środa, 11 czerwca 2014

IVF podejście numer 2, czyli idzie nowe



Dziś widzieliśmy się z naszą miłą Panią Doktor.
USG wykazało, że owulacja została zablokowana, pęcherzyki nie urosły.
Co znaczy, że dobrze - bo Pani doktor określiła to mianem "udało się".
Endometrium też skomplementowała, że ładne i że to chyba zasługa tego "czerwonego wina". Oczywiście był to przytyk w stronę baśni i legend, które wcześniej wyczytałam w internecie i którymi nie omieszkałam się podzielić z lekarzem. Przytyk niezłośliwy. Wręcz miły, bo oznaczało to, że nie byliśmy dla Miłej Pani Doktor aminowymi dawcami komórek a żywymi ludźmi z krwi i kości, z którymi miała jakieś tam skojarzenia.

Poszliśmy na tą wizytę jakoś tak.. z marszu. Zupełnie w ostatnich dniach nie myślimy o transferze. Ja muszę przyznać, że nie do końca wiedziałam, po co idę na tą wizytę. Jaki będzie dalszy gry plan.
Tabletki łykam, ale zdarzy mi się zasnąć bez łyknięcia jednej, tudzież czasami sobie zapomnę. Robię to jakoś tak mechanicznie, bez takiego świętego namaszczenia, jak przy pierwszym podejściu. 

Samo badanie też było mniej bolesne, niż wszystkie poprzednie ostatnio.
Zdecydowanie czuję, że moje bebechy się uspokoiły po fizycznych katuszach pierwszej procedury.
USG było zupełnie neutralne. W przeciwieństwie do tych poprzednich.

Miła Pani Doktor wypaliła nam znad kajeciku bez ostrzeżenia:
w poniedziałek proszę zadzwonić do pani embriolog.
We wtorek transfer.

Spojrzeliśmy na siebie z S. ze zdumieniem i aż nam się gęby uśmiechnęły.
W pewnym momencie myślałam, że się rzucimy sobie na szyję i zaczniemy cieszyć jak dzieci i śpiewać "ene due rabe". 

Jak to "transfer"?
Tak po prostu? :)
Już we wtorek?

Zupełnie o tym nie myśleliśmy. Zagapiliśmy się po prostu. Zaszyliśmy się w rozkoszy nudnej codzienności. W nie myśleniu o IVF, o leczeniu, o klinice.

Aż tu baaaaach - wtorek. Transfer.

Pozwolę sobie dziś na trochę radości, ale pozostawiam ten temat nadal zaparkowany gdzieś z boku.
Jutro mam trzydzieste urodziny. W sobotę wieczorem małe party dla najbliższych znajomych w lokalu na mieście. Cieszę się. Przyznaję bez bicia, że lubię być w centrum uwagi.

Mam nadzieję, że nikomu ze znajomych nie wpadnie do głowy, żeby życzyć mi ciąży.

25 komentarzy:

  1. A ja Ci mimo wsio tej ciąży źyczę na tę 30tkę- a poza tym spokoju i radości z niego! Ja na 30 ciąży nie dostanę (25.06), ale liczę, że szybko po trzydziestce się uda w końcu! Trzymaj się tam jutro ciepło i czuj wyjątkowo!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))
      Mimo wszystko dodam, że zawsze sobie planowałam (do duszy z planowaniem..) że będę miała dziecko koło 30tki. To był taki mój scenariusz wymarzony, dopóki nie dopadl mnie oslawiony instynkt jakies 3 lata temu.

      Usuń
    2. Najlepszego, Trzydziestko! Cmok, cmok:*
      A z planowaniem to najlepiej postawić na elastyczność, podejście pt."może się udać, choć wcale nie musi" i gotowość na to, by przesuwać plany tak, jak przesuwa się pudło nogą po podłodze. Moje wszelkie plany przedtrzydziestkowe przed laty wzięły w łeb, to pchnęłam je w okolice czterdziestki. Podziałało;)
      Udanej sobotniej imprezki!

      Usuń
    3. Nadal nie mogę uwierzyć jak bardzo jesteśmy do siebie podobne. Też zawsze planowałam dziecko w okolicach 30stki, dopóki nie zwariowałam na punkcie mojego męża i zapragnęłam dziecka na 'już' czyli kilka miesięcy przed ślubem, czyli już grubo ponad 2 lata temu. A do trzydziestki mam nadzieję, że nam się uda, bo to jeszcze całe 4 miesiące! :D
      Niestety nie mamy mrozaczków i dopiero pod koniec lipca ruszamy z drugim cyklem ivf, ale oby i u Ciebie i u mnie było do dwóch razy sztuka! Powodzenia i spełnienia marzeń! Bo życie zaczyna się po 30stce! :D

      Usuń
    4. Leśna - dziękuję ;)Taaa... "chcesz rozśmieszyć Pana Boga. Opowiedz mu o swoich planach.".

      Aaana :))
      Czas leci szybko. Mogę powiedzieć, że skorzystałam z tego czasu oddechu pomiędzy 1 a 2 podejściem. I nadal korzystam, bo intensywny weekend przede mną ;)) I jako "ciocia dobra rada" sugeruję to samo :)) Łap oddech póki możesz, nie myśl o tej suce niepłodności, have fun :) Time is running anyway.

      Usuń
  2. Matko juź w ten wtorek??? No to ja też jestem w szoku, że tak migusiem! Fajnie, że imprezka przeda nie po to można jeszcze drinknąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MIA nooo :)) my też byliśmy w szoku :)) myśleliśmy o niebieskich migdałach a tu masz :)) z imprezką bardzo fajnie i szczęśliwie się złożyło, że tak a nie inaczej :))

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Taaaaak, widziałam u Ciebie :))) fajnie. Zawsze to jakoś tak...raźniej :)) oby tym razem szczęśliwie :)

      Usuń
  4. O kurcze! Wiesz, ja z IVF jestem zielona, wiec malo z krzesla nie spadlam jak przeczytalam "wtorek"!

    Ciazy na 30 urodziny Ci nie zycze, bo transfer masz juz po, ale za to zycze jej na 31 rok zycia i zebys na kolejne urodziny tulila juz wlasnego "rozdarciucha"! :)

    A swoja droga to mloda laska jeszcze z Ciebie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stoo lat, stooo lat... Ech, zawsze trochę fałszowałem, sorry. ;) Kciuki trzymam nieustająco. A tarczycy pilnuj. Nie będę się wymądrzać i moralizować, ale pilnuj. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za życzenia, kciuki i piękny występ :))
      A do tarczycy jeszcze wrócę..

      Usuń
  6. Ja tez pewnie w następnym tygodniu podchodzę do drugiej próby, teraz biore estrofem i jutro wizyta, mam nadzieje ze tym razem nam sie uda, trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  7. No to witaj w gronie trzydziestek:) Ja w tym roku kończę 32.
    Trzymam za Ciebie kciukasy, chociaż myślę że nie trzeba. Wiem na 100 %, że Ci się uda.
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, na 100% to pewne są tylko podatki i śmierć :))
      Dziękuję za życzenia, przybijam pionę w wieku trzydziestkowym i ... znowu idziemy ramię w ramię ;))) Buziaki!

      Usuń
  8. Wszystkiego dobrego, kochana!
    Gdy obchodziłam 30 urodziny, świat mój był kompletnie rozsypany. Nie było dziecka, sporo złego dowiedziałam się o mężu. To były straszne urodziny.
    Następne urodziny - 31. - świętowałam z córeczką.
    Wiem, że pisałaś, żeby nie życzyć Ci dziecka, ale ja Ci tego życzę. na 31 urodziny. W brzuchu lub już na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juti dziękuję!
      Jakoś tak się złożyło, że faktycznie sporo się ostatnio wydarzyło, ale póki co odpukać, udało mi się pozbierać. Sam dzień urodzin nie był straszny. Fajnie, że dziś wieczorem mogę sobie chlapnąć :)

      A życzenia: dziękuję, niech się spełnią :)

      Usuń
  9. Troszkę spóźnione ale bardzo serdeczne życzenia urodzinowe, spełnienia marzeń tych malutkich i tych większych.
    My dziś wróciliśmy z wakacji i nadrabiam zaległości blogowe :)
    Trzymam mocno kciuki za podejście nr 2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, dzięki :) Mam nadzieję, że wakacje udane i że się zregenerowaliście, zapomnieliście, wyluzowaliście.

      Usuń
    2. I informuj, co tam u Ciebie, jak się już ogarniecie po wizycie. Jaki gry plan.

      Usuń
    3. Jesteśmy opaleni,szczęśliwi i wypoczęci.
      Plan jest taki że w nowym cyklu robię testy owu i myślę że koło 17.07 crio.Teraz pracujeny nad naturalsem wakacyjnym :)

      Usuń