poniedziałek, 25 maja 2015

O Matko Jedyna!




Czuję, że muszę, po prostu muszę w tym roku sklecić post z okazji Dnia Matki, ale nie za bardzo wiem od czego zacząć. Albo inaczej: nie za bardzo wiem, co właściwie chcę powiedzieć.

Rok temu o tej porze z niecierpliwością i nadzieją oczekiwałam wyniku pierwszego podejścia do IVF. 28 maja dowiedziałam się, że niestety, mamą póki co, nie zostanę.

Od tamtych dni minął rok a moje życie zmieniło się diametralnie.
Zostałam pełno-etatową mamą swojej Córki.
Tym razem Dzień Matki dotyczy także i mnie.
Kto by pomyślał.

Myślę, że to właściwy moment, żeby powiedzieć, że bardzo szybko zapomniałam o in vitro.
No, może nie tyle zapomniałam, co ten fakt spadł gdzieś zupełnie na drugi plan.
Mela każdym swoim uśmiechem koi wspomnienie wszystkich trudnych przeżyć.
Robi mi Dzień Matki codziennie.
Łatwiej pogodzić mi się z wieloma dylematami.
Odpuściłam.
Pogodziłam się.

Wszystkie Wy dziewczyny i chłopaki, którzy co miesiąc oglądacie przeklętą, samotną kreskę na teście, którzy upadacie i wstajecie, którzy tracicie nadzieję, żeby wbrew wszystkiemu za raz ją odzyskać - walczcie, bo jest o co.
Walczcie, bo nagroda jest kosmiczna.

I mam nadzieję, że wczorajszy wynik wyborów nie zniweczy marzeń i pragnień całych zastępów siłaczy zmagających się z tym przekleństwem, jakim jest niepłodność.
Bo żeby wpaść na pomysł karania ludzi za in vitro, w tym pozbawiania ich wolności... to trzeba być bez serca, bez empatii, bez ducha.
Ale nie ma co politykować.

Wszystkim blogowym Mamom - high five!
Wszystkim nadal walczącym - do boju. Walczcie, bo jest o co.

Dziś i ja jestem Mamą.
W moim sercu mieszka miłość a w piersiach mleko.
Cuda, wianki.



PS. Proszę o kontakt dwie z moich blogowych czytelniczek: anię i Anię :) , które niedawno zostały mamami i ślad po nich zaginął :) Dziewczyny, dajcie koniecznie znać co u Was :)

17 komentarzy:

  1. super sie czyta Twoje wpisy :) Przypadkiem wpadłam na Twojego bloga i przeczytałam chyba całego :P Hihi uroki l4 w ciaży. Ja nie musiałam tak bardzo walczyć o nasze dziecko, ale czytam blogi o parach, które wyczekuja tak długo i z taka miłością potomstwa, że doceniam moją możliwość tak szybkiego zajścia w ciąże.
    Trzymam kciuki za każdą parę, której bloga czytam a jest ich kilka :) Każda kobieta powinna mieć szanse poczucia jak jej dziecko rozwija się i dojrzewa w jej brzuszku :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Bi za dobre słowo i gratuluję! :)
      I wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mamy również dla Ciebie ;))

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i najlepszego Mamuśka! :)

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego, Pink!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana.
      Przypominam, że jeszcze rok temu byłam niemal co do dnia dokładnie w tym samym punkcie co Ty.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że pójdę w Twoje ślady ;)
      Ile razy już czytałam Twoje posty z tego okresu zliczyć nie umiem.

      Usuń
  5. Najlepszosci w tym fajnym dniu!:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hejka.
    U Nas dobrze, synuś rośnie jak na drożdżach,mas 1miesiąc i 18 dni i tsak jak Ty dziś mam swoje najpiękniejsze święto.
    Ogólnie u Nas skończyło się cc -brak reakcji na indukcję i niestety w szpitalu G. sprzedano mi gronkowca złocistego w ranie po cc i niestety bujam się z tym do tej pory-sączy się ropa i boli i pewnie skończy się w prywatnym gabinecie chirurgicznym i otwarciu rany i czyszczeniu.Przeszłasm też zastor w piersi i stan zapalny łącznie z asntybiotykoterapią więc uroki macierzyństwa jeszcze przede mną :D
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, przede wszystkim gratuluję ! :)
      I współczuje przejść z raną i cyckami.
      Ale.. co nas nie zabije.. a i tak Dzidziuś najwazniejszy!

      Dawaj znać co tam u Ciebie jak będziesz miała chwilkę :)

      Usuń
  7. Wszystkiego NAJ Pink Mamo! A już za chwileczkę pierwszy dzień dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Melduję się :)
    Synek urodził się 3 tyg temu w M (cc) :) Przebyłyśmy zatem podobną drogę:
    S->doktorek->M
    M będę wspominać b. pozytywnie i wszystkim polecać. U mnie nie było opcji porodu SN (ułożenie miednicowe) i teraz odbieram to jako duży plus. Zero wątpliwości, nie było wyboru...
    Sam poród w mega pozytywnej atmosferze, mąż obok, życzliwi ludzie, w tle muzyka.
    Kiedy Antek się rodził usłyszałam "I wtedy przyszedł maj. Zamieszał w moim sercu. Zgubiłam cały żal. Poczułam co to szczęście. Tylko szczęście. Całe szczęście"
    Idealnie (!!) pasowało...
    Po 48h nie czułam już bólu, praktycznie zapomniałam, że miałam operację...
    I zapomniałam o tym całym żalu, poczuciu niesprawiedliwości, przepłakanych dniach... to nie tak, że niepłodność zniknęła i była nieważna... nie... zawsze będzie cichą towarzyszką... ale w tym momencie ucichła i ustąpiła miejsca innym uczuciom...
    Przed porodem bałam się panicznie, że sobie nie poradzę, że przynajmniej początki będą mega cieżkie... były ciężkie... ale do ogarnięcia... Nie chodzę w wyciągniętej piżamie, względnie się wysypiam..
    W tym roku pierwszy prawdziwy Dzień Matki... czuję dumę, szczęście, trochę niedowierzania (nadal.)
    To się dzieje naprawdę!
    Wszystkiego naj PinkMamo :)))
    Pozdrawiamy gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ania, gratulacje! :))
      Bardzo się cieszę, że wszystko ok i że się odezwałaś :))

      Pozdrawiam Ciebie i dzidziusia! :)

      Usuń