poniedziałek, 10 listopada 2014

Za górami, za lasami...

Źródło: http://farfaraway.netboarder.com/

Mało mnie tutaj ostatnio.
W komentarzach na Waszych blogach, również - zapewniam jednak, że czytam Was regularnie i kilka razy dziennie sprawdzam, czy jest coś nowego.
Po prostu sporo się działo - tuż po badaniu połówkowym wyjechałam na południe do domu rodzinnego na ponad 2 tygodnie.
Aż się boję, co wyświetli się na wyświetlaczu wagi u lekarza podczas najbliższej wizyty, po tych 2 tygodniach opcji all-inclusive by mama & babcia.

Wróciłam i miałam 2 dni na ogarnięcie jakiegoś ubrania na galę wręczenia nagród branżowych, którą dostaliśmy. Ubrania to ostatnio sprawa dość trudna.
To był świetny dzień - entuzjastyczne przyjęcie przez znajomych z pracy, wyjazd do Wawki, fajny wieczór z odbiorem nagrody, pogadanką z klientem i innymi partnerami. Było mi podwójnie miło, bo nie dość że dostaliśmy nagrodę za projekt, który prowadziłam (w trakcie IVF), to jeszcze przyjęłam mnóstwo gratulacji i atencji z powodu oczywiście widocznej już ciąży.
Bardzo mnie zaskoczył moment tego wieczora, kiedy pewna znajoma z zaprzyjaźnionej agencji oznajmiła, że "wie, że wyczekane, że doszły ją słuchy". Oniemiałam. Pewności nie mam, ale wyszło na to, że wie o IVF. Nie drążyłam tematu. Nie mam pretensji, ale mooocno mnie zaskoczyła. Nie mam pojęcia skąd wie. Z osób z którymi ona ma kontakt, wie tylko mój szef. Nie chce mi się wierzyć jednak, żeby on puścił parę. Ale ja zawsze naiwne dziewczę byłam.
Niemniej jednak ona, ta poinformowana, w ciągu ostatniego roku urodziła bliźniaki i.. to mi daje do myślenia.

Obecnie ogarniam gości w domu na kilka dni, także znowu się dzieje.

Dziś rano zaliczyłam badania, w tym test na tolerancję glukozy. Faktycznie, do przyjemności nie należy. Wypicie ulepka jakoś poszło, ale po ok 70 minutach nadeszła kryzysowa fala mdłości i cudem udało mi się powstrzymać pawia, nerwowo łykając ślinę dreptając przed drzwiami ośrodka. Udało się to tylko i wyłącznie dzięki moim specjalnym skillsom powstrzymywania pawia, które rozwinęłam przez lata chyba do perfekcji.

Im więcej się dzieje, tym bardziej czas biegnie nieubłaganie. Zapiernicza jak gepard.
Jeszcze niedawno się z tego cieszyłam, a obecnie zaczyna ogarniać mnie strach. A nawet panika.
Bo do tej pory wszystko kręciło się wokół wymarzonej, wyczekanej ciąży - takiej trochę wirtualnej, bo ani brzucha nie było widać a rozwiązanie było hen hen za górami, za lasami.
Aż tu nagle czytam na zaprzyjaźnionym blogu, że zostały 3 tygodnie do porodu.
A brzuch zaczyna wystawać coraz bardziej, Bobik w brzuchu wywija gimnastykę, że aż dziw.
Szybka wizualizacja w głowie osi czasu mojej ciąży - z początkiem grudnia zostaną mi 3 miesiące. W tym Święta, Sylwester i inne takie, czyli kurde - minie, jak z bicza strzelił.

A my w lesie.
E tam, w lesie. W lesie to jest Kubuś Puchatek.
My jesteśmy... w dupie raczej.
Z wyprawki coś tam mamy, ale szału nie ma.
Domowe poprawki zupełnie nie ruszone.
Edukacja w temacie dzieci leży i kwiczy.

Mam tak, że im więcej wiem, tym mniej się boję.
Wszystko powinno być zaplanowane a na razie jest jeden wielki nieład.
Po pożegnaniu gości i ogarnięciu bieżących tematów zabieram się za sporządzenie timeline'u co my musimy zrobić / kupić, już tak konkretniej.

I tak leci sobie 24ty tydzień ciąży.




23 komentarze:

  1. Oj czas leci i zdaje mi się z miesiàca na miesiąc coraz szybciej.U Nas już 21 tydzień i zastanawiam się gdzie ten czas się podział ale bez paniki.
    Spokojnie.
    My stwierdziliśmy że ogarniemy się w grudniu/styczniu bo teraz mamy od przyszłego tygodnia mały remont deweloperski i już nie chcę nawet myśleć o pyle,kurzu i szlifowaniu gładzi.
    Im mniej mamy czasu tym jesteśmy bardziej zorganizowani i tego się trzymajmy.
    Pozdrawiamy z Kacperkiem kopiącym w brzuchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż remont macie zaplanowany :)
      Luz, u nas od przyszłego tygodnia zaczynam ogarniać temat wyprawki i wszelakiej organizacji :)
      Popadam ostatnio w skrajności - od paniki po nieskończoną radość ;) To chyba te hormony ciążowe.
      Hania pozdrawia Kacperka :)

      Usuń
  2. Ta poinformowana urodziła bliźniaki i to daje do myślenia?:) A można wiedzieć czemu? P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje do myślenia w sensie, że możliwe, że ona również ma dzieci z IVF (trójkę) - o to mi chodziło :))
      Mój tok myślenia wynika po trochę z historii mojego szefa - pisałam o tym jakiś czas temu: mają z żoną bliźniaki z IVF. I z tą jego żoną spotkałam się przed moim IVF, w tajemnicy przed szefem.
      Tak sobie pomyślałam, że skoro ona (ta żona) się tak angażuje, to może ma kontakt także z tamtą zainteresowaną a jak wiemy, bliźniaki są bardzo często wynikiem IVF. A może nawet sam szef, w toku zwierzeń, poszedł po nitce do kłębka.

      Oczywiście, nie jest to żadna wielka podstawa do wiązania każdych bliźniaków z IVF, ale jakoś tak mi intuicja podpowiedziała. A raczej "dała do myślenia" :)

      Usuń
  3. Nareszcie notka:-) Znam to uczucie, sama byłam przerażona, ale to tylko tak wygląda. Wyprawkę można teraz na dobrą sprawę zrobić w jedno popołudnie, w jednym miejscu ;-) Dacie radę, powoli sobie planujecie i działajcie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bahati, taa, masz rację.
      Notkę pisałam trochę pod wpływem akurat takiego a nie innego nastroju ciążowego, więc.. :))
      Od poniedziałku mam zamiar przejść od słów do czynów i zabrać się do roboty :)

      PS. Będę tu na blogu konsultować z Wami moje poczynania wyprawkowe i organizacyjne, więc liczę na rady doświadczonych mam :)

      Usuń
  4. oj tam, oj tam :) wyprawka nie zając, nie ucieknie ;) na pewno ze spokojem jeszcze z wszystkim zdążycie :) trzeba tylko rozplanować to i owo...
    pozdrawiam i czekam na dalsze wieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, spokój zalecany :)
      Właśnie zaczynam sobie wszystko ze spokojem planować :)

      Usuń
  5. Z jednej strony macie jeszcze sporo czasu, a z drugiej ten czas tak zapyla... Dopiero co byłaś na samym początku ciązy, a tu juz połowa za wami. Zleci, zleci, jeszcze Świeta po drodze. Szykuj wyprawkę i dawaj znać, czy masz jakieś mniej standardowe gadżety :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :))
      Moje poczynania wyprawkowe będę na pewno na bieżąco relacjonować :))
      Buźka :)

      I dzięki za gratulacje ;)

      Usuń
  6. Aha! I gratulacje za nagrodę!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też gratuluję nagrody. A zakupy wyprawkowe to straszna frajda, więc nie żałuj sobie:)
    Z chęcią poczytam, co kupujesz. Może się zainspiruję:)
    Ja mam upatrzoną komodę do sypialni (czyli pokoju dziecka). Nie żadną typowo dzieciową, ale białą:) Będzie też białe łóżeczko i ogólnie planuję ten kącik Kacperka urządzić na jasno.
    Zrobisz jakąś fotkę brzuszkową? Ciekawa jestem jak Twój wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie dzięki :))
      Ja też planuję zakupić komodę białą (prawdopodobnie) do sypialni (też nie dzieciową) i białe łóżeczko ze szczeblami. Mam ten plus, że do IKEI w moim mieście mam jakieś 15 minut samochodem, więc extra (gdybyś coś mniejszego potrzebowała z tej IKEI to daj mi znać, to Ci coś moge zdalnie kupić i najwyżej wysłać).

      Fotę brzuszkową postaram się cyknąć jutro :))
      Ale generalnie mój brzuchol jest w podobnych rozmiarach co Twój ;))

      Usuń
    2. Wiesz co, ja też byłam napalona na łóżeczko z Ikei i tak zaczęłam porównywać i zniechęciła mnie cena za szufladę. Okazuje się, że zwykłe łóżeczko bez szuflady kosztuje 299 a prawie to samo tylko z szufladą 599. Trzysta zł za szufladę to trochę dużo nie?
      I dzięki za propozycję. Pomyślę:*

      Usuń
    3. Carrie tak, to prawda! Też się wkurzyłam, bo te łózeczka z szufladą są drogie, mega droższe niż te zwykłe. Jak dla mnie mają jeszcze taki minus, że mają zagłówek dziecka i ten bok "w nogach" zasłonięty, zabudowany całkowicie, a nie szczebelki. Nie wiem jeszcze jak to łóżeczko będzie stało, ale chyba wolała bym, żeby dziecko było CAŁKOWICIE widoczne.

      Usuń
    4. Ja też własnie zakupiłam kombinezonik. Taki mały, słodki i gruby. Zimowy - było napisane. Jak będzie wyjątkowo ciepło, to kupię coś polarkowego, ale myślę tak jak Ty, że będzie to jeszcze zima. Tym bardziej że może być początek marca a może też być koniec lutego. Przecież nigdy nic nie wiadomo.

      Usuń
    5. No właśnie widziałam wpis u Ciebie w temacie tego kombinezoniku :)

      Usuń
  8. A wiec "cynk" byl trafiony i faktycznie dostaliscie nagrode? ;) Gratulacje!

    Trzy miesiace z hakiem na ogarniecie wyprawki i remonciku, to rzeczywiscie niewiele. Na szczescie jest z tego sporo frajdy, wiec do dziela! :p Dobrze, ze Hanulka tak energicznie o sobie przypomina. No i wkrotce pewnie wlaczy Ci sie instynkt wicia gniazda (chociaz mnie zupelnie oszczedzil), wiec sama bedziesz sie do tego palila. ;)

    Tutaj test na glukoze jest zupelnie znosny. Pije sie cos jak przeslodzona oranzade i nie trzeba byc wczesniej na czczo. Luzik. :) Ciesze sie, ze i polski sposob przelknelas. Doslownie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki :)) Cynk okazał się trafiony.

      Remontów wielkich nie planujemy, bo nie robimy póki co osobnego pokoiku dla młodej. Będzie sobie egzystowała z nami w sypialni, a za jakiś czas (1,5-2 lata) zrobimy jej pokój.
      Na razie zostaje gabinet męża, bo on pracuje w domu i potrzebuje cichego kąta do roboty.
      Ale syndrom wicia gniazda mi się włączył, nie ma co :)

      Usuń
  9. Gratulejszyn! Fajnie, że się odezwałaś! 3 miesiące to tyle czasu, że hoho! My robiliśmy wszystko w ostatnim miesiącu, pokoik Młodego był kończony, gdy ja byłam w szpitalu. A teraz... stoi pusty, bo jego łóżeczko i tak jest w sypialni ;) Tak więc, macie czas! Byleby torbę do szpitala mieć spakowaną, a potem jeśli cyc/butla jest, to wszystko jest na miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mela taaa, masz rację oczywiście. Ja mam jakieś takie zawodowe zboczenie, że muszę wszystko planować, wszystkich poganiać, bo potem dostaję po pupie :)
      Pokoiku nie robimy na razie, więc jedno z głowy :)

      A wyprawkę - jakoś ogarniemy :))

      Usuń
  10. Jeszcze macie dużo czasu, więc ze spokojem.
    Trzeci trymestr bez problemu wystarczy na takie akcje.
    Głaski dla Brzucha!
    PS. Odpisałam na "true story".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, dzięki za odpowiedź :)
      Odpisałam Ci właśnie, że muszę koniecznie zgłębić temat tej spowiedzi.
      Dam znać, jeśli dowiem się czegoś więcej.

      Usuń