wtorek, 19 sierpnia 2014

Druga wizyta u doktorka prowadzącego

W sobotę powróciłam z prawie dwu tygodniowego pobytu w rodzinnym domu. I dobrze, bo obecność w domu po uspaniu pieska była nieznośna. Płakałam i rozpaczałam po kątach i po nocach, myślałam, że się rozpadnę na kawałki. Cały czas wydawało mi się, że leży tuż obok kanapy, że słyszę jego pazurki na schodach, że szczeka w ogrodzie, że chrapie (tak tak, strasznie chrapał :) . To było trudne.
Niesamowite, jak jeden 20to kilowy pies może wpłynąć na to, że dom staje się pusty, smutny, zupełnie inny. Zdałam sobie sprawę, że ten pies był z nami prawie połowę mojego życia, natomiast mój brat miał 10 lat, kiedy pies zamieszkał z nami, więc już w ogóle dramat.
Pozostali domownicy zostali w tym wybrakowanym lekko domu i nie jest im łatwo. Mama od kilku dni ma rozstrój żołądka a brata oczy zachodzą łzami, kiedy tylko znajdzie sierść psiaka na dywanie. A jest jej mnóstwo więc o to nie trudno..

Mnie jest łatwiej, od kiedy wróciłam do siebie. I całe szczęście, bo wiem doskonale, że dziecko odbiera wszystkie moje emocje i odczucia. Jest mi niewymownie przykro, że zostało narażone na tak straszliwe odczucia jeszcze w fazie swojego życia płodowego. Nie dość, że ma nerwową i nadpobudliwą matkę, to doświadczyło już uczucia, jakim jest rozpacz po stracie. Staram się nie dramatyzować, ale muszę przyznać, że jest to jedna z najdotkliwszych strat w moim życiu. A zakazać sobie czuć w takim momencie i powstrzymać się przed odczuwaniem - good luck..

Dobra, koniec o mojej psince.
Byliśmy dziś na drugiej wizycie u doktorka prowadzącego!
Poza standardowym ważeniem, ciśnieniem, badaniem i wywiadem odbyło się USG genetyczne!

Dzidek przypomina już zdecydowanie człowieka :) I to jakże ruchliwego!
Widać główkę, nosek, rączki, nóżki, którymi wywijał na wszystkie strony. Można by rzec, że machał do nas Skurczybyk :)

Małżon przy tym USG normalnie kwiczał z zachwytu :) Przypominam, że jest typem introwertyka.
Piszczał normalnie jak dziecko, że aż byłam w szoku i zamiast patrzeć na monitor od USG, patrzyłam zszokowana na Niego :) W życiu nie widziałam, żeby się tak czymś jarał, a znamy się od 15 lat :) Czekałam tylko w napięciu, kiedy zacznie skakać i wywijać pajacyki.
Ja byłam zdecydowanie mniej rozemocjonowana.
Bardziej skupiona na minie lekarza, robiącego pomiary, niż na obrazie z USG. Badał te wszystkie przezierności karkowe, chrząstki nosowe, tętno, rozmiar główki i inne. Modliłam się, żeby tylko nie zmarszczył brwi albo powiedział "hmm".
Nie zrobił nic takiego. Na szczęście wszystko ok!

Próbowaliśmy się dopatrzeć płci, ale wpatrując się intensywnie w krocze trudno było o konstruktywne wnioski. Widnieje tam coś, co przypomina małego farfocla, co może świadczyć o chłopczyku, ale lekarz prosił, żebyśmy szczególnie się do tej myśli nie przywiązywali.

Czy wspominałam już, że po cichuteńku marzyła mi się dziewczynka? :)
Oczywiście nie będę grymasić, będę wielbić, co będzie, byle by zdrowe było.

I generalnie zachowałam tak śmiertelną powagę podczas badania, że aż sama sobie skojarzyłam się z Mirandą z "Seksu w wielkim mieście", która mega na zimno podchodziła do tematu ciąży i macierzyństwa a podczas badania USG udawała przed lekarką radość na informację o płci :)
Oczywiście nie twierdzę, że podchodzę na zimo i że mam coś wspólnego z Mirandą, choć dzisiejsza wizyta oglądana z boku mogła troszku tak wyglądać :) W normalnych okolicznościach, jest mi strasznie daleko do Mirandy.

Tak czy inaczej,  leci mi właśnie 12ty tydzień a brzuchol zaczyna poważnie już wystawać :)




26 komentarzy:

  1. "Dzidek przypomina już zdecydowanie człowieka :)" - bo to człowiek, od samiuśkiego początku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę? Toś Amerykę odkryła :)))

      Usuń
    2. Czlowiek a poczatkowo tak jakby kijanka. A pozniej godżilla ;-)))
      Ale czas leci!!!! Juz pierwsze genetyczne!!!?? Raaaaanyyyy.....
      Pokazuj brzuszek, co bym znowu wpadla w panike, ze moj brzuch (obecnie) wyglada tak jakbym jutro miala zaczac rodzic ;-)
      Buziaki!!

      Usuń
    3. Ameryki nie odkryłam:))) Odkrył ja ktoś inny:))) Serio:))) A tak na marginesie - napisałam, bo niektórzy zapominają, że zapłodniona komórka to tez człowiek. pozdrawiam A.

      Usuń
    4. Tak de facto, jest kwestią dość sporną, kiedy człowiek staje się człowiekiem i pewno każdy będzie miał swoje zdanie w tym temacie :)

      I nie łapmy się za słówka plz, bo to, że napisałam, że "już przypomina człowieka" nie oznacza, że wcześniej go za tego człowieka nie uważałam.

      Usuń
  2. Mamo Czupurków, początkowo to jakby... krewetka koktajlowa :)
    Brzucha spróbuję cyknąć możę jutro, to się pochwalę ;)
    No i czekamy również na aktualizację Twoich fotek :)
    Buźka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha! I jeszcze w kwestii radosci meza: wiesz, ja tez mojego jeszcze nie widzialam takiego szczesliwego (nawet w dniu slubu, damn it!!!). To piekne widziec ojca tak oczekujacego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest niesamowite.
      W nocy jak śpimy, łapie mnie za brzuszek przez sen i to mnie tak rozczula.. ;))
      Zahaczył dziś oko w sklepie na śpioszkach dziecięcych i mocno próbował ukryć rozczulenie, ale mu nie wyszło :)
      To zaiste jest piękne.. :)

      Usuń
  4. Hehe już widzę poważnego i skupionego na własnych myślach introwertyka, któremu nagle jaśnieje twarz, banan wyskakuje na paszczę i cieszy się jak dziecko. No pewnie widok bezcenny :)
    Kurczaki teraz to juź będę czekać na szpilach kto tam Ci w brzuchu siedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MIA, oj, zabawny to widok :))
      Dialog z dzisiejszego USG:

      Małż: O ja, o ja, tu chyba widać twarz! Widać twaaaarz! (Pisk jak u pięcioletniej trzpiotki)
      Doktorek: Yyy, to są plecy proszę pana
      Malż: Aha

      :)))

      Usuń
    2. Hehe mina obydwu pewnie bezcenna :)

      Usuń
  5. Ja w sobotę idę na wizytę a nerwy to już mam na postronkach. Kurcze, to już przed każdą wizytą będzie taki stres, żeby aby wszystko było ok?
    Świetnie Cię rozumiem z tym ostrożnym okazywaniem uczuć.
    Ja też jestem bardziej zamknięta w sobie a mąż przekopuje internet i ciągle czyta o ciąży i dziecku.
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Carrie, stres jest chyba wpisany nierozerwalnie w macierzyństwo :))
    Ja zaczynam się coraz mocniej otwierać na informację, że jednak będę tą mamą.
    Dziś moja przyjaciółka uświadomiła mi, że mogę mieć jakąś blokadę po kilku latach nieudanych starań. I może faktycznie, coś w tym jest... lubię rozkoszować się myślą o dzidzi w samotności, ale nie lubię się nad tym rozckliwiać w towarzystwie innych.
    W każdym razie debatujemy z mężem ostro nad imieniem- zarówno męskim jak i damskim i na razie porozumienia na horyzoncie nie widać :)

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja cię kręcę już genetyczne za Wami, czas leci jak szalony.
    Bardzo się cieszę że u Was wszystko ok.
    My genetyczne mamy jakoś po 13tym tygodniu czyli 23.09, w sobotę mamy teraz podglądanie Naszego bąbelka to już 9ty tydzień :) nie możemy się doczekać.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, ani się obejrzysz a wylądujesz na genetycznym :))
      Widok fikającego w brzuchu dzieciaka jest zaiste - fascynujący :)
      Pozdrawiamy również :))

      Usuń
  8. Pozdrawiam serdecznie:)) Zostawiłam Ci wiadomośc na blogu u Alli - i dla pewności, będę teraz pisała z konta :))) Paulina

    OdpowiedzUsuń
  9. Żeby niedomówień nie było, bo z anonimowego konta to zawsze jakieś nieścisłości moga powstać:)) P. (zawsze się podpisuję) :) Przeczytałam wczoraj od deski do deski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, ja wiedziałam od razu, że to nie Ty :) ale już nie chciałam się tam odzywać, bo nie chciałam ożywiać dyskusji, która i tak rozkwitła aż nadto.
      Ta osoba, to prawdopodobnie moja nadworna hejterka, która hejtowała już i u mnie na blogu i w komentarzach na innych blogach nie tylko we wczorajszym temacie, ale i w innych :) także nią to się akurat specjalnie nie przejmuje.

      Pozdrawiam :))

      Usuń
  10. Nie przejmuj się tym, co inni piszą:)) A jeśli masz jakąś nadworną hejterkę - to czuj się wyróżniona: nadworna, osobista, uprzykrzająca życie... kurcze, nie każdy tak ma:)))) Masz się Dziewczyno teraz relaksować, nie stresować, objadać pysznościami i ogólnie wypoczywać - potem się takie czasy relaksu skończą:))))) P.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba nie wiecie czym jest 'hejting'. Śmieszne jest uważanie, że wszystkie negatywne komentarze pochodzą od jednej osoby. No ale najłatwiej tak zagłuszyć swoje sumienie. Dobrze wiem co to niepłodność, nie krytykuję samej procedury in vitro, a tylko takie nadużycia jak tworzenie zarodków (czyli ludzi, dzieci), których nie jest się w stanie wykorzystać. Takie mam przekonania, nie jestem w tym odosobniona i będę ich bronić. Gdybym cie nie szanowała i nie wspöłczuła niepłodności i nie zważała na twój stan to dopiero bym hejtowała...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz, sama się trochę ujawniłaś, poprzez słowa: śmieszne jest uważanie, że wszystkie negatywne komentarze pochodzą od jednej osoby" - gdybyś wcześniej nie pisała ty, to byś się nie odezwała bezpośrednio po tym jak "rozmawiałyśmy" o hejtowaniu:))) Tak samo jak napisałaś, że gdybyś nie zważała na obecny stan TheThinkPink to byś dopiero hejtowała:))))
    Ja również krytykuję tworzenie zarodków, krytykuję i krytykowała zawsze będę, też nie jestem w tym odosobniona i nigdy nie zaakceptuję tej metody własnie przez ten fakt. Znam zdanie autorki bloga, ona zna moje - można kulturalnie?P.

    OdpowiedzUsuń
  13. No tak, 12 tydzien to maluch juz taki... "czlekoksztaltny" jest. :)

    Plcia sie nie martw, bo na tym etapie gonady meskie i zenskie wygladaja calkiem podobnie. Zreszta, mojej siostrze podczas usg w bodajze 15 tygodniu lekarka powiedziala, ze to chlopiec, a potem sie okazalo, ze to pepowina wkrecila sie miedzy nozki! ;)

    Ja mam dziewczynke i chlopca i choc chcialam druga corke, to z Nikiem odkrywam kazdego dnia, ze chlopcy maja swoj niezaprzeczalny urok. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, no coś Ty, nie martwię się nic a nic :) Cokolwiek będzie to i tak będziemy najszczęśliwszymi ludźmi pod słońcem :) Czy chłopak czy dziewczynka - jest to dziecko bardzo przez nas kochane :))

      Usuń
  14. A po co genetyczne w tak wczesnym okresie? Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, to standard jest z tego co wiem. Carrie, z którą idziemy z ciążą w tzw. łep w łep w tym samym czasie miała to USG tzw. genetyczne. Zresztą to nie była nasza inicjatywa, tylko polecenie lekarzy.
      Następne USG - połówkowe.

      Usuń
  15. Wszystkie maluchy fikaja i brykaja... tylko moj lezal spokojnie i prawie sie bie ruszal... no chyba jakis maly leniwiec rosnie mi w brzuchu...
    Ciesze sie ze z maluszkiem wszystko w porzadku, oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń