sobota, 11 października 2014

Fajnie jak jest fajnie

Źródło: http://www.polishculture.org.uk/news/article/recapturing-post-communist-reluctant-radicals-2005.html by Mariusz Cieszewski

Zadowolona, choć jeszcze z katarem i kaszląca, rozpoczynam 20ty tydzień ciąży, czyli jakby takie połowinki :)

Mocno odżyłam, powodów jest kilka.
Jestem trochę jak dynamo - musi być jakiś ruch w interesie, żebym miała z czego czerpać energię. To pewne.

Po pierwsze primo:
koleżanka z poprzedniego posta jest w ciąży, w 6tym tygodniu, także bomba.
Cieszę się za nią, ale ona jest hardą babą - dała by sobie radę.
Z ogromnym rozrzewnieniem myślę natomiast o jej partnerze, świetnym facecie, który jest w nią wpatrzony jak w święty obrazek i mocno jako facet przeżywał temat swojej niemocy płodnej.
Koleżanka oznajmiła mi przez telefon, za raz po tym jak uświadomiła przyszłego tatę,  poszedł się przewietrzyć, bo jest w szoku. No, domyślam się, że skoro nagle mu wyskoczyła w wydrukiem 6 milimetrowej dzieciny z USG to mógł ten niepłodny teoretycznie chłopina przez chwilę poczuć się zagubiony :))

Gdzieś tam tylko czasami zaświta taka myśl, że mojemu Małżonowi nie była dana taka radość naturalnego spełnienia jako mężczyzna i mam ochotę na tą myśl wyć. Bo to już nie chodzi o naturalsa, ale o Jego samcze instynkty. Co też ten mój S. sobie tam w głowie kmini? Nie wiem.

Drugie primo:
ruch się zaczął w robocie ;)
Koniec roku jest nierozerwalnie związany z rozdawaniem najróżniejszych nagród w branży reklamowej, a w tejże właśnie pracuję.
Odezwali się do mnie z pracy, żebym jechała na galę wręczenia jednej z najważniejszych nagród branżowych, ze swoim zespołem projektowym, bo jesteśmy nominowani i są przecieki, że tężę nagrodę dostaniemy. Dodatkowo, kiedy spojrzałam w program gali to okazało się, że w trakcie wystąpi mój prezes razem z brand managerem marki, dla której kampanię prowadzę od kilku lat - i będą opisywać właśnie ten mój ostatni projekt.

Jestem uber dumna.
Że mamy dostać nagrodę - to jedno. Ale ja ten projekt realizowałam, Moi Drodzy, śmigając między kliniką a pracą, między jednym zastrzykiem a drugim, między jednym usg a drugim i ostatecznie: właściwie w całości w trakcie przygotowań  oraz obu prób IVF.
I fajnie, że w pracy miałam wsparcie mentalne. Ale robota musiała być zrobiona i nie miałam backupu.
I wygląda na to, że została zrobiona dobrze.

Bardzo potrzebuję takich impulsów, żeby budować swoją wiarę w siebie, bo jestem bardzo zewnątrz sterowna, jeśli chodzi pracę.
A poza tym przyznaję, że po 4 miesiącach siedzenia na czterech literach miło będzie się skiknąć na galę  i posłuchać o swoim projekcie :) Nawet, jeśli tej nagrody nie dostaniemy.
[ będzie też okazja, żeby się klientom wytłumaczyć ze swojego rychłego zniknięcia i pochwalić brzuchem ]. 

Trzecie primo:
Towarzystwo nam się też jakoś uaktywniło.
Wczoraj do 3 w nocy zabawiliśmy w centrum miasta w ramach odbywającego się Festiwalu.
Widząc te ożywcze tłumy pijanych hipsterów (i innych, normalnych), widząc naocznie jakiś design, sztukę jakąś - odżyłam. Zapierdzielałam wśród tych tłumów jak mały motorek, obiema rękami chroniąc brzuch, czujna, żeby mnie ktoś przypadkiem nie szturchnął.
Czyli życie nadal się toczy, mimo że chwilowo jestem z niego "wykluczona".

Za chwilę, jak tylko wywinę się z pościeli (tja, jest 12:36 ale kto mi zabroni? :) uderzam na Targ Rzeczy Ładnych :) Może uda mi się coś upolować ładnego, designerskiego na ścianę w salonie albo przedpokoju.

Na jutro zaplanowane popołudnie. Znajomi przychodzą i będziemy robić home-made-sushi.
Ja udostępniam dużą kuchnię a oni niech kręcą ;))) Wiem, że muszę uważać na surową rybę, ale jak kilka świeżych kawałków zjem to chyba nic się nie stanie.

I tak, z werwą, wchodzę w tydzień, który zwany jest połówkowym :)
Czy wspominałam już, że fajnie jak jest fajnie ?! :))


19 komentarzy:

  1. Super i gratuluję nomunacji i życzę oby wygrana była Wasza.
    Piotrkowska prezentuje się pięknie.Idziemy jutro na spacer wieczorową porą ;D
    Kizianki dla brzucha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, dzięki.
      Miasto wygląda extra, tylko strasszzzzne tłumy. I koniecznie zajrzyjcie na woonerf na 6tego sierpnia - powiesili takie fajne parasolki.

      PS. Wczoraj spotkalam parę, która chodzi do szkoły rodzenia na Broniewskiego. Zadowoleni. Tylko ten kurs jest bardzo dlugi. Może i my się tam wybierzemy.

      Usuń
  2. Ale optymistyczny wpis :-)
    Chyba poczułaś uroki drugiego trymestru? Naprawdę piękny czas, korzystaj ile możesz!
    A za galę i nagrodę trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i poczułam, ale fakty są takie, że po piątkowych wojażach do 3ciej w sobotę nie wstałam z łóżka :)

      Usuń
  3. Jak jest fajnie, to naprawdę jest fajnie :)
    I życzę, by tak było :)
    A co do ryby - dr mi powiedział, że można jeść w ciąży wszystko, ważne, żeby z pewnego źródła. Przecież oni to mięcho/ryby badają, ze spokojem.
    Ja w każdym razie jadłam. A naprawdę ciążę miałam nielekką, byłam przewrażliwiona, a czasem i gorzej ;)
    Sushi jadłam z paluszkami krabowymi i wędzonym łososiem z Biedronki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że pozwolę sobie nawet na surowego łososia, bo uwielbiam.
      Nie będę popadać w paranoję. Sery pleśniowe też jem po trochę. Sprawdzam jedynie, czy są z mleka pasteryzowanego.

      Usuń
    2. No dokładnie :) Sery też jadłam :)

      Usuń
    3. Sery - łoscypki - to ja jadam z bacówki w Rdzawce oraz bunca (czyli bundza) od baby z targu. Oba sery wiadomo w jakich warunkach robione. Bardzo mi w ciąży smakują :-)

      Usuń
    4. Pytałam się lekarza prowadzącego tuż na początku ciąży, co z tymi serami. Powiedział mi, że gdyby zagrożenie bakterią było takie, jak straszą, to 50% społeczeństwa miało by przesrane :)
      Zdecydowanie bardziej "straszył" gazowanymi, słodkimi napojami i... wędlinami z konserwantami.

      Usuń
  4. Wygląda na to, że teraz będzie z górki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, hehe bardzo szybko ten czas leci :)
      Mimo, że w zdecydowanej większości siedzę w domu.

      Usuń
  5. Super wieści! Bardzo się cieszę, że kumpela też w ciąży.
    I szacun za projekt, który się powiódł podczas IVF - pogodzić jedno z drugim nie jest łatwe.

    Fajnie, że jest fajnie! I oby już tak było cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  6. 1. Co sobie S. myśli? Na bank nie to, co Ty myslisz, ze on myśli, ja mysle! :) zobaczysz jaki będzie cały dumny Tata!

    2. No pacz, Sista, ja też nagrodę w ciąży odbieralam! Mega gratulacje! Niezły wyczyn zważywszy na okoliczności prowadzenia projektu. Dobra robota!

    3. Festiwal świateł - chciałam jechać! Cóż, next year!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1.Hehe... aleś rozgryzła myślenie mojego S. ! :))
      2. Co do nagrody, to jeszcze zobaczymy :) Ale i tak się cieszę, że na tą galę jadę.
      3. Festiwal - wypas. Tylko tak jak pisałam - meeega tłumy :)) Next year zapraszam :)) Nocleg już masz :)) Pójdziemy i będziemy się przepychać z wózkami :)

      Usuń
  7. Czyli same świetne newsy !!! Gratuluję przede wszystkim tej nagrody i udanej finalizacji projektu, bo naprawdę musisz być człowiekiem-orkiestrą, skoro potrafiłaś to wszystko ogarnąć, będąc w ciąży :) Niech już zawsze będzie tak fajnie, optymistycznie i energetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No jasne, ze fajnie jak jest fajnie! ;)

    Kochana, ze w ogole bylas w stanie jakikolwiek projekt w pracy realizowac podczas podejsc do in vitro - ode mnie uklon szacunku w Twoja strone! A ze jeszcze projekt nominowany, to juz w ogole Ci salutuje! ;) I zycze oczywiscie wygranej!

    Ja w obu ciazach wpierdzielalam sushi (uwielbiam!) ile wlezie, ale z rybka wedzona. Poza tym jednak jadlam sery, wedliny, pilam kawe, a ze zachcianki mialam na hamburgera z McDonalda i cole, to tez im raz czy dwa uleglam. ;)

    To juz polowa, ale to zlecialo! Kurcze, to zaraz bedzie usg polowkowe i dowiesz sie kto tam tak szaleje w brzuchu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj,zaprosiłam Cię do zabawy w związku z Liebster Blog Award. Pytania u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń