czwartek, 14 sierpnia 2014

Pożegnanie Przyjaciela



Dziś przyszło mi pożegnać mojego czternastoletniego Przyjaciela.

Od kilku dni słabł w oczach, a dziś podczas wizyty w klinice weterynaryjnej, musieliśmy podjąć bardzo trudną, jednak humanitarną decyzję o eutanazji.
Jak się okazało, miał raka pęcherza - ogromnego guza na 10 centymetrów i liczne przerzuty na inne organy. Cierpiał.
Ta wiadomość spadła na nas nagle. Dziś. Bez ostrzeżenia.

Nie byłam z nim w momencie zastrzyku, w związku z czym mam mieszane uczucia. Muszę jednak mieć na uwadze przede wszystkim dobro dziecka, które noszę. Mój stan to jedyne, co powstrzymuje mnie, przed wpadnięciem w czarną histerię i ryk w niebogłosy.
Była z Nim moja mama, która w momencie zastrzyku trzymała go w ramionach. Jestem Jej za to ogromnie wdzięczna, bo w pierwszym momencie nie chciała przy tym być. Zdecydowała się, kiedy powiedziałam, że ja z Nim będę, bo nie pozwolę, żeby był wtedy sam.

Nigdy nie był sam.
Mieszkał w naszym domu. Spał ze mną w łóżku, dopóki jeszcze mieszkałam w domu.
Mama kupiła go mnie i mojemu bratu, po trudnych doświadczeniach rodzinnych, trochę w formie terapii. I był terapią skuteczniejszą niż wszystkie inne terapie świata.
Najlepszym, najbardziej oddanym Przyjacielem.

Był wiecznym szczeniakiem przez 11 lat.
Dopiero 3 ostatnie lata jego wiekowość dała się we znaki. 

Żegnaj, mój ukochany pieseczku.
Nigdy o Tobie nie zapomnę. Nigdy.



16 komentarzy:

  1. :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  2. przykro mi :( musisz być silna dla kruszynki, tulę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale smutne. Bidulek pewnie się nacierpiał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie wykazywał wcześniej objawów cierpienia.. co jest dziwne, skoro miał takie mega przerzuty. Tak czy inaczej, już nie cierpi..

      Usuń
  4. Byl piękny! Teraz jest w krainie wiecznego drapania brzuszka i smakołyków na żądanie!

    OdpowiedzUsuń
  5. I w krainie niekonczacych sie spacerow pieknymi łąkami! Jak moj pies odszedl, to snilo mi sie kilka razy, ze biegnie do mnie szczesliwy przez taka łąkę. Psy tez maja swoje niebo. Trzymaj sie! Juz malutki nie cierpi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo Ci współczuję. Drżę na myśl o pożegnaniu Lupa i Garego, które kiedyś będą musiały nastąpić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. isa nie ukrywam, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, że to jedna z najdotkliwszych strat i najtrudniejszych przeżyć w moim życiu. Czasami o tym myślałam, że nadejdzie czas pożegnania. Nawet teraz, w ostatnich dniach, przeczuwałam i myślałam o tym. Ale to, z czym zderzyłam się w czwartek, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ta rozpacz, ta bezsilność. Rozpacza cały dom. Cóż, to minie... i pozostaną cudowne wspomnienia o tym piesku, który był prawdziwie członkiem rodziny.

      Usuń
  7. Poplakalam sie, tak mi przykro...

    My wlasnie w Sylwestra zeszlego roku pozegnalismy nasza suczke. Bylam z nia podczas zastrzyku i bardzo sie ciesze, ze TY tego nie zrobilas, bo to straszne przezycie. Ja dochodzilam do siebie przez kilka dni, a za Bella tesknie do dzis. Nawet pomimo, ze przyjelismy juz do domu i serc nowa towarzyszke... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, bardzo mi przykro w powodu Twojej Belli.
      Ja po tych kilku dniach, gdybym mogła cofnąć czas, poszła bym z nim na ten zastrzyk... myślę, że jakoś dała bym radę. Mama teraz odchorowuje, od kilku dni ma koszmarny rozstrój żołądka. Gdyby nie ciąża, nawet bym się chwili nie zastanawiała.
      Trzymam się myśli, że ten ból minie. Minie kiedyś, prawda?
      Póki co - żadnego innego psa.
      Psy powinny mieć zakaz umierania przed swoimi ludźmi.

      Usuń
  8. Powinny.
    Ból raczej nie minie, ale zelżeje po jakimś czasie. Będzie dobrze :* w moim domu zawsze były zwierzęta, więc przeszłam niejedno i powiem Ci, że dobrze, że brzuszek uchronił Cię przed tymi przeżyciami. Tul go i pamiętaj, że maleństwo czuje to samo co Ty. Wszystkie Twoje emocje. Wszystkie. A psinka jest już szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie mi przykro :( Siedzę przed komputerem, ryczę i przypominam sobie podobną decyzję, którą musieliśmy podjąć 7 lat temu, kiedy odchodził nasz najwierniejszy, czworonożny Przyjaciel. Był z nami przez 15 lat, odkąd byłam małą dziewczynką, i też nie dałam rady towarzyszyć mu w tych ostatnich chwilach...Teraz mamy kolejnego, naprawdę kochanego Psiaka, ale o tamtym ciągle pamiętam i ciągle bardzo za nim tęsknię :( Tulę mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ridiculous story there. What occurred after?
    Thanks! Quest Bars blogesaurus

    Feel free to visit my web blog - quest protein bars

    OdpowiedzUsuń