wtorek, 29 lipca 2014

Pierwsza wizyta u doktorka prowadzącego

źródło: http://hqwallbase.com/31793-enjoy-this-wallpaper-of-dr-house-in-a-resolution-1920-x/ 

Dziś zaliczyliśmy pierwszą wizytę u doktorka prowadzącego - tego, którego wybraliśmy podczas mojego pobytu w szpitalu.
Niewielka, ale bardzo schludna placóweczka i bardzo miły człowiek.
Bardzo miły, tylko sprawiał wrażenie strasznie roztrzepanego.

Chyba ze 3 razy się pomylił wyliczając moją datę porodu, ostatecznie wpisując 07.03.2015
Pomylił się, więc pierwszą wypełnioną kartę potargał, z tym, że wcześniej przypiął do niej oryginał badania grupy krwi... który również potargał..
Odpis z badania w mojej klinice, gdzie robiłam badanie, kosztuje 40 zł.

USG nie było, bo miałam już 3 razy robione, więc stwierdził, że nie ma sensu, skoro wszystko jest dobrze. Troszkę byłam zawiedziona, bo chciałam zobaczyć berbecia i usłyszeć serduszko - ale skoro nie ma takiej konieczności to nie ma co nadużywać dobrodziejstw nauki.

Tydzień ciąży wyliczył jakimś magicznym sposobem na 8,5 tygodnia, ale mam nieodparte wrażenie, że tu też się pomylił, bo wedle moich obliczeń i wedle wszelakich kalendarzy internetowych w sobotę zaczęłam 9 tydzień. Czyli obecnie mamy 9 tc i 3 dni. Prawda Carrie? :)

Następną wizytę wyznaczył na 19 sierpnia i wtedy już na pewno będziemy robić USG z jakimiś większymi pomiarami. Can't wait! :)

Kazał też odstawić część leków, ale mam nieodparte wrażenie, że nie był pewny swoich decyzji..
Mam odstawić zastrzyki z Fraxipariny (tu miał najwięcej wątpliwości, co mnie przeraża), Encorton i Progynovę.
Zostaje tylko Utrogestan, który wymieniamy na Luteinę, Acard, Femibion i magnez (ten ostatni w dawce znacznie zmniejszonej, bo brałam końskie ilości).

Z jednej strony czuję wielką ulgę, bo na prawdę - faszeruję się prochami i zastrzykami niemal nieprzerwanie od początku kwietnia. Mój brzuch wygląda jak fioletowo-czarna mozaika. Z drugjej strony, nie jestem pewna tego faceta, czy on na pewno wie co robi.

Dziewczyny po IVF, jak u Was wyglądało odstawienie leków?
Co i kiedy odstawiałyście?

Więc lekarz przesympatyczny, spędziliśmy u niego blisko 40 minut, odpowiedział na wszelakie pytania i ogromnym plusem jest fakt, że mam do niego bezpośrednio numer telefonu.
Biorąc jednak ogólny rozrachunek, rozwaliło mnie jego roztrzepanie oraz brak pewności w temacie odstawiania leków.
Niestety, nie mam jak skontaktować się z kliniką, żeby potwierdzić jego zalecenia. Chyba, że zabulę za wizytę 160 PLN, ale nie wiem czy jest sens.

A tak poza tym, to siedzę w domu i głównie śpię. Nie sądziłam, że człowiek jest w stanie tyle spać. Niesamowite.
I wybieram się na dłuższy wyjazd do mojego domu rodzinnego na południe Polski.

23 komentarze:

  1. Second opinion - koniecznie, moim zdaniem. 160 zł to nie mało, ale z drugiej strony... Jeśli po pierwszej wizycie nie jesteś pewna, że lekarz wie, co robi, ja bym się zastanowiła nad zmianą lekarza. Może pomyślisz, że przesadzam, ale dobry lekarz, któremu ufasz, a nie tylko lubisz, to podstawa w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze jedno - jak masz te leki odstawiać? Z dnia na dzień czy stopniowo? Ja odstawiałam wszystko stopniowo. Nie wiem, dlaczego wymienia Ci Utragestan - to podobno najbliższy progesteronowi naturalnemu lek. Wg mojego doktorka, Acard działa na co innego niż heparyna, czyli Fraxiparyna w Twoim przypadku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. isa, pomyślę jeszcze o konsultacjach z kliniką.
      Lekarza na razie nie zmieniam, po jednej wizycie. Ale na następnej bacznie mu się przyjrzę.

      Co do odstawiania - Progynove, Encorton i Fraxiparinę kazał odstawić z marszu. Bez zmniejszania dawek. Fraxiparine robi się jeden zastrzyk dziennie, wiec tu nie ma czego zmniejszac.
      Ale Encorton 2x1 i Progynowa 3x1.

      Z Utrogestanem jest pewien problem z dostepnością, ale tu akurat nie mam obaw co do luteiny.

      Usuń
    2. Można robić zastrzyk co drugi dzień przez jakiś czas i sprawdzić D-dimery w międzyczasie.

      Isa

      Usuń
  3. Kurczę, już nie po raz pierwszy dziwię się, jak różne są podejścia do procedury IVF w różnych klinikach. Choć może ilość leków różni od historii danej pary. My (i moja dwójka znajomych też) dostała seledynową kartkę, na której było napisane co do kiedy bierzemy. I wszyscy - pomimo różnych historii medycznych - mieliśmy tę samą procedurę. Po pozytywnym teście ciążowym jeszcze przez 7(+/-) dni brałam Encorton i Luteinę 300. Potem już tylko do końca ciąży biorę Luteinę 100 dopochwowo. Żadnych zastrzyków i ww. leków nie brałam - po co to? i co to? powiedzcie plis, bo równolegle prowadzę psiapsiółkę przez procedurę IVF, a ona nie czyta blogów (a dzięki Wam m.in. powiedziałam jej o badaniach na przeciwciała i okazało się, że i owszem, ma przeciwjądrowe przeciwciała...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mela tak, tak - co klinika, to inne leki.
      Z tego co czytałam, to w mojej klinice Ojciec Dyrektor daje miażdżącą liczbę leków. Strasznie dużo. Chyba wszystko co możliwe.

      Ja od crio, do teraz, biore:

      - Acard 2x1 - na rozrzedzenie krwi
      - Encortonon 2x1 - steryd, na obniżenie odporności jak rozumiem
      - Progynova - 3x1 - estradiol
      - Fraxiparine - 1x1 - zastrzyk, na rozrzedzenie krwi, ukrwienie macicy
      - Magnezin - 3 razy dziennie 2x 500 mg
      - Femibion Natal 1
      - Utrogestan 3x2

      także chyba już więcej brać się nie da..
      Rzygać mi się chce od tych wszystkich leków już.

      Trzymam kciuki za przyjaciółkę.
      W razie pytań jestem do dyspozycji, o ile tylko będę umiała pomóc.

      Usuń
    2. Wow, niezły kompocik :) przekaże info, wielkie dzięki!
      Mela

      Usuń
  4. Ja bym chyba jednak zalecała konsultację z innym lekarzem . Dla poczucia bezpieczeństwa i spokoju ... W moim odczuciu lekarz musi być pewny swoich decyzji . Czy bym go definitywnie zmieniła - nie wiem , jednak ten jeden raz pokusiłabym się o konsultację ...

    Trzymaj się dzielnie Spiochu !

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do roznych podejsc klinik: ja po transferze bralam tylko luteine w duzej dawce i acard. Przed transferem tylko 5 dni metypred (cos jak encorton). I to wszystko.
    Tak dluga lista lekow mnie lekko przeraza. Ale fakt, ze z odstawianiem trzeba spokojnie.
    Pink napisz mi w mailu adres, bo wygralas konkurs podaj dalej ;-)
    I milego spania!!!! Spij jak najwiecej! Ja tylko rzygalam, a spac nie moglam ani w dzien, ani w nocy.... Korzystaj ile natura daje :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak powiesz babci, ze jestes w ciazy to zaraz zakrzyknie "A nie mowilam???!!!". :)))

    I spij, spij jak mozesz... Ja tez pamietam poczatek pierwszej ciazy jako maraton spania. Rano ledwo zwlekalam sie z lozka zeby byc w pracy na 8, potem w robocie zasypialam doslownie na siedzaco, po powrocie kladlam sie na 2 godzinki, wstawalam okolo 19, jadlam kolacje, pogadalam z mezem i najpozniej o 21 juz znow smacznie chrapalam. :) Poza tym ciesz sie tym spokojem. Nie wiem czy w ogole planujecie kiedys wiecej dzieci, ale ja pierwsza ciaze wspominam jako ciagly odpoczynek. Kiedy sennosc minela, wkrotce dorobilam sie sporego brzuszka i spedzalam wieczory na kanapie. Uzaleznilam sie od Angry Birds. :) Druga ciaza z kilku przyczyn juz taka relaksujaca nie byla, ale przede wszystkim corka domagala sie uwagi, wiec nie bylo mowy o przysypianiu czy uwaleniu sie na sofie. ;)

    Co do lekarstw to nie wiem, moze konsultacja nie jest takim zlym pomyslem? Nie jestem ekspertem, ale tak na chlopski rozum, to czesc tych medykamentow miala na celu pomoc Twojemu organizmowi w utrzymaniu ciazy, tak? Ciaza jest na tyle zaawanswana, ze Twoje cialo chyba powinno juz samo sobie "radzic", nie mniej jednak przyzwyczajone jest do konskiej dawki sztucznie dostarczanych hormonow, wiec moze nie pracowac na "pelnych obrotach". Logika podpowiada wiec, zeby odstawiac wszystko stopniowo i ostroznie, zaby Twoje cialo nie doznalo szoku. W koncu tu chodzi o to malenstwo, ktore nosisz pod sercem...
    Bardzo oczywiscie mozliwe, ze wlasnie prawie farmazony, bo tak jak pisalam wczesniej, nie znam sie. Tak po prostu rozumuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe.. babcia wie :))
      Oznajmiłam jej to na skajpie jakiś czas temu :))
      Oczywiście było: "a nie mówiłam?" :))
      Wytrzymała 5 minut po czym uciekła sprzed komputera szlochając :))

      A z tym spaniem, to w tym tygodniu jest już szczyt szczytów.. niemoc kompletna.
      W pracy w tym tygodniu byłam tylko na pół dnia. Generalnie na każde 5 godzin spania przypadają mi jakieś 2 godziny "żywotności". Nie funkcjonuję normalnie.
      Ale i tak się cieszę, że nie rzygam.
      Z utęsknieniem wyczekuję końca pierwszego trymestru.

      Usuń
  7. Mi też wychodzi 9 tydzień, dokładnie tak jak Tobie.
    Co do leków, ja mam taką dużą kartkę z kliniki z wszystkimi zaleceniami i oni (znaczy w tej klinice) zalecają wszystkim brać leki do 12 tygodnia. I mi doktorek też kazał tak brać. Gdyby nie odległość i trudy związane z podróżą mogłabym jeszcze jechać na wizytę do kliniki (za free). Jednak wolę już iść tu na miejscu, bo byłoby mi pewnie ciężko dojechać bez rzygania (chociaż ostatnio się uspokoiło).
    Ja biorę:
    Metypred x2
    Estrofem x2
    Luteina 100 x3
    Duphaston x4
    Clexane x1 (zastrzyki z heparyną)
    Acard x1
    Też mnie wykańczają te leki (nie tylko finansowo) ale i ogólnie. Mam wrażenie, że żołądek mnie boli właśnie od nich.
    Cieszę się, że u Was wszystko w porządeczku:) Ja mam wizytę dziś na 19.15 Proszę o kciuki.
    Buziak:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam, trzymam kciuki, ale nie komentuję... Do dziś. Z wiedzą merytoryczną nie przychodzę, bo temat jest mi zupełnie obcy, ale jako mama po dwóch ciążach powiem tak- zaufaj swojej intuicji. Jeśli miałaś mieszane uczucia po wizycie, a lekarza zdradzała niepewność swoich decyzji, to... To te 160zł naprawdę nie jest wygórowaną ceną, za spokój i pewność, że nic nie robisz źle, i że dziecko, które nosisz pod sercem jest bezpieczne.

    Życzę spokojnych kolejnych tygodni i wszystkiego dobrego.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Martą, że trzeba ufać przede wszystkim sobie i temu, co podpowiada Ci intuicja. Z własnego oświadczenia wiem, że każdą opinię i zalecenie lekarskie warto nawet kilkukrotnie skonsultować - zwłaszcza, jeśli budzi nasze wątpliwości i zastrzeżenia. Czasem lepiej dopłacić, niż żałować, że się coś zaniedbało i zaszkodziło samej sobie...

      Usuń
  9. Ale z drugiej strony - nie jest tak, ze niektore z tych lekow, ktore bierzemy - bierzemy tak naprawde "na wszelki wypadek"? U mnie tak jest z lekiem na obnizenie odpornosci i rozrzedzajacym krew - byly dodane przed transferem bo a nuz pomoga, ale dodanie ich nie bylo poparte jakimis konkretnymi wynikami badan i trudnno jest stwierdzic, ze to akurat one pomogly.. wiec w sumie rozumiem nepewnosc lekarza. A wiesz jakie on ma doswiadczenie w prowadzeniu ciazy invitrowej? Bo to, ze w klinikach sa opracowane pewne zasady postepowania, to normalne, ale taki gin ktory na codzien z in vitro niewiele ma wspolnego przeciez na pierwszy rzut moze nie bardzo wiedziec..
    choc w/g mnie powinien raczej zasiagnac porady kolegow - albo zadzwonic do Twojej kliniki..

    Tez uwazam, ze 160 zeta to nie duzo za spokoj :) a nie da sie zalatwic tego telefonicznie czy przez emaila?

    Mnie wczoraj pielegniarka powiedziala, ze wszystkie leki bede przyjmowala do 7 wrzesnia (czyli jesli dobrze licze - do ok. 10 tygodnia, jesli wszystko bedzie ladnie isc do przodu), czyli podobnie jak Carrie. Takie maja standardy..

    Milego spika, Pink. Zgadzam sie, ze lepsze to, niz zyganko.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja w sobotę zaczynam 10 tydzień właśnie.
      Na Fraxiparnie nadal jestem. Chyba dziś kończę.
      Encorton i Progynovę odstawiłam w środę i póki co, odpukać, wszystko ok.

      Facet ma doświadczenie nie tylko w prowadzeniu ciąż z IVF ale samo IVF u siebie przeprowadza. Jest zastępcą kierownika oddziału rozrodczości i patologii ciąży w Centrum Zdrowia Matki Polki, wychwalanym pod niebiosa, więc jednak postanowiłam mu zaufać :) Podążając za własną intuicją ;)

      Wracam do spania, buziaki :))

      Usuń
  10. Zacznę od tego, że Frank urodził się 7 marca :))))
    Zatem piękna data! :)
    A co do leków, to ja brałam inne - acard (całą ciążę), euthyrox na tarczycę (całą ciążę), luteinę (do 11 tygodnia), magnez (od 5 miesiąca), żelazo (od 5 miesiąca), bromergon i estrofem (odstawiałam dość szybko, ale pamiętam dokładnie kiedy - coś koło 8 tygodnia chyba).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, szansę, że urodzę akurat 7mego są pewnie nie wielke, ale.. kto wie ;))

      Usuń
  11. The Pink Think, jeśli jesteś z Warszawy, mogę poradzić Ci moją lekarkę- bardzo dobrze prowadzi ciąże invitrowe (nie tylko moją).
    I podaję swój adres mailowy: martynamaria@op.pl żeby się umówić co z książkami od Promesy ,,podaj dalej''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka, wysłałam Ci maila w sprawie książek :)

      Usuń
  12. Kochana, maila wysłałam do Ciebie. Odpisz proszę w wolnej chwili, chodzi o sprawy techniczne :) Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź została nadana! :))

      PS. Sorka, że z opóźnieniem, ale mam ostatnio problemy z funkcjonowaniem. Non stop śpię.

      Usuń
  13. Witam! Mam pytanko: W którym tygodniu ciąży należy schodzic z Encortonu? Encorton miałam zlecony, gdyż mój organizm traktował dzidziusia jak wroga odrzucał ciąże na wczesnym etapie.

    OdpowiedzUsuń