niedziela, 11 maja 2014

Zakończenie stymulacji

Źródło: http://creatingmotherhood.com/2012/03/27/woman-with-a-plan-and-animal-balloons/

Dziś 12ty dzień stymulacji.
Cały czas trzymam się stwierdzenia, że in vitro jest zdecydowanie za bardzo wyolbrzymione i zdemonizowane.

Wczoraj przyjęłam igłę w żyłę na kolejne pobieranko (nie obyło się bez łez, taka już jestem podziabana a pani w labortorium rozpoznała mnie jako "aa to u pani tak te zrosty strzelają". Jezu. ).

Dodatkowo wieczorem Cetrotide (zostawia siniaki), Merional + Fostimon (w jednej strzykawce małżon zrobił) i Ovitrelle o 22:30. Oczywiście doustnie cały czas przyjmuję Encorton, Acard i inne.

Nie ukrywam, że moje 18 pęcherzyków w jajnikach daje o sobie znać. Chodzę troszkę jak cowboy, siadam też dość ostrożnie (co mi nie przeszkodziło wczoraj 2x się wybrać do IKEI w ciągu jednego dnia). Jeśli chodzi o emocje mam wrażenie, że jestem dość trudna już - kłótliwa i płaczliwa.

Trochę się boję o te pęcherzyki. Czy jest opcja, że one nie wytrzymają do poniedziałku rano, że będzie jakaś  wcześniejsza owulacja? Już wczoraj miałam takie dziwne wrażenie, że mi za raz wszystkie wypadną, albo eksplodują.
Takie uczucie, jakbym miała zamiast jajników takie balony podłużne, z których się robi zwięrzątka dla dzieci. Średnio przyjemnie.

Nie boję się punkcji (jutro 9:30). Jestem zahartowana po HSG i ostatniej histeroskopii.
Nie ukrywam jednak, że podekscytowanie jest.
Cieszę się, że to już koniec stymulacji, bo jednak 12 dni, to chyba najdłuższy protokół.

Idąc śladami Carrie, chętnie przyjmę wszelakie rady dotyczące dnia jutrzejszego.

Mam w planie:
- wyprać koszulkę nocną w szarym mydle (kazali wziąć swoją)
- zabrać tshirt, papcie,szlafrok
- umyć się w szarym mydle, łącznie z włosami, już dziś wieczorem
- rano tylko higiena intymna tylko wodą + odrobinę mydła szarego (ale pewna nie jestem)
- krem bezzapachowy na twarz i dam odrobinkę korektora i różu, bo nie dam rady tak całkowicie au naturel

no i w drogę, dzieci robić. 


13 komentarzy:

  1. O przygotowaniach pisalam u Carrie. Skarpetki tez zabierz. Owulacji wczesniej nie dostaniesz, tak to wszystko jest skonstrowane :-) Aczkolwiek jajniki bola jakby chcialy eksplodowac, na szczescie przy ivf pecherzyki nie pekaja, bo to by bylo bolesne.
    Powodzenia jutro!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzięki, wszystko przeczytałam u Carrie. Dzięki.
      Jajniki i pęcherzyki są chyba nadal na swoim miejscu, bo cały czas je czuje.

      Usuń
  2. Ja się boję punkcji. Chyba najbardziej znieczulenia, tego, że będę nieprzytomna i wenflonu.
    I też chodzę jak bym była już w ciąży. Boli, ciągnie, dziwne uczucie. Jutro ostatni zastrzyk Cetrotide i Ovitrelle. I cholernie zaczęły boleć. Czy to psychika tak działa, czyżby miała już dość igieł?
    Też mam zrosty na żyłach. Po każdym pobraniu mam siniaki.
    W każdym razie jutro trzymam za Ciebie mocno kciuki. Bardzo mocno. Trzymaj się.
    Buziaki:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, dopiero co miałam histeroskopie, też ze znieczuleniem. Nie ma się czego bać, powiedziała bym nawet, że fajnie było :)
      Chociaż nie ukrywam, że im bliżej zabiegu do i mnie dopada stres... dziś pół dnia przespałam, cały przeleżałam i generalnie.. chciałabym, żeby już było po.
      Ja dziś wzięłam ostatni Cetrotide i na tym koniec na razie... ale też już miałam zdrowo dość.

      Buziaki wielkie! :)

      Usuń
  3. Pewnie już smacznie śpisz :) ale wiedz, że ja intensywnie o Tobie myślę i trzymam kciuki za jutro ;)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa daaam, niespodzianka :))))))
      Torba spakowana, ja wyszorowana szarym jeleniem włącznie z włosami, wykremowana bezzapachowym kremem, dokumenty wypełnione, afera z małżonem zaliczona.
      Czekam, aż mi się spać zachce..
      Jestem przejęta.

      PS. Małżon dziś wieczorem wyskoczył mi z pytaniem, czy on jutro przypadkiem nie musi nasienia oddać. Tak jak byłam spokojna mimo hormonów tak... dostałam szału.
      Ale już ok.

      Dziękuję za ciepłe słowa.

      Usuń
    2. Hehe.. co do pytania malza. :D Bezcenne. :D Ja bym odpowiedziala, ze nie musi, zrobie lapanke na ulicy.. ;)

      Powiedz mi, jakie masz wlosy po tym jeleniu.. ja mam awersje do mycia wlosow mydlem, bo mi sie wydaje, ze siano sie z nich zrobi, i w zaden sposob nie bede w stanie tego ogarnac..

      A poza tym to - wielkie kciukasy za jutro (czy raczej dzis)!!! Oby pecherzyki byly piekne i dojrzale, a potem zeby sie pieknie zapladnialy i dzielily. :D

      Usuń
    3. Kasia. Zagapił się chłopak. Ja oczywiście nie pozostałam dłużna: powiedziałam mu, że sobie najwyżej dawcę wezmę.. Fakt jest taki, że On to mocno przeżywa, chyba mocniej niż ja. Jest introwertykiem, ale widać po nim, że aż go nosi.

      Włosy umyłam najpierw Bambino, a potem dojechałam jeleniem. Powiem Ci, że włosy są lepsze, niż po szamponie zwykłym. Miękksze, błyszczące, mniej przesuszone. I generalnie skóra po białym jeleniu jest bardzo okej.
      Możliwe, że w ogóle, w razie ciąży, przy nim zostanę (bo bez aparabenów, zapachu, hipoalergiczny).
      I tak czuję, że czymś pachnę.. pachnącą pościelą, pachnącymi ciuchami, jakiś takim naturalnym zapaszkiem.. no cóż.

      Dobra, idę wstawać.
      Ząbki, intymny jeleń i w drogę.

      Proszę o kciuki, pozytywne myśli i wszystko co się da.

      Usuń
  4. Zatem właśnie dołącza kolejna Ciężarówka do tego blogogrona:) Pink, obyś od dziś tak się już turlała ciążowo przez dziewięć miesięcy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę przygotowania pełną parą :)
    Powodzenia
    :****

    OdpowiedzUsuń