tyle. Jak zapytałam o włosy to tylko zaczęła się śmiać.
    ( i tak się wyszoruję szarym, i to dzień przed..)
  • czerwone wino na porost endo - powiedziała, zdecydowanie rozbawiona, że "bzdura" i żebym przestała męczyć dr Google
I wiecie co mi zaleciła? Lampeczkę czerwonego wina, a i owszem, na lepszy humor i rozluźnienie ;)
 I jebut.. kolejne blisko 1000 zł poszło się fikać (badania krwi, wizyta z USG, leki).

Oszacowała, że punkcji możemy się spodziewać w poniedziałek (co oczywiście nie jest pewne).
Jestem troszkę zawiedziona, bo liczyłam, że w niedzielę, będziemy już w domu w trójkę (OMG jak to brzmi). Ale, jak to ja, troszkę się przeliczyłam. 

Łeh, zaczynam być zmęczona tym czekaniem, a tu jeszcze tyyyyyyle przed nami.

Najbardziej pozytywy aspekt tego wszystkiego jest taki, że jakkolwiek nie było między mną a małżem wcześniej, teraz jest super. Umiemy się wesprzeć, umiemy rozmawiać, jesteśmy wspólnie podekscytowani,okazujemy sobie uczucia, troszczymy się o siebie. Małż jeździ ze mną na każdą wizytę, nawet na dzisiejsze USG, chociaż wcale go o to nie proszę. Szpera potajemnie w necie, za przepisami na zdrowe odżywianie, czyta o IVF, robi zakupy, gotuje, sprząta, pierze. Dziś wyskoczył do dr S. , chyba żeby zaznaczyć swoją obecność i poświęcenie dla tematu : "a ja bioreee witaminyyyy" ;)) Dr S. była wyraźnie rozbawiona "No to bardzo dobrzeee :)" . Miała z nas chyba niezły ubaw.
Zaskoczyliśmy samych siebie. W takim związku może pojawić się dziecko. Jest dla niego piękne miejsce, w szczęśliwym domu.

Dzidziusiu, come on.
We are ready.

19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moja Droga i czekam na wznowienie bloga.

      Usuń
  2. Moim skromnym zdaniem wszystkie cyferki sie zgadzaja. 7 mm endo w 7 dc.to dobry wynik. Jeszcze zdarzy Ci urosnac. Tez mialam podobnie. Wszystko wyglada dobrze, wiec nadal sie ladnie nakłuwajcie i czekamy na punkcje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, dzięki za info. Cenna wiedza, bo nie za bardzo mam porównanie.
      A po forach i Google łazic póki co nie będe, bo się faktycznie farmazonów naczytałam juz.

      I kłujemy się, kłujemy..
      W czwartek czekają mnie całe 3 zastrzyki :/

      Usuń
  3. Jak tak sobie? Ładnie - ja z 13 jajek miałam 9 zarodków!
    A endo ma jeszcze czas, a już jest niezłe!
    Ze spokojem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jeju, jeju, jakie to skomplikowane :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, za samo nastawianie dzidzius Wam sie nalezy!!! :)

    Dobre wyniki. :) A co do winka, czy na jedno czy na drugie, przydaje sie. :)

    A jesli chodzi o kosmetyki bezzapachowe - w aptece bym sie popytala, jesli stwierdzisz, ze nie dasz bez nich rady - bo jak dasz rade, to jasne, ze lepiej jest isc au naturel.. Ja stwierdzilam, ze nie dam, i specjalnie na transfer kupilam sobie ekologiczny, naturalny, bezzapachowy zestaw.

    A poza tym, ales mi adrenaline podniosla tym postem.. ja juz zupelnie wybilam sie z rytmu stymulacyjnego, a po przeczytaniu nagle dostalam kopa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cos się schrzaniło i nie mogę kliknąć "odpowiedz" pod Waszymi postami. A że nie potrafię usiedzieć cicho to poniżej post zbiorczy z odpowiedziami:

    @Juti
    Ano może faktycznie, trochę przesadzam. Na to endo działa chyba jeden z zastrzyków, które dostałam, ale szczerze mówiąc, nie wnikam po co w ogóle jest to co biorę. Na ten moment intuicyjnie czuję, że powinnam się teraz skupić na czymś innym. A potem potem kiedyś, sobie poczytam.

    @Wiola
    Wiesz co kochana, nie jest jednak tak skomplikowane jak na początku myślałam. Na początku jak zobaczyłam listę leków to wpadłam w panikę. Teraz jest luzik i dość ładnie ogarniam :)

    @Kasia
    :))))
    Co do tych kosmetyków bezzapachowych to Dr. S stwierdziła, że to jest bzdura :) Ale że jeśli koniecznie chcę być w zgodzie sama ze sobą to żebym sobie szare mydło kupiła Białego Jelenia.
    I tak zrobię, bo mam straszny problem z zakupem bezzapachowców. Nie mogę nic znaleść, żadnego żelu pod prysznic bez zapachu!! Kupiłam Dove Sensitive, bo na pudełku jest napisane, że bezzapachowe. Ale szczerze mowiąc, mój nos ma inne zdanie.
    Kupię sobie to szarę mydło i już. A włosow nie bede myła tego dnia. Albo... umyję szarym mydłem. A co.

    Buźka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a teraz można kliknąć "Odpowiedz". Co za cholerstwo..

      A jeszcze pytanie:
      czy Wam lekarze powiedzieli oficjalnie, że na transfer są potrzebne te bezzapachowe kosmetyki?

      Usuń
    2. U mnie w Klinice zalecenia takie są na punkcję, nawet zębów się nie myje. Do transferu sugerują by się nie perfumować ale tego co oczytałam się w necie to głowa mała. Zdrowy rozsądek wystarczy no i zgoda z samym sobą :)

      Usuń
    3. No coś Ty, na punkcję powiedzieli, że tak srogo? Ale jakże mam zebów nie myć? Matko..
      Mnie powiedzieli, że bzdura..
      No nic. Szare mydło jak nic.

      Ale przecież mi nawet koszula nocna jakoś pachnie.. trzeba będzie w szarym mydle też machnąć.

      Usuń
    4. Z tymi zębami to chyba dlatego, że znieczulenie...
      A z koszulą to wiesz... nie przesadzaj bo jakby na to nie patrzeć i gdyby chciało się wyeliminować całkowicie chemię to pasowałoby zapakować się w worek próżniowy jak nas Pan Bóg stworzył i teleportować się do Kliniki jakimś kosmicznym pojazdem bo o spalinach w mieście nie wspomnę. Fora czytałam i rzeczywiście można się naczytać :)

      Usuń
    5. Hehe, co racja to racja :)) Ciekawa jestem czy lekarze też tak skrzętnie używają kosmetyków bezzapachowych :) Bo przecież w całym pomieszczeniu powinno być bezzapachowo.

      Machnę się tym szarym mydłem, dla świętego spokoju, ale jestem daleka od histerii.

      Usuń
  7. Pierwsze słyszę, a byliśmy w dwóch różnych klinikach. A czemu by to niby miało służyć??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anulek, ano piszą, że zapachy bardzo szkodą komórkom. Że wręcz zabijają.
      I wszystkie laski w necie histeryzują, kupują bezzapachowe kosmetyki, szampony, kremy, nie malują się.
      Mnie lekarka powiedziała - bzdura.

      Jednakże :) i tak wymyje się szarym jeleniem, nie będę Boże bron perfumować, krem bezzapachwy, make up minimal i pidżamkę w szarym mydle wypiorę.

      A co. Żeby potem nie było.

      Usuń
  8. Wiesz,tak na chlopski rozum, transfer zarodkow w przyrodzie nie wystepuje. Poza tym, nie dosc, ze zarodek jest poza organizmem kobiety, to w dodatku dla tegoz organizmu kobiety jest on cialem obcym. A wiec nie tylko zarodek - pozbawiony, choby tymczasowo - srodowiska naturalnego - jest nadwrazliwy na wszelkie dodatkowe atrakcje, jak np. silne aromaty. Dla ciala kobiety, perfumy, ktore przedostaja sie przez skore, moga byc traktowane - poczatkowo - jako pewien intruz. Jesli dolozyc do tego zarodek, ktory rowniez jest intruzem - organizm moze zareagowac podwyzszona gotowoscia do samoobrony.

    Przy okazji warto pamietac, ze wiekszoc kosmetykow na rynku zawiera duza ilosc chemikaliow (parabeny, sulfaty, itp.), a sporo z tych chemikaliow moze zaburzac hormonalna gospodarke organizmu.

    Gdzies przeczytalam, ze w przypadku transferu jest podobnie, jak w przypadku narodzin - swiezym mamom zaleca sie nie uzywanie kosmetykow zapachowych, ale pozwolenie malesntwu na przyzwyczajeniu sie do naturalnego zapachu mamy i mleka - co ma pomoc maluchowi w ssaniu.

    Choc nie wszystkie kliniki sie trzymaja tej rekomendacji, dla mnie to ma sens.

    A - przy okazji - jesli pozwolisz mezowi na to, zeby byl przy transferze - tez mozesz mu dac bialego jelenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, tak, zdaje sobie sprawę z tego, że masz dużo racji.
      Będąc w ciąży czy nie, wpuszczamy do naszego organizmu w cholerę różnych świństw.

      A małż, jak tak rozmawialiśmy, nie pali się jakoś do obecności przy transferze.
      Właśnie o tym rozmawialiśmy i mam wrażenie, że "penia". Boi się chyba po prostu :)
      Poprosiłam go, żeby się wcześniej zastanowił i żebyśmy to ustalili w domu a nie w klinice. Hehe.. ciekawa jestem. Faceci są jednak z Marsa.

      Usuń
  9. U mnie bylo tylko zalecenie jesli chodzi o punkcje - zeby tak, ale bez dezoderantu, perfum i makijazu (o srodkach bezzapachowych nie bylo mowy, kapalam sie i wlosy mylam normalnymi kosmetykami przy czym zel pod prysznic uzywam j&j dla dzieci, polecam, mega delikatna skora jest po nim). O transferze nic mi nie bylo wiadomo, nie perfumowalam sie, ale makijaz sobie zrobilam, zeby ladnie wygladac dla dzieci :-)
    Wydaje mi sie, ze dziewczyny na forach nieco przesadzaja. Nie daj sie zwariowac, choc dla wlasnego czystego sumienia nie zaszkodzi Ci wyszorowac sie szarym mydlem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Promesa, nie dam się zwariować. Staram się zachować dość zdrowe podejście do tematu.
      Kupiłam tego szarego jelenia, na wszelki wypadek się nim wypucujemy :)

      Krem mam bezzapachowy, ale kurcze... bez makijażu może być trudno.
      Postanowiłam sobie, że tylko trochę korektora na trądzik i trochę różu dla animuszu :) I powinno być ok.

      Usuń