wtorek, 9 września 2014

Trzecia wizyta u doktora prowadzącego

Na wstępie wielkie podziękowania dla Wszystkich dobrych dusz, które uraczyły mnie życzliwym słowem pod ostatnim postem z "gorzkimi żalami". Miałam definitywnie słaby czas i dzięki tamtej debacie poczułam się znacznie lepiej. A słowa, szczególnie osób, które przez IVF przeszły i to na razie bez skutku, postawiły mnie skutecznie do pionu.
Dzięki i trzymam kciuki za każdą / każdego z Was.

Ostatnie dni płyną mi na dzieciowej edukacji:
czytam książki, wybieram wózki, edukuję się na YouTube w temacie karmienia piersią i... nie mogę się doczekać Boba :)
Brzuń lekko powiększony, ale moim zdaniem nie wygląda jakoś wybitnie na ciążowy.

Dziś miała miejsce trzecia wizyta u doktorka prowadzącego.
Pierwszy raz byłam sama, bez Małża (jako, że kończy projekt i jest mega zarobiony).
Nie było USG, więc nie było podglądania Boba ani płci (dopiero na połówkowym w 20tym tygodniu).
Standardowa pogadanka, oglądanie wyników badania siuśkow, ważenie (tyję sobie średnio 1 kg na 3 tygodnie), ciśnienie, macanko na fotelu (doktorek skomplementował, że szyjka cośtam a macica cośtam, fji fju - nic nie załapałam, ale wychodzi, że wszystko ok).

Nihil novi. Nic ciekawego się nie zadziało. Ot, standardowa, nudna wizyta ciążowa. I chwała Bogu!
Następna 30 września, nadal jeszcze bez USG.

A tak poza tym, to w czwartek jedziemy nad morze na tydzień i bardzo się z tego powodu cieszę.
No i trwa debata nad imieniem, z naciskiem na męskie, ale... coś nam nie idzie :)

Mnie się szalenie podoba imię Karol - od zawsze.
Ale Małż powiedział stanowcze "nie" i koniec.

I tak sobie mijają dzień za dniem, w domowych pieleszach, rozlazłe i leniwe.
Na wyjściu ze szpitala wiele osób życzyło mi "nudnej ciąży" i, nie zapeszając, póki co, sprawdza się.

24 komentarze:

  1. Cieszę się, że wszystko ok. Samych takich "nudnych" wizyt życzę. Jeszcze trochę i pewnie będzie wiadomo czy synek czy córeczka :)
    Udanego wyjazdu Wam życzę.
    Ściskam;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciesze sie niezmiernie ze wszystko u Was dobrze... :-)
    Ja jutro ide na badania, a pojutrze na wizyte, mam nadzieje ze tez przebiegnie tak bezproblemowo jak u Ciebie :-)
    Skads znam to "nie i koniec" u nas tez byla wojna z imionami ale w koncu doszlismy do porozumienia i wybraliśmy :-)
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Czy mogę prosić maila do Ciebie? :)

      Usuń
    2. O, to super, że wybraliście imię ;)
      My mamy jeszcze kilku faworytów, ale albo nie możemy dość do porozumienia, albo nic mi się tak specjalnie nie podoba. Zobaczymy.

      Moj mail: pinkthinkblog@gmail.com

      Usuń
    3. Dziękuję :)
      Wysłałam Ci zaproszenie na mojego bloga :)

      Usuń
    4. Kasia, dzieki ale kurcze zaproszenie nie dziala. Po kliknieciu wyskakuje strona, ze zaproszenie nieprawidlowe. Mozesz wyslac raz jeszcze?

      Usuń
  3. Macanko na fotelu haha kocham Cię!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. No i fajnie. Chociaż ja nie przeżyłabym tak długo bez usg (zwłaszcza przed odczuwanie ruchów) i co gin to teoria, mój mówił "Nie będziemy tak niepotrzebnie GMERAĆ' ;-) Myślicie, że to chłopiec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, miałam takie myśli, żeby na żądanie to USG zrobić ale ostatecznie odpuściłam. Gdyby, nie daj Boże, miało się coś stać ftu ftuuu, to i tak się stanie. Czy z USG czy bez.
      A dokładnie każdy doktor z którym się spotkałam, nawet w szpitalu, mówił, że nie ma sensu tam niepotrzebnie gmerać, bo to zawsze jakaś interwencja i tak dalej. A poza tym po co na tego maluszka non stop tego dopplera napuszczać.

      Podczas ostatniego USG, bodajże w 11 tygodniu, lekarz orzekł, że można by przypuszczać, że to będzie chłopiec :) I ja też coś tak czuję, i całe otoczenie wróży... zobaczymy :)

      Usuń
  5. Ja też mam teraz 30.09!!! I się martwię, jak tak długo wytrzymam bez podglądania małego. Już bym najlepiej tam zajrzała a minął zaledwie tydzień. Powiedz, że chcesz USG to Ci zrobi. A co mu szkodzi?
    A co do imienia, to dla syna mój mąż miał już od dawna wybrane, więc nie miałabym serca tego teraz zmieniać. W zasadzie jak tylko poznałam męża i już wiedzieliśmy, że będziemy razem to powiedział mi, że chciałby Kacperka. No i będzie Kacper. A dla dziewczyny ja wybierałam i miała być Karolina:) Więc nasze myśli (Twoje i moje) bardzo blisko krążą a dzieci mają bardzo ze sobą dużo wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, a to numer... :) Idziemy łeb w łeb :)
      Mnie też korci, żeby zajrzeć, ale co tam. Nie dopominam się, jak nie proponuje. Jakiegoś wielkiego ciśnienia nie mam. Tym bardziej, że każde kolejne kosztuje około 100 zł dodatkowo :)

      Kacper - piękne imię. Mnie się bardzo podoba, ale oczywiście Małżowi nieeee :/
      Na razie najbliżej nam chyba do Leona. Ale... nie jestem przekonana na 100%.
      No i Jan też się przewijał, ale ja jakoś nie jestem przekonana. Zobaczymy.
      Dla mnie z dziewczynkami było by łatwiej. Możliwe, że była by Hania :)
      (Karolina mam na drugie :))

      Usuń
  6. Widze, ze Twoj doktorek ma taki sam stosunek do usg co u mnie w klinice. Tutaj jest to jednak podyktowane tym, ze ubezpieczenie pokrywa tylko 3, chyba, ze sa przeslanki medyczne. Pamietam jak siostra opowiadala mi, ze miala usg na KAZDEJ wizycie, wiec oczekiwalam tego samego. A tu dupa. Mialam usg potwierdzajace ciaze, potem okolo 12 tyg. przy okazji testow genetycznych oraz polowkowe. Z corka jeszcze "udalo" mi sie wkrecic na kolejne jakos w 7 miesiacu bo moj gin zaniepokoil sie malymi rozmiarami mojego brzucha i chcial sprawdzic czy mloda prawidlowo rosnie. Oczywiscie wszystko bylo ok i kiedy przy synu moj brzuch znow odmawial osiagania ksiazkowych rozmiarow, lekarz stwierdzil, ze taka moja uroda i (ku mojemu rozczarowaniu) skierowania na usg juz nie dal. :) A! jeszcze mi przed samymi porodami sprawdzali polozenie dziecka, ale trudno to nawet usg nazwac, bo maluch jest juz wtedy tak wielki, ze widac tylko zarys glowki w odpowiednim miejscu i tyle. :)

    Ogolnie to moje wizyty trwaly zazwyczaj jakies 5 minut. Przywitanie, zmierzenie brzucha (tutaj mierza go miarka a'la krawiecka, wiem, ciemnogrod!), posluchanie tetna malucha przez doppler, czy mam jakies pytania, nie, to do widzenia za miesiac. :) Przy corce jeszcze zawsze doktorka o cos maglowalam, ale przy synu juz wlasciwie wszystko wiedzialam, wiec nie mialam o co pytac. :)

    U nas z imieniem tez byl problem. Dla corki marzyla mi sie Marianna, po mojej babci, ale maz tak stanowczo zaprotestowal, ze odpuscilam. :) Potem debatowalismy przez kilka tygodni, ale w koncu doszlismy do porozumienia, chociaz moja matka do dzis krytykuje nasz wybor. ;) Za to z synkiem decyzja zapadla dopiero po porodzie, w szpitalu. Ja bowiem upieralam sie na Dominika, a maz na Colin'a i zadne nie chcialo odpuscic. W koncu poszlismy na kompromis i padlo na zupelnie inne. :) A mnie cholernie korcilo, zeby wpisac jednak w papiery (bo wypisywalam je pod nieobecnosc meza) "Dominik" i byloby po ptakach. Zeby to potem zmienic, musielibysmy zlozyc pozew do sadu. No ale lojalnosc wzgledem malzonka wygrala... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, co lekarz i klinika to inne podejście.
      Ja chodzę prywatnie, więc teoretycznie mógłby mnie facet naciągać. Na szczęście tego nie robi i słynie ze swojego nie-naciągającego podejścia.
      Mnie na razie nikt brzucha nie mierzy, a bo i nie ma czego jeszcze mierzyć za bardzo :)
      Buziaki ;)

      Usuń
  7. Pink, o gmeraniu to ja pisałam w sensie badania na fotelu, nie usg, No niby do końca nie wiadomo czy usg takie bezpieczne, ale myślę, że to zależy od danej kobiety. Jak Pink nie masz parcia, masz zdrowe podejście do ciąży to ok, ale ja np. żyłam d wizyty do wizyty, kilka dni po usg bałam się, że coś mogło się stać z dzidziusiem, wiec obawiam się, że mój stres poczyniłby więcej szkód. Wszakże przy tak wczesnej ciąży to usg to jedyny sposób sprawdzenia dobrostanu dziecka. Kiedy odczuwa się ruchy jest łatwiej, później można robić ktg, ale na początku lubiłam jak synek pomachał mi na uspokojenie :)
    Mi gin określił płeć w 12t3d, więc może u was też się potwierdzi. Nastawiałaś się na coś? Ja zawsze myśląc o dziecku podświadomie widziałam synka i stało się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak, w szpitalu jak byłam, to też nie byli chętni, żeby mnie badać, to bo samo mówili - ingerencja.
      Czy USG czy badanie - coś tam do środka wpychają (jeśli mówimy o dopochwowym, bo na razie tylko takie mi robili ze wzgl na wczesną ciążę)
      U mnie akurat przyplątała się jakaś infekcja i trwa już od ostatniej wizyty, więc musiał mnie facet zbadać.

      Co do płci, to ja zawsze myślałam o córeczce, ale generalnie po tylu latach walczenia z niepłodnością to już mi wszystko jedno. Lekarz zapowiadał, że możliwe, że chłopak, więc już się jakoś z tą myślą oswoiłam... i pewnie było by trochę dziwnie i niespodzianka, gdyby powiedział, że jednak dziewczynka :) Właściwie, to mi chyba obojętne :)

      Usuń
  8. Agata,
    to nie tak z usg w zaawansowanej ciąży. Wiele rzeczy można sprawdzić, np. stan łożyska, pępowinę , przepływy, gin zawsze mierzył mi wszystkie obwody (główki, brzuszka itp.), na tej podstawie szacuje się wielkość dziecka; sprawdzał też serduszko, nerki, itp....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bahati, ja tylko pisalam jak to bylo u mnie. Mieszkam poza Polska i tutaj wszystko jest dyktowane tym, co pokrywa ubezpieczenie. Wymienione przez Ciebie parametry sprawdza sie przy okazji usg polowkowego, potem usg robia juz tylko jak dzieje sie cos niepokojacego. Tak jak napisalam, kiedy w 7 miesiacu moj brzuch byl malawy, zlecili usg i dokladnie corke obejrzeli i zmierzyli. Lozysko tez, bo to ono moze byc powodem zaburzenia wzrostu. Wiecej usg diagnostycznych, przy zdrowej ciazy sie tu nie robi. :) Przy kazdej wizycie mierza brzuch (czy raczej dlugosc macicy) i sluchaja tetna dziecka przez doppler. Jesli to wychodzi w porzadku, usg nie ma. Takie sa moje doswiadczenia, ale oczywiscie w Kraju, szczegolnie na prywatnych wizytach, moze sie to mocno roznic. :)

      Usuń
  9. Nie ma nic piękniejszego niż nudna ciąża :)
    I takiej Ci życzę do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oby do samego końca było tak "nudno". I tego życzymy ;)

    OdpowiedzUsuń