sobota, 18 października 2014

Favourite Blog Nomination - część druga, ostatnia ;)



Zabawa w Liebster Blog Award się rozkręciła i zostałam wywołana do tablicy raz jeszcze, przez Melkę oraz Magdę z "Para do życia" :)

Oto odpowiedzi na pytania Magdy (która dziś odebrała wynik pozytywnej bety! Hip hip, hurra!):

  1. Co lubisz robić w wolnym czasie?
    Uwielbiam spędzać go aktywnie, z przyjaciółmi.
    Kocham po prostu wszelakie wypady nad wodę, na działkę, do lasu itd.

  2. Gdybyś nie była ograniczona finansami, jakie miejsce do życia byś wybrała?
    Hm, chyba nie zmieniła bym obecnego miejsca.
    Początkowo myślałam, że wróciła bym w rodzinne strony, ale chyba jednak nie.
    Tutaj teraz mam całe swoje życie, które przecież lubię: znajomych, część rodziny, ulubione miejsca.

    Owszem, Azja też jest przepiękna, ale co mi po tym pięknie, skoro to nie jest "moje miejsce" i "moi ludzie"?
    Mój S. często dostaje propozycje wyjazdów na różne kontrakty, na dobrych warunkach, na określony okres czasu. A ja, jak słyszę o tych propozycjach, to dostaję spazmów. Malezja? Owszem, jest super. Ale kurde... nie kupię karnetu na weekendowe przeloty wszystkim moim znajomym i rodzinie.

  3. Twój ulubiony film?
    Nie mam jednego.
    Taki wybór top of mind:
    Dziewczyna na moście
    Co się wydarzyło w Madison County
    Sex w wielkim mieście (ukochany serial ever)

  4. Ulubiona książka?
    Też nie mam jednego typu. Bardzo lubię literaturę historyczną, osadzoną w starych czasach, najlepiej z jakimś romansem w tle :)
    Pamiętam, że nie mogłam, no nie mogłam się oderwać od Hrabiego Monte Christo A. Dumas :) Coś fe-no-me-nal-ne-go!
    "Dama kameliowa", "Duma i uprzedzenie", "Wichrowe wzgórza"... :) Te klimaty :)

    Z bardziej współczesnych: "Świat wg Garpa".

  5. Co Ci daje pisanie bloga?
    Zaczęłam pisać jakoś 2 miesiące po odebraniu fatalnych wyników nasienia męża, które nie pozostawały wielkich nadziei na naturalne poczęcie dziecka. Ale co ciekawe: było mi strasznie źle i wtedy wydawało mi się, że powodem mojej "źladzi" są nie najlepsze relacje w moim związku. W ogóle nie łączyłam tego z niepłodnością. To pierwotnie w ogóle nie był blog o niepłodności. Podtytuł brzmiał: "Samotność nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa" (link do starego bloga).
    Dopiero w trakcie pisania sama doszłam do tego, że powodem mojego zapadania się w Mordor jest niepłodność. I ona jest powodem kłopotów w związku.

    Co mi daje? Jestem ekstrowertyczna, więc daje mi mega ulgę, zrozumienie, poczucie więzi z ludźmi, którzy mnie rozumieją, zawsze zostanę wysłuchana - o każdej porze dnia i nocy.
    Dodatkowo daje mi perspektywę i wiedzę.

  6. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
    Rodziny i rodzinnego domu.

  7. Co w macierzyństwie wydaje Ci się największym wyzwaniem?
    Hehe... do tej pory samo zajście w ciążę było hiper mega uber wyzwaniem :)
    Ale jak już, że tam powiem, ciąża stanie się ciałem:

    - cierpliwość
    - organizacja życia i ogarnięcie codzienności
    - zachowanie obiektywności

    chyba to.

  8. Twój idol z młodości?
    Chyba nie miałam takowego.
    Podkochiwałam się jako podlotek w różnych takich dziwnych panach, jak Kevin z Backstreet Boys czy... o jeju... ten z Kelly Family (shame shame shame ;))

  9. Dlaczego mój mąż jest moim mężem?
    No - często zadaję sobie to samo pytanie, heh... :))

    Po pierwsze, bo chemia.
    U nas w pierwszym odruchu zadziałała taka chemia, takie feromony, że masakra.

    Po drugie - dlatego, że jest moim najlepszym przyjacielem.

***
Tera od Melki:


  1. Twoje ulubione miejsce na Ziemi?
    Taaak, wieeem, jestem nudna.
    The winner is: mój dom rodzinny w górach :)

  2. Z jakiego swojego osiągnięcia jesteś najbardziej dumna?
    Strasznie trudne pytanie. Nie wiem.

    Prywatnie:
    z tego, że udało nam się z S. póki co, pokonać wspólnie niepłodność. Że nic się złego naszemu związkowi nie przydarzyło. Że nie okazałam się egoistką - bo przecież przyczyna niepłodności leżała po tej drugiej stronie.
    Gdzieś na jakimś innym blogu w komentarzach jakaś Anonimowa nadała mi, że nie mam z czego być dumna (sugestia była taka, że powinnam się raczej wstydzić), bo dla niej to jest naturalne i "ona nigdy nie pomyślała nawet, żeby zostawić męża".
    Nie twierdzę, że ja pomyślałam. I nie twierdzę, że dla mnie to nie jest naturalne.
    Ale osobiście, owszem, jestem z siebie dumna. I założę się, że S. również.

    Zawodowo:
    że umiem zaskarbić sobie ogromną sympatię i szacunek zespołu z którym pracuje.
    Ludzie lubią ze mną pracować: zarówno kiedy byłam juniorem jak i wtedy, kiedy zostałam (początkującym) managerem.

  3. Co jest tą glinką, która scala Wasz związek?
    Przyjaźń - On jest moim najlepszym przyjacielem.

    I uwaga: przyzwyczajenie (czego nie zaliczam do słabych stron).
    Po prostu jesteśmy z sobą połowę swojego życia. Trudno mi sobie wyobrazić, że mogła bym być z kimś innym. Zawsze byliśmy razem. Tyle nas łączy.

  4. Czego nauczyła Cię niepłodność?
    Przede wszystkim tego, żebym się nie wypowiadała na tematy, o których nie mam pojęcia.
    Jak sobie przypomnę swoje wypowiedzi sprzed kilku lat, dotyczące zarówno IVF jak i samej niepłodności, to wstyd mi przed samą sobą.
    Dlatego, dziś RADYKALNIE i z CAŁĄ STANOWCZOŚCIĄ stwierdzam, że ludzie, którzy nie stanęli nigdy, nie tyle w obliczu niepłodności, co decyzji pomiędzy IVF a ewentualnym nie posiadaniem dzieci wcale, nie mają prawa się wypowiadać. I kropka.

    Dodatkowo:
    Że nie mam takiej władzy nad własnym życiem i losami, jak mi się wcześniej wydawało - czyli pokory.
    Cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do celu.

    I pewnie długo można by jeszcze wymieniać.

  5. Co Ci daje blogowanie?Patrz punkt 5 powyżej.

  6. Z czego ostatnio śmiałaś się na głos?Generalnie codziennie śmieję się w głos.
    Zazwyczaj z akrobacji i wyczynów moich ukochanych kotów, sztuk: dwa :)

  7. Czemu musisz spróbować / przeżyć / doświadczyć zanim upłynie dni życia Twojego kres?
    Na banji już skakałam, a więc przywalę z grubej rury:
    Trójkąta w sypialni :)
    Taaaaa daaam! :)

Uf :)
Do dalszej zabawy zapraszam każdego, kto tylko ma ochotę :)
Moje pytania w poprzednim poście.

Ja się już wypisuję, bo ileż można pisać o sobie < szydera ;) >.



9 komentarzy:

  1. Wiesz Kochana , że się bardzo wyciszylaś ? Pamiętam Twoje pierwsze wpisy - wiadomo , sytuacja była bardzo inna , niepłodność , wielka niewiadoma itd ...
    Dzis czuć , że jestes szczęśliwa :-) A wiadomo , że wszystkie problemy nie zniknęły .
    I tego " spokoju " Ci życzę ! No i trojkąta tez :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zajrzałam ostatnio w te wpisy.
      Wtedy zapadałam się w Mordor. Okres od czerwca 2013 do mniej więcej kwietnia 2014 to był koszmar. Miotałam się jak sarna w sidłach.

      Problemy faktycznie nie zniknęły, płacę pewną cenę za swoje szczęście.
      Ale tak - jestem szczęśliwa :)

      Buźka :)

      Usuń
  2. Ach ci idole z młodości ;p

    A pkt. 7 - wielu o tym marzy, ale nie każdy powie o tym na głos. Więc i takich doświadczeń Ci życzę. W końcu po to życie jest żeby z niego korzystać. ;))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, wychodzę z założenia, że KAŻDY ma jakieś woje fetysze :)
      Wam powiedziałam, ale mężowi się nie przyznam :)

      Usuń
  3. No kochana, co do pkt. 7 - a pamiętasz ostatnią scenę w Pachnidle? :)

    Fajnie, że S. ma taką robotę. Pewnie swego czasu marzyłabym, aby z Małżem wyjechać na jakiś czas. Niestety on związany lokalnie z biznesem rodzinnym i przez to mieszkam w miejscu, którego musiałam nauczyć się lubić i z którego tak często wybywam - kierunek Kraków :)

    Starego bloga chętnie odwiedzę. Aha, strasznie podoba mi się tapeta u Ciebie tutaj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, w Pachnidle to był raczej jakiś "stukąt" bardziej niż trójkąt :))
      Pamiętam, pamiętam.. :))

      A tapeta - jakaś z tych dostępnych na blogspocie :)
      Pstrokata :)

      Usuń
    2. No taki stukąt zobaczyć na żywo to byłoby fajnie :D

      Usuń