sobota, 30 maja 2015

Szpitalna rzeczywistość mamy i Córki



A więc jesteśmy hospitalizowane od czwartku.
Na izbie przyjęć panie przyjęły nas w trybie pilnym a Mela obdarzała je wszystkie zalotnym uśmiechem pełną gębą. Poinformowano nas, że może nawet i nie musiały byśmy zostać w szpitalu, ale zmiany zapalne są liczne a dodatkowo dziecko ulewa sporo, czyli w domu prawdopodobnie zwracała by leki. Poza tym dostaje antybiotyk, więc lepiej, żeby dostawała go dożylnie niż do brzuszka.

Dostałyśmy mały boks, w którym sobie pomieszkujemy. Myszka mości się w swoich kocykach w towarzystwie misia-szumisia a ja zalegam na rozkładanej, twardej jak cholera leżance (cieszę się, że mam taką opcję, bo nie każdy ma tyle szczęścia i śpi na plastikowym krześle).

Badania z krwi wyszły jej okej.
Jest to więc zapalenie albo wirusowe albo zachłystowe (od krztuszenia się przy ulewaniu).
Dostaje dożylnie antybiotyk (przez głowę mi nawet nie przeszło, żeby się na niego nie zgodzić), inhalacje z soli fizjologicznej i syropu oraz probiotyk.
Wszystkie te zabiegi nie są dla Niej uciążliwe- antybiotyk dostaje przez wenflon więc nawet nie kuma, że ta miła pani, do której się zalotnie uśmiecha, właśnie serwuje Jej jakiś lek. Inhalacje troszke "buczą", ale dajemy rade bez problemu w zasadzie.
Najgorszym przeżyciem było zakładanie wenflonu, ale dałyśmy radę. Nie jestem mamą histeryzującą, zachowuje w takich chwilach zminą krew, bo trzeba być dzielnym dla Dziecka. Nie dałam się odesłać na ten czas na przeczekanie do boksu i dobrze, bo widać było, że taki 11tygodniowy dzidziuś bardzo potrzebuje mamusi w takich chwilach. Płakała patrząc na mnie a kiedy "wstrętne babska" z zabiegowego skończyły, natychmiast się uspokoiła gapiąc się wprost w moje źrenice i tonąc w potoku buziaczków. Bardzo się cieszę, że mogłam chociaż tak jej pomóc, ukoić, ulżyć.

Teraz zbyt wiele nam głowy nie zawracają. Od czasu do czasu ktoś wpadnie z antybiotykiem, inhalatorem albo wagą. Personel jest miły i pomocny. Tak więc sam pobyt w szpitalu nie jest jakimś koszmarnym doświadczeniem.

Melania od samego początku nie miała żadnych oznak choroby, poza tym pokasływaniem. Jest bardzo radosnym i spokojnym dzieckiem. Na oddziale zyskała już przydomek identyfikujący "ta pogodna". Rzeczywiście, jak akurat nie śpi to uśmiecha się do wszystkich. Do pielęgniarek, lekarzy, salowych, nawet pań w zabiegowym. O sobie nawet nie wspomnę. 
Wszyscy zgodnie chórem twierdzą, że nic a nic nie widać po niej choroby. Jest bez wątpienia najgrzeczniejszym dzieckiem w zasięgu mojego wzroku.

Nie płacze i bardzo dużo śpi. Wczoraj podczas dnia przespała sześć godzin.
I to mnie smuci najbardziej, bo wiem, że ten Jej chill wynika z choroby i działania leku. Dopóki zachowywała się zupełnie normalnie, to cała ta choroba była zupełnie nierealna i łatwiej było oswoić się z tą myślą. Ale teraz, kiedy śpi taka słabiutka w tym metalowym łóżeczku, to serce mi się kraja i spłynęła dziś pierwsza łza. Szczególnie, kiedy otworzyla z trudem na momencik zaspane powieki, uśmiechnęła się nieprzytomnie na mój widok i oczka opadły ponownie.
Wtedy myślałam, że zacznę wrzeszczeć krzykiem bezsilności, ale zamiast tego po prostu okryłam ją szczelniej kocykiem, przysiadłam na leżance i trochę sobie pochlipałam.
Ale kiedy Ona nie śpi jestem szczebiocącą radością - usmiechamy się, gadamy, całujemy. Nie zdziwie się, jeśli Jej pierwszymi słowami jakie wypowie, będą "kocham Cię", bo chyba te słyszy najczęściej.

Żeby nie zabrakło nam atrakcji, to jeszcze niepokoje się o swoją laktację, bo Myszka przy tym wszystkim gorzej je i piersi jakieś mniej wydajne się zrobiły. Ale walczę, nie odpuszczę i na pewno będzie dobrze.

Od czasu do czasu zagląda do naszego boksu poczucie winy.
I wtedy to mnie zakłada wenflon.
W serce.











13 komentarzy:

  1. Jesteście dzielne, dziewczyny! Trzymajcie się - dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bidule kochane! Bądźcie dzielne! I niech Tatulo też Was tam wspiera!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymajcie sie!! Zdroweczka!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymajcie się dzielnie Dziewczyny ! Myślami jestem z Wami ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymajcie się dzielnie Dziewczyny ! Myślami jestem z Wami ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrówka dla Melci i siły dla Mamy! Przytulamy mocno :-*

    OdpowiedzUsuń
  7. Pink, to my przez ten wenflon, tyle że prosto do głowy będziemy wtłaczać słowa otuchy. Kochana... Dzieci w chorobie zazwyczaj dużo śpią, i bardzo dobrze. Znasz przecież to powodzenie, że sen to zdrowie, z powietrza się nie wzięło :) Nasza Lila, która miała już tylko drzemkę dziennie, przez 2tygodnie mając zakażenie ukł.moczowego, spała po dwa razy w ciągu dnia i potem całe noce również- potrzebowała tego.
    Pink, jesteście w szpitalu, zareagowałaś, dzieci chorują- choć nam mamo strasznie trudno się z tym pogodzić. Jednak już zaraz, już za momencik będzie znowu w domu. Mela pewnie nawet nie wie gdzie jest i dlaczego. To my mamy odchorowujemy tą świadomość sytuacji za dzieci.
    Kochana! Już niedługo, trzymajcie się.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam i przykro mi bardzo, ze jest Wam tak trudno:(
    Jak dla mnie cudem jest Twoja intuicja - wyczulas, ze cos jest bardziej nie tak i doprowadzilas do zrobienia rtg, a potem szpitala. Kto wie co by sie dzialo gdyby nie to...
    No i super, ze mozecie byc caly czas razem, choc dla Ciebie to mocne doswiadczenie:/

    Trzymam kciuki zebyscie szybko stamtad wyszly i zeby malutka byla juz zdrowa zupelnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo zdrowia! E też przeszedł hospitalizację z powodu zapalenie płuc które wyszło dopiero na rtg. U nas przyczyną było najprawdopodobniej zadławienie ale pewności nikt nie da. Trzymajcie się dzielnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, nie masz powodow do poczucia winy! Dzieci choruja, maja wypadki i to nie jest niczyja wina! Ty za to mialas niesamowita intuicje, zeby zabrac Mele do lekarza i wymusic dokladne badania. Rzeczywistosc szpitalna nigdy nie jest wesola, ale tak jak piszesz, przynajmniej Malutka ma antybiotyk podawany dozylnie i jestescie pod stala kontrola.
    Mam nadzieje, ze stan Melki szybciutko sie poprawi i wrocicie do domku!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo zdrówka z okazji dnia dziecka dla Meli. Wracajcie szybko do domu. Laktację zachowasz, spokojnie. Jak coś, to pracuj laktatorem ;) To ciężkie chwile, ale ważne, że możecie tam być razem (ja w jej wieku leżałam sama, bo nawet mamie nie można było wejść na oddział :( tez z zapaleniem płuc). Buzki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak tam Dziewczyny? Dajecie radę? Na ile włączyli Meli ten antybiotyk? Oby było już z tej przysłowiowej górki...
    Pink, wiem, że martwisz się o laktację, ale myślę, że będzie ok- Mała po powrocie do domu rozhuśta ją na nowo, choć może pierwsze dni będzie "wisieć" na piersi.
    No trzymajcie się Kochane, i zdrówka!

    OdpowiedzUsuń