poniedziałek, 24 listopada 2014

Na przełomie drugiego i trzeciego trymestru

Źródło: http://danyacheskisgold.com/2011/03/27/forget-the-quarter-life-crisis-this-is-the-26-year-hump/ 

26 tydzień in progress.

Od zeszłego wtorku jestem chora - znowu :(
Zaczęło się niewinnym bólem gardła, który w 24 h rozpętał istny koszmar w górnych drogach oddechowych. Obyło się bez gorączki, bólu kości i tym podobnych objawów,  co nie zmienia faktu, że dostałam ostro w kość.
Udało się uniknąć antybiotyku i stanęło na cudownych, domowych sposobach (i kilku nieinwazyjnych, aptecznych preparatach):

- syrop z cebuli (uważam, że uratował mnie przed antybiotykiem)
- mleko z miodem, czosnkiem i masłem
- siemię lniane z mlekiem
- mamine jeżyny w cukrze
- babciny sok z agrestu w ciepłej herbacie
+
- Prenalen syrop + tabletki do ssania (uważam, że świetnie się te preparaty spisały i polecam chorym ciężarówkom)
- Rutinoscorbin 3 x dziennie po 2 tabletki
- HascoSept spray na gardło na przemian z Tantum Verde

Może się komuś przyda powyższa litania, ale uwaga - zawsze należy się skontaktować ze swoim lekarzem.
Zaliczyłam w ciągu ostatnich kilku dni już 2 wizyty lekarskie, dzisiejszy osłuch nie był jakiś hura-optymistyczny, ale ma się ku lepszemu.

Został się jeno gigantyczny katar i gigantyczny mokry kaszel.
I gigantyczne pragnienie, żeby w końcu wyjść z domu, do ludzi (co lekarz mi odradza, w związku z sezonem na wirusy).

Zakończenie drugiego trymestru niesie ze sobą również pewne niedogodności ciążowe, których wcześniej albo nie odczuwałam w ogóle, albo nie dawały się specjalnie we znaki.

Żołądek jest okupowany przez macicę, albo nie wiadomo przez co konkretnie. Ale okupacja trwa i jest zaborcza.
To jest bardzo męczące, bo muszę jeść małymi porcjami (coraz mniejszymi) a i tak po zjedzeniu mam refluks (Matko w Niebiosach, co to jest za cholerstwo), gniecie mnie w środku jakbym połknęła balon z helem i, uwaga hit: gniecie mnie lewe żebro.
Atrakcje potęgują gigantyczne problemy z wypełnieniem "misji kibelek" w wersji "2" - i tu robi się dość niebezpiecznie, bo misja ma jakąś dwutygodniową zaległość... także tego.

O bólach pleców i całkiem sporych trudnościach z oddychaniem, przez przyzwoitość, nie wspomnę.

Doszło do tego, że przerażają mnie moje własne cycki (i to od dość dawna).
Ich kształt, kolor (!!!), rozstępy, orientacja w różne kierunki świata, rozmiar, siatka limfatyczna, rozmiar brodawki (a raczej: brodawiska) doprowadzają mnie do podziwu pomieszanego z, jak słowo daję - przerażeniem.
I tak oto, ze skromnego, dziewczęcego, niewinnego jak lilijka 75B przeskoczyłam sobie do świata 80C (co najmniej). I daj Boże, żeby to było apetyczne 80C. Ale nie. Skąd. Not for me.

Ostatnio w przymierzalni w centrum handlowym, po obnażeniu górnych partii ciała, w celu odziania wielkich, bawełnianych misek, zwanych nadal kurtuazyjnie 'biustonoszem', wpadłam w panikę, czy nad przymierzalnią nie ma przypadkiem kamery.
Wcale nie chodziło o dziewczęcy wstyd.
Obawiałam się, że jak pan ochroniarz zobaczy moje cycki, to albo zmieni orientację, albo sobie podwiąże nasieniowód.
Próba zakupu pojemnego stanika zakończyła się fiaskiem.

Za to brzuch, Moje Drogie - brzuch mam piękny :)
Mogłabym tańczyć w klubie go-go machając jeno brzuchem :)
Idąc po centrum handlowym prężę go tak, że muszę uważać, żeby przypadkiem nie zanieczyścić powietrza :)
Widzę, że ludzie go widzą - a ja jestem taka dumna :)

To wspaniałe uczucie - móc obnosić się z ciążą :)

34 komentarze:

  1. Aż mi się japa cieszy jak to czytam :D Oj taaak cycki potrafią przerazić wyglądem hehe, ale czekaj aż zobaczysz je przy nawale mleka xD Co do kręgosłupa to się nie martw, po porodzie boli 10 razy mocniej, mnie bolał chyba 30 hehe. Ale i tak będziesz najszczęśliwsza! wiec luz ;D co do spraw zaległych - prawdziwe musli na mleku z rana, suszone śliwki na czczo i szklanka gęstego lnu najlepiej z pestkami i "pójdzie". jak za pierwszym razem nie pomoże, to więcej lnu w ciągu dnia, żaden twardziel się temu nie oprze ;) i bardzo dużo wody pij. Biedna jesteś z tą chorobą... A co do widoku w sklepowej przymierzalni - no comment. Też szukałam kamer, ukrywałam się, a do tego mąż pilnował drzwi xD pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, mimo wszystko jestem najszczęśliwsza ;)
      A cycki niech sobie wyglądają jak chcą, byle by się sprawdziły w tej kluczowej roli życia - mleczarni. Strasznie mi na tym zależy.

      Co do misji - jem śliwki, piję siemię, płatki owsiane, mała kawa na czczo..
      i czekam na rezultaty.

      Usuń
  2. No cóż, o refluksie wiele mogłabym Ci napisać... ale napiszę tylko tyle - ciesz się, że minie Ci po ciąży. Mnie namówiono kiedyś na operację usunięcia woreczka (niespecjalnie potrzebną) i niestety jestem jednym z nieczęstych przypadków, że żółć już na stałe wlewa mi się do żołądka, powodując nadżerki, bóle, refluks właśnie (i to ten gorszy, bo żółciowy, a nie klasyczny) i wiele innych atrakcji. Brałam tonę leków (także w ciąży), a dietę mam na stałe od 2 lat (co jest ironią losu, bo kocham gotować).
    A w ciąży było od 6 miesiąca bardzo nieciekawie...
    Zatem wiem, co czujesz.
    Możesz sobie trochę dopomóc prochami z apteki, jest sporo takich, które możesz brać w ciąży (ja brałam tez takie, których teoretycznie nie powinno się).

    Trzymajcie się, bo wiem, że fajnie z tym nie jest :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juti oj, bardzo współczuję tego refluksu, bo rzeczywiście, jest to nieprzyjemna rzecz.
      Prochy sobie odpuszczę póki co, bo mam uraz po wszystkich tych zażywanych do IVF, ale jak się sytuacja rozwinie, to kto wie.
      U mnie refluksowi towarzyszy... "bekanie". I tak na przykład ostatnio miałam okazję sobie "odbić" będąc u lekarza, jak mi próbował zajrzeć do gardła. No comments ;)

      Usuń
  3. Och miseczką C to moje marzenie bo balansuję miedzy A i B więc sama rozumiesz :)
    Kurczaki, leci ta Twoja ciąża piorunem. Kiedy kolejne usg bom ciekawa czy córcia dalej nią jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MIA weź nie strasz :) Mam nadzieję, że płeć się już nie zmieni :)
      De facto nie wiem, kiedy następne USG. Najbliższą wizytę mam jakoś w czwartek w przyszłym tygodniu, ale będzie chyba bez USG.

      Usuń
  4. Historia z cyckami mnie rozwaliła :-)))) Ja mam niestety problem w druga strone: nie urosly :-( Brzuch ogromny, a cycki to troche shame.... Boje sie, ze nawet z pokarmem nie dadza rady...
    Co do numeru 2 to polecalam u siebie na blogu Ispagul czyli babke jajowata. Dziala jak zloto!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się. Mnie nie drgnęły ani o milimetr, a laktację jakąś-takąś wywalczyłam (w końcu nie od rozmiaru biustu to zależy).

      Usuń
    2. Czupurkowa Mamo, nie masz czego żałować w przypadku cycków, przynajmniej w odniesieniu do mnie :) Bo rozmiarowo ma się ku lepszemu, ale cała reszta parametrów mocno podupadła.

      Co do tej babki jajowatej - taaak, pamiętam, że kiedyś o tym pisałaś. Szukałam ostatnio u Ciebie, ale nie mogłam znaleźć tej informacji.
      Muszę koniecznie wypróbować, bo niestety, ale domowe sposoby nie działają i zaczynam się poważnie niepokoić i... źle czuć.

      Usuń
    3. Spytaj w aptece lub zielarskim o Ispagul tam jest chyba 100% babki jajowatej. Pijesz taki kleik. W aptece moga nie miec - i proponuja inne preparaty z babka. Ale Ispagul jest the best.
      Buzka!

      Usuń
  5. - Dzień dobry, czy są staniki 80G?
    - Nie
    - To poproszę dwa berety i gumkę

    Rozbawiłaś mnie, droga ma. Brodawiska rule! U mnie tak samo, z 75B na 80C. Ale patrzą w jedną stronę - marna pociecha :)

    Na historie kibelkowe i number 2 działa na mnie niezawodnie: wrzątek na czczo i buraczki na obiad. Pomogło nawet po CC gdy zatwardzonko przybrało rozmiar kamieni milowo-kałowych.

    Pozdrawiam chorobździla!
    Drugi chorbździl.

    PS. A siemię lniane z mlekiem to na co? Nie znam tego specyfiku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, z tymi beretami to muszę koniecznie wypróbować :)
      No i z wrzątkiem na czczo, bo już mi się pomysły kończą.

      A siemię lniane z mlekiem babcia mi podawała na kaszel, jak byłam mała. I to bardzo pomagało na tzw. odkrztuszanie. Polecam.

      Usuń
  6. Ja przy przeziębieniu stosowałam Prenalen gardło - smakuje jak nieszczeście (przynajmniej dla mnie ten smak mi nie podchodził) ale najważniejsze, że bezpieczne i skuteczne bo już na 2 dzień gardło przestało boleć. Kaszel utrzymywał mi się długo suchy męczący. Do tego rutinoscorbin, cytryna, sok z malin, syrop z cebuli oraz mleko z miodem i masłem.

    Wracaj do zdrowia ! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dziękuję!
      Korzystałam z Prenalen gardło + syrop również.
      Mnie bardzo te preparaty smakują - taki lekki fetysz: smak malin i czosnku :) ale czytałam w necie baaaardzo wiele sprzecznych opinii: jedni kochają ten smak, inni nienawidzą :)
      Najważniejsze, że pomogły :)

      Usuń
  7. Mela w musli jest błonnik, który pomaga w perystaltyce jelit i nie wiem dlaczego, ale z jogurtem nie działa tak jak z mlekiem. A jak piłam do tego gęste siemię lniane, zawsze wszystko schodziło tak jak powinno ;D nie wiem skąd ta metoda się u mnie wzięła, ale działało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co masz kochana na myśli pisząc "musli" ?
      Płatki owsiane właśnie?

      Usuń
    2. tak, płatki owsiane, suszone owoce typu jabłko, żurawina itd ;) ale głównie o płatki się rozchodzi :)

      Usuń
  8. Mazenka, siemię na kupsztala kupuję :) myslalam, ze ma również zbawienny wpływ na przeziębienia bo w takowym zestawie obok syropu z cebuli się pojawił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może ma to związek z kaszlem? skoro len działa wykrztuśnie, to tak porządnie się po nim skaszlesz, że aż się obsr... ;D może to u mnie też tak działało, tylko wolę nie pamiętać? hehe ;D

      Usuń
  9. A propos misji, co to nie chce się wypełnić - polecam suszone śliwki. I banana na przegryzkę.
    U mnie podziałało nie tylko po cesarce, gdy wyczekiwałam z utęsknieniem bliskich spotkań 3. stopnia z mesje klozetem kolejny już dzień, ale także później, gdy nieregularny tryb życia i permanentne skakanie na każde pstryknięcie niemowlęcia uniemożliwiało mi spokojne zasięście na tronie i oddanie się kontemplacji.

    Fajnie, żeś dumna z brzuszka:) Ja najpierw nie mogłam się go doczekać, a potem go maskowałam ile się dało. Obłęd;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliwek zjadłam chyba całą paczkę i nic. Zarówno tak prosto z opakowania jak i takich gotowanych, wypijając również tą wodę. I nic, as far :/
      Jutro odwiedzę aptekę, bo sytuacja robi się niebezpieczna.

      A z brzuszka dumnam :) Ale powiem Ci, że nie od razu mi to przyszło :) Na początku, jak zaczął się pojawiać, maskowałam go jak mogłam. Nie wiedzieć czemu, krępowałam się go pokazywać.
      Ostatnio mi się zmieniło o 180 stopni i prężę się jak glista ;)
      Buzia.

      Usuń
    2. To faktycznie nie czekaj tylko leć do apteki. Czopek glicerynowy z pewnością nie zaszkodzi.
      Zresztą, skoro o tym mowa, warto mieć ich kilka na poporodowy czas.

      Usuń
  10. Prężę się jak glista! Kupuję! A co do Twego fetyszu... wyobraź sobie malinowy pokój, napar malinowo-czosnkowy no i ten upragniony trójkąt, o którym onegdaj pisałaś. I wszyscy prężą się jak glisty! Wow. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melka... ;))) yyyy.. ja chyba nie chcę sobie tego wyobrażać! :)
      (nie myśl o tym, nie myśl o tym, nie myśl o tym..)

      Usuń
  11. Pink!
    W kwestii zaległości "dwójkowych" polecam Laktulozę. Bezpieczna w ciąży, ja dostałam już na samym początku (5tc), właśnie na Rozrodczości w Matce Polce. Nic nie działało... a to była magia :) Pomyśleć, że coś takiego może dać tyle radości;)

    PS: startowałyśmy w tym samym czasie, obie leczyłyśmy się u Ojca Dyrektora.. z tym, że u mnie w czasie histero wykryli polipy. Po polipach nie ma już śladu... a ja jestem w drugim trymestrze ciąży. Udało się za pierwszym razem :) (nie mówię oczywiście o naturalnym cudzie:)
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ania pamiętam, oczywiście, że pamiętam :))
      Gratuluję serdecznie i bardzo się cieszę :)

      Usuń
  12. Pink, przez 5 lat pracowałam w sklepie z bielizną i byłam kimś w rodzaju brafitterki - także mogę Ci pomóc odpowiedni stanik dobrać, jak już będzie po wszystkim ;) Tak generalnie to ciesz się, że masz co eksponować :)

    Na zaparcia również polecam dużo błonnika (przede wszystkim owsianki z suszonymi śliwkami) - i zielona herbata też działa u mnie cuda w tym "uroczym" temacie (zwłaszcza bardzo mocna - zostawiona na noc do "naciągnięcia" i wypita na czczo z samego rana). Powodzenia hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajeczko, jak już będzie "po" to bardzo chętnie skorzystam z porady brafitterki :)

      Usuń
  13. Haha, uśmiałam się do łez!
    To może ja nie będę tu wyskakiwać z moimi ostatnio 65 H (!!!) A to dopiero początek 2 trym. Mąż mówi, że jak tak dalej pójdzie to do końca ciąży alfabetu stanikowego dla mnie zabraknie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. H?
      H jak Hanna?

      O matko... :))) No to rzeczywiście :))

      Usuń
  14. A u mnie z dwójeczką jest coraz lepiej. Zupełnie nie wiem od czego. Nawet co drugi dzień chadzam na tron.
    A spektakularne efekty u mnie wywołuje bigos i lody z dużą ilością bitej śmietany. Wtedy na zakrętach nie wyrabiam do łazienki.
    Świetna sprawa z tym brzuszkiem. Ja też się ze swoim obchodzę jak z koroną. Mega dumna jestem:)
    Wracaj szybko do zdrówka:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, hehe, muszę spróbować tego bigosu z... lodami ;)))
      Buziaki!

      Usuń
  15. Naprawdę masz śliczny brzuszek! Mniam, mniam :)

    OdpowiedzUsuń