czwartek, 8 stycznia 2015

Trzeci trymestr in progress

Źródło: http://dzieci.pl/kalendarz-ciazy.html?smgputicaid=614209 

Sama nie wiem jak to się stało, że dobijam do finiszu 32 tygodnia ciąży i sprawy zaczynają nabierać tempa.

Samopoczucie
zacznijmy od tego, że jestem szczęśliwa.
Dziecko wypełnia mnie radością, psychicznie zerwałam z pracą, pogodziłam się z nowym rytmem życia- dużo spokojniejszym rytmem, odnalazłam się w tym. Znacznie udało się rozpędzić demony IVF.

Fizycznie natomiast zrobiło się dość ciężko.
Brzuch mooocnooo wysunął się na prowadzenie :) co powoduje bardzo mocne bóle kręgosłupa, uniemożliwiające wręcz pełną aktywność. Jedyną pozycją, w której nie bolą mnie plecy, jest leżąca - wtedy bolą mnie za to biodra.
Staram się nie człapać jak kaczka, ale słabo mi to wychodzi.

Bardzo dotkliwie odczuwam ruchy dziecka (od mniej więcej 3-4 tygodni).
Młoda straszliwie wierzga i kopie mnie w prawy bok - to nie jest przyjemne i boli.
Potrafi wypchać nogę czy rękę tak, że czuję je dość dobrze przez powłoki brzuszne.
Święta spędziłam niemal zgięta w pół - tak mnie lała.
Dziś wybrałam się na zakupy do centrum handlowego i jak słowo daję, dziewczyna chyba nie lubi wyprzedaży... lała mnie bez litości. Starałam się jak mogłam nie krzywić, ale chyba słabo mi to wyszło bo panie ekspedientki w sklepie były przerażone widząc moją krzywą minę i rękę nerwowo pocierającą bok wielkiego bebzola (btw. już mam coraz mniej siły na takie samotne wypady na 3 godzinne zakupy).
Pojawiają się też skurcze przepowiadające - dziwne uczucie, trochę jednak bolesne.

Oczywiście do pakietu dochodzą takie typowe dolegliwości jak zaparcia, duszności i mega-gigantyczny nacisk na pęcherz, ale już Wam oszczędzę.

Jeszcze kilka miesięcy temu trudno mi było uwierzyć, że można czekać i tęsknić do rozwiązania ciąży - teraz jednak taka postawa staje mi się coraz bliższa.
Mimo wszystko jednak, życzę każdemu takiej ciąży od strony fizycznej - póki co, odpukać, uniknęłam jakiś fatalnych dolegliwości.


Wizyta u Doktorka Prowadzącego
dziś odbyła się kolejna, która ujawniła wstrząsające fakty! :)
Otóż Młoda obróciła się główką w dół (i moim zdaniem stało się to mniej więcej w zeszłą sobotę) i zabrała ze sobą łożysko, które przestało zasłaniać ujście szyjki.
Czyli co to oznacza w praktyce? Ano to, że nie mam (póki co) przeciwwskazań do porodu siłami natury.
I co ja na to? Cieszę się. Boję, ale jednocześnie cieszę, bo włączyło mi się jakieś takie pierwotne pragnienie przeżycia SN (ze znieczuleniem rzecz jasna).
Generalnie postanowiłam zdać się na naturę tudzież na los i zobaczymy - jakkolwiek przyjdzie mi rodzić, wezmę to na klatę.
Staram się nie nastawiać.

Młoda Dama waży 2 kg 200 gr (to chyba zacnie jak na 32 tc) i ma dużą głowę, odpowiednią dla 35 a nie 32 tc (ale zdaniem Doktorka tak jest ok).
I bez wątpienia jest Młodą Damą, tu bez niespodzianek ;)


Wyprawka i przygotowania
czas zaiwania a ja mam już całkiem zacną część wyprawki.
Jestem w szale wicia gniazda.
Mnóstwo ciuszków darowanych lub kupionych od znajomych za bezcen czeka na sortowanie i pranie.
Mnóstwo rzeczy zakupiłam przez internet taniej.
W sypialni zamieszkała nowa komoda na rzeczy dla dziecka.
Zostały nam te "najcięższe" rzeczy, jak wózek (mam upatrzony model już od dawna), łóżeczko, isofix, przewijak i takie tam.

Na połowę stycznia zaplanowana jest sesja ciążowa.
Na luty - weekendowa szkoła rodzenia.
Chadzam na ciążowy aerobik.


Na koniec chciałam się pochwalić (tu lekki wstydzioch), że mój prawy cycek puścił dziś przed-laktacyjnego-kleksa.
Wooooo hooooo - radości nie było końca :)

I tak, Moi Drodzy, finał zbliża się wielkimi krokami a we mnie kotłują się emocje podobne do mieszanki radości i strachu. I sama nie wiem, co w tej mieszance dominuje.
Chyba jednak radość :)


36 komentarzy:

  1. Szkoła rodzenia- Uwaga! nie mówią, że pierworódka może urodzić w 3-4 godziny od pierwszego skurczu, ja się tym faktem mocno zdziwiłam i personel w szpitalu również...
    Znieczulenie... temat rzeka i sprawa indywidualna, mnie nie zdążyliby nawet podać, ale teraz podjęłabym świadomą decyzję - bez znieczulenia, dzięki temu wiem, co dzieje się z moim ciałem, potrafię odczytać jego sygnały. Nie mówiąc o tym, że po zzo leżałbym plackiem przez ładne godziny. Oczywiście ból każdy ma swój próg bólu, ale dużo też siedzi po prostu w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, gdybym urodziła w 3 godziny, to I don't mind :)
      I jasne - każdy ma swój próg bólu i swoje preferencje.

      Usuń
    2. Ja pierwsze rodziłam 3:45 ale i tak był moment że myślałam że życie stracę :) Teraz nawet gdybym miała możliwość spróbowałabym bez znieczulenia. Boję się zatrzymania akcji porodowej a to się dość często ponoć zdarza po znieczuleniu. Ja wyboru nie mam, ale gaz rozweselający biorę od progu :)

      Usuń
    3. 3:45 uuuuu, sprinterka :)
      Co do tego zzo to mam wrażenie, że legendy jakieś krążą jak o smoku wawelskim :) Ja z kolei czytałam, że często przyspiesza poród i dzieci rodzą się w lepszej kondycji, bo nie tak wymęczone.
      Przede mną spotkanie z położną i szkoła rodzenia - wypytam u źródła i zobaczymy co fachowcy mają do powiedzenia w tej materii :) ale raczej trudno będzie mnie zniechęcić ;)

      Usuń
    4. u nas są dwa szpitale w którym można otrzymać zzo i niestety te historie gdzie akcja porodowa się wydłużała bądź całkiem zatrzymywała to historie bliskich koleżanek, mam nadzieję że nie kłamały :) mnie te szpitale nawet zzo nie skuszą, bo inne argumenty przeważają aby pójść gdzie indziej :) Najlepiej wypytać położną. Gdzieniegdzie trzeba nawet przed porodem udać się na taką pogadankę o skutkach zzo i podpisać stosowne papiery że się z nimi zapoznało więc lepiej sprawdzić to przed porodem :)

      Usuń
    5. Hehe, wierzę, wierzę że koleżanki nie kłamały :)
      Ja już powoli zaczynam dobijać do momentu, że zaczynam się odcinać od opowieści wszelakich, zatykać uszy i oczy i kierować się głównie w stronę opinii medycznych. Myślę, że i tak za dużo miałam czasu w ciąży na słuchanie i czytanie opowieści... Tak jak piszesz: mam już wybraną położną, mam umówioną wizytę więc ją wymagluję co i jak. Plus szkoła rodzenia mam nadzieję, że cos niecoś rozjaśni.

      Generalnie zazdroszczę, że poród masz za sobą :)

      Usuń
    6. hehe, za sobą jeden :) w czerwcu powtórka z rozrywki :) Boję się chyba bardziej niż za pierwszym razem :)

      Usuń
  2. Będzie ok
    :)
    Ale nie ma się co nastawiać na cokolwiek, nawet na zzo, bo nie zawsze mogą je podać. Ja miałam poród wywoływany - 7h (dla mnie najgorszego bólu, poza masażem szyjki), ale bez postępu, rozwarcie cały czas na 2 palce i nagle w godzinę pełne rozwarcie, parte...i koniec:) więc nawet nie było możliwości podania zzo, chociaż w trakcie porodu zmieniło zdanie i chciałam o zzo, a nie miałam wymaganych do niego badań, pobrali krwi na cito ale nie zdążyli podać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele jeszcze wiem o zzo, więc... dopiero wypytam położną co i jak.
      Od razu ją nastawię na to zzo i zrobie badania, jeśli są wymagane (dobrze wiedzieć!).
      A czemu nie mogli Ci podać? Bo rozwarcie było za małe, tak? A potem poszło "za szybko"?

      Usuń
    2. Przy ZZO bardzo ważne są płytki krwi, nawet jak będziesz miała swoje, to wydaje mi się, że w szpitalu ponownie Ci pobiorą, żeby mieć świeże wyniki :)

      Usuń
  3. Tak to jest, że kobieta pod koniec mimo lęku przed porodem już o nim marzy :) znaczy jest bliżej niż dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A jaki wózek kupujesz, pochwalisz się? ja dziś zamówiłam:)
    Ja też już miałam dwa kleksy, tylko że w pewnych odstępach czasowych i tylko z jednej piersi więc nie wiem czy to coś znaczy czy nie (w sensie, że będzie od razu pokarm).
    Też mimo dolegliwości (które są przecież normalne) to nie mogę narzekać na ciąże i cieszę się, że tak szczęśliwie się to wszystko układa.
    Ja się boję porodu. Bardzo. Nie lubię oglądać nawet tych wszystkich seriali dokumentalnych o porodach bo podchodzę do tego tak:. Kilka razy w życiu doświadczyłam mocnego bólu, raz kilka godzin ale takiego co odbiera oddech , drugi rodzaj bólu to taki trwający kilka lat i bardzo wyczerpujący ale z którym po przyzwyczajeniu da się jakoś żyć ale nigdy nie płakałam i nie jęczałam z bólu.
    Gdy widzę jęczące kobiety i płaczące z bólu, to mam gęsią skórkę bo nie potrafię sobie wyobrazić stopnia nasilenia takiego bólu. Czy dam radę? Jaki ja mam próg bólu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie wózka napisałam na Twoim blogu :)

      A te kleksy to z tego co czytałam u innych dziewczyn to nijak się mają do tego, co nasz może czekać. Można sobie kleksić a potem jest trudno, można mieć saharę a potem nawał :)

      Co do porodu, to ja się też boję. Jasne, że się boję.
      Ale u mnie występuje też taki dziwny syndrom jak ciekawość - jestem ciekawa jak to będzie. Nawet jak do szpitala szłam, to moja niechęć była zawsze mocno wymieszana z ciekawością.
      Boje się bólu jak cholera. Wydaje mi się, że nie jestem zbyt wytrzymała na ból. Nie wiem czy pamiętasz, jak rok temu miałam HSG, jaka była histeria - pierwszą mnie na zabieg wzięli, bo tak się trzęsłam. Jak mnie pielęgniarka prowadziła na ten stół zabiegowy to nie jestem pewna i nie pamiętam za dobrze, ale chyba się rozpłakałam.

      Nie wiem czy dam radę. Pewnie dam, bo co zrobię no.. przecież nie wyjdę.
      Zobaczymy jak to będzie.
      Postanowiłam nie myśleć o tym za wiele.

      A że tak zapytam (może niedyskretnie, to olej) : czy zdecydowałaś już jak chcesz rodzić?
      Czy jeszcze dumasz?

      Usuń
    2. O porodzie dumam. No może nie tyle dumam, jak czekam co powie lekarz. Staram się mieć do niego zaufanie. Wiem, że nie będzie mnie męczył na siłę i jeśli coś będzie nie tak to zrobi cesarkę. Jednak gdzieś tam krąży myśl o naturalnym porodzie z którego ciężko mi jest zrezygnować.
      W ogóle zauważyłam, że co chwilę zmieniam zeznania:) Raz się boję bólu, raz nie boję bólu a raczej powikłań itp. Potem ogólnie boję się szpitala. Jak tak teraz pomyślę, to chyba boję się wszystkiego:) Straszny tchórz ze mnie;)

      Usuń
    3. Rozumiem Cię aż za dobrze :)

      Usuń
  5. Pinku Thinku, dobre wieści! Ufaj sobie i swojemu ciału a będzie dobrze. Dla mnie juz dziś jesteś bohaterka! Poza tym przy takim blogosferowym wsparciu i poziomie dobrej energii to Wasza dziewczynka sprawnie pojawi się na tym świecie! Tako rzecze dobra wróżka Melka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciociu Melciu, już nam raz wygrzebałaś w piasku wysoką betę, więc teraz na czas porodu dostaniesz specjalne zadanie. Wyślę Ci słoik z piaskiem i będziesz dłubać, może być? :)))

      Usuń
    2. Challenge accepted :)

      Usuń
  6. Doskonale rozumiem Twoje samopoczucie, jestem aktualnie w 38 tygodniu ciąży i parcie na pęcherz sięga zenitu :)
    Same dziewczynki będą się rodziły :)) My też spodziewamy się córeczki :)

    Jeśli masz ochotę, zajrzyj do mnie na bloga, dziś właśnie pisałam o rozpoczętym 38 tc :))

    Pozdrawiam serdecznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzę na pewno, bo każdy tydzień ciąży jest dla mnie uber-interesujący :))
      A 38 tc to już prawie... unboxing :))

      Usuń
  7. A ja właśnie wręcz przeciwnie... gdybym mogła, zatrzymałabym jeszcze te ciążowe chwile, bo już wiem, że będę za nimi tęsknić i bardzo będzie mi ich brakować... mimo tego, że z drugiej strony nie mogę doczekać się mojej Córeczki :)
    Noooo powiem Ci Kochana, że ta waga Twojej dzieciny to jest naprawdę baaaardzo zacna. U nas w 32 tygodniu wyszło 1900g i lekarz uznał, że mała jest duża i dorodna, a ja już się bałam, że mi duża Klucha rośnie :D
    Wielokrotnie czytałam o tej siarze przed porodem i ciągle się zastanawiałam czego jej u mnie jeszcze nie ma... ale na święta też zostałam obdarowana jednym, jedynym kleksikiem i to też z prawego cycka :D
    Ajjj... jeszcze tylko troszeczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Jaki wózeczek wybrałaś? :)

      Usuń
    2. No właśnie ta waga powoduje chyba jedną z najbardziej nieprzyjemnych dolegliwości: mocno bolesne ruchy dziecka.
      Jestem raczej drobna i niska a dziecko niezła kluska póki co. Kuksańce, które dostaję w bok, zginają mnie w pół. Szczerze mówiąc jest to koszmarnie nieprzyjemne.

      Co do wózka, wybraliśmy Bugaboo Cameleon 3.
      A Wy jaki? :))

      Usuń
    3. Baby Design Dotty :)

      Ja mam łożysko na przedniej ścianie, dlatego ruchy Małej nie są dla mnie bolesne, a wręcz przeciwnie, cieszę się, jak się rusza, bo ogólnie mam wrażenie, że to moje Dziecię jest mało aktywne...

      Usuń
    4. Kochana zaszalałaś z wózkiem, ja marzyłam o nim ale troszkę za wysoka półka.

      Usuń
    5. @Codzienność życia
      bardzo fajna furka :))
      Co do ruchów, to powiem Ci szczerze, że taka intensywność doznań jak u mnie jest... hm.. intensywna :)
      Podobno temperament zostaje po porodzie i aż strach się bać.

      @Ania
      długo się zastanawialiśmy, bardzo długo, ale jako że większość wyprawki dostaliśmy i wiele nie wydaliśmy to postanowiliśmy, że niech Młoda ma fajną furkę - jedną na cały okres wózkowania. U nas ważne jest, żeby wózek był funkcjonalny bo mieszkamy na 3cim piętrze bez windy i w centrum miasta, co oznacza konieczność dojazdów do najbliższego parku na spacer.

      Usuń
    6. Dzięki... długo szukałam idealnego wózka, spać po nocach nie mogła... Chciałam, żeby spełniał moje wszystkie wymogi, ale przy tym nie kosztował fortuny :)
      No też to czytałam, że już w tym czasie płodowym u maluchów ukształtowany jest temperament. Ja byłam spokojnym dzieckiem, mój mąż też... więc może i nasza córka też taka będzie... Choć wcale nie zdziwię się, jak po porodzie wystawi różki :D Ona to tak ma, lubi robić na złość rodzicom :D

      Usuń
  8. Super że tak aktywnie u Ciebie.
    My szkołę zaczęliśmy 08.01 i będzie trwać do 12.02
    Sesja 08.02
    A z ćwiczeń to palec wskazujący raczej bo my od 25w to tryb oszczędzający

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, i szkoła "Centrum dla mamy"?
      No i jak się czujesz? Wszystko ok?

      Usuń

    2. Ania11 stycznia 2015 07:53
      Szkoła "Nas troje"
      Czujemy się nie zapeszając ok, we wtorek zaczynamy 30tc i mamy też usg więc zobaczymy jak tam ma się Kacperek i ten mój "intruz"
      Pozdrawiamy gorąco

      OdpowiedzUsuń

      Usuń
    3. My po usg,skończony 29w-1320g Kacperka i wszystko w jak najlepszym porządku -yupi

      Usuń
    4. Ania, super, bardzo się cieszę! :))))
      Oby tak dalej :)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Same wspaniale wiesci! No, oprocz szalenstw Panienki Hani! Mimo, ze moj Mlodszy skonczyl juz dwa latka (gdzie moja dzidzia, chlip!), pamietam ten bol podczas jego wiercenia. Strasznie mnie obkopal, o wiele bardziej niz siostra... A tak w ogole, na przesady mowiace, ze temperament dziecka pozostaje po porodzie, patrzylabym przez palce. ;) Moja cora byla w zyciu plodowym leniuchem, ruszala sie tylko wieczorami i tez nie jakos energicznie. A po narodzinach, przez pierwsze kilka miesiecy dala nam popalic jak jasna cholera... Natomiast Niko, ktory w brzuchu szalal, kopal i przeciagal sie jak Twoja mala, calymi dzionkami, nagle po urodzeniu okazal sie oaza spokoju i najpogodniejszym niemowlakiem pod sloncem. :)

    Fajnie, ze mloda obrocila sie glowka w dol. Zawsze dobrze jest miec wybor. ;) Moja siostra, ktora ma termin podbnie jak Ty, na poczatek marca, wlasnie dowiedziala sie, ze jej mala jest ulozona posladkowo. Zaczela latanie po calym Trojmiescie w poszukiwaniu szpitala i lekarza, sklonnego (za slona oplata rzecz jasna) zafundowac jej cesarke na zyczenie. W szpitalu, ktory poczatkowo wybrala powiedziano jej, ze polozenie posladkowe nie jest wskazaniem do cesarki!

    Ja rodzilam ze znieczuleniem i bardzo sobie chwale. :) Zreszta, u mnie pierwszy porod bardzo sie przeciagnal, od poczatkow rozwarcia do narodzin Bi zajal 18 godzin. Kiedy doszlam do 7 cm rozwarcia bylo juz popoludnie, a ja tak wymeczona, ze z ulga poprosilam, zeby mnie znieczulili. :) Jedyne co jest niezbyt wygodne, to ze po podaniu znieczulenia nie wolno juz wstawac (przynajmniej u mnie nie wolno bylo), wiec zakladaja ci cewnik i musisz lezec plackiem. Ale tylko na czas porodu, potem od razu ci go wyciagaja i mozesz normalnie sie ruszac. :)

    Nie znam sie za bardzo na "kleksach". Moja siara byla tak gesta, ze wyplywajac tylko brudzila mi sutki i wkurzala. Ale z karmieniem nie mialam wiekszych problemow. :)

    No to zaczynamy Wielkie Odliczanie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooooo, jak fajnie :) Same świetne wieści - łącznie z przed-laktacyjnym kleksem ;) Mam nadzieję, że podzielisz się z nami paroma efektami tej ciążowej sesji - oczywiście nadal pozostając incognito :)

    OdpowiedzUsuń