niedziela, 14 czerwca 2015

Karmienie piersią w miejscach publicznych

Zdjęcie autorstwa Ivette Ivens, źródło: ivetteivens.com

Gdzieś w necie natknęłam się na wywiad z gwiazdeczką popierającą karmienie piersią w miejscach publicznych i przy okazji rzuciłam okiem na komentarze do tegoż. Tajfun hejtu. Zdawałam sobie sprawę, że temat jest kontrowersyjny, ale że doprowadza ludzi do wrzenia- z tego sobie sprawy nie zdawałam.
Komentatorzy porównywali karmienie dziecka piersią wśród ludzi do publicznego załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych jak kupa lub siki czy nawet seksu. Nie zostawili na matkach karmiących publicznie suchej nitki wyzywając je od zboczonych, nawiedzonych, niesmacznych, nieestetycznych. Generalny wydźwięk był taki, że matki karmiące powinny zaszyć się w domu albo wychodzić z domu między karmieniami albo ewentualnie zabrać ze sobą butelkę z odciągniętym lub modyfikowanym mlekiem. Nakazano również korzystać ze specjalnie przygotowanych pokoi dla matki z dzieckiem.
Komentarze pochodzą z serwisu plotkarskiego, więc błyskotliwej debaty kwiatu polskiej inteligencji nie ma się co spodziewać, ale jednak byłam lekko zszokowana. Mimo, że wcześniej rozumiałam pewne opory w temacie to takiej rzeki pomyjów wylanych na głowy i cycki matek się nie spodziewałam.

Karmię wyłącznie piersią i przez 3 miesiące życia mojego dziecka zdarzyło mi się karmić w miejsach publicznych. Czy miałam z tym problem? Ano miałam na początku. Nie dlatego, że bałam się urazić swiętojebliwe spojrzenia zdegustowanych widzów tylko czułam się skrępowana, że MUSZĘ odsłonić kawałek intymnego ciała w miejscu publicznym. Przypomnijcie sobie- mieliście kiedyś sen, że jesteście nadzy w miejscu publicznym? No właśnie.

Pierwszy raz był w szpitalu pediatrycznym, kiedy to kilka godzin czekaliśmy na wizytę u lekarza od naczyniaków (które naczyniakami nie są jak się okazało). Wizyta była zaplanowana na 10tą a weszliśmy ok 14. Mela spała baaardzo długo, ale jak się domyślacie, w końcu się obudziła i trzeba było ją nakarmić. A ciasna poczekalnia pełna była ludzi. Miałam mega stresa i żołądek w gardle, bo poparcie matek karmiących poparciem, ale pokazywać swoją pierś, nawet dyskretnie, to już inna bajka.
Ostatecznie przemieściłam się w najdalszy zakątek poczekalni, gdzie nie było ludzi, zasłoniłam się pieluszką, zagrodziłam wózkiem i nakarmiłam swoje głodne dziecko nawet nie podnosząc oczu do góry, żeby nie prowokować spojrzeń. 
Od tamtego czasu karmię moje dziecko wszędzie tam, gdzie tego potrzebuje, bo zaspokojenie podsawowych potrzeb Meli jest dla mnie ważniejsze niż święte oburzenie gapiów. 
Staram się to robić najdyskretniej jak potrafię, mając dwie ręce i marudzące niemowle na rękach. Nie tylko ze względu na gapiów, ale głównie- ze względu na własny wstyd i dyskomfort.
W parku korzystam z ławek znajdujących się z zaułkach, ale nie zawsze mam czas, żeby się tam przemieścić, bo jeśli Mela zaczyna płakać "głodowo" to korzystam z najbliższej mojemu miejscu położenia ławki. Zakrywam ją pieluszką lub kocykiem tak, że właściwie chyba trudno się zorientować, że tam jest dziecko, które karmię. Wystają tylko nóżki.
Kluczowy jest jednak moment przystawiania dziecka do piersi. Muszę wysunąc ją z ubrania i przystawić dziecko. W tym momencie brakuje mi trzeciej ręki, żeby się jakoś zasłonić, więc jeśli ktoś patrzy, to zobaczy. A ja nie chcę, żeby widział.

Zdarzyło mi się karmić podczas wypadu (jedynego póki co) do centrum handlowego w tzw. pokoju matki z dzieckiem. Fajnie, że są takie miejsca. Jeśli mogła bym wyrazić swoje życzenia to fajnie by było, żeby było troszkę czystsze i bardziej zadbane. Czułam się tam jednak trochę jak w bunkrze, jakbym doluszczała się jakiegoś wstydliwego i niegodnego czynu. Ale to takie odczucia na marginesie, generalnie fajnie, że takie pokoje są (z tym, że one są w centrach handlowych, w parkach czy innych miejscach ich nie ma, więc nie traktujmy ich jako jednego słusznego miejsca, w jakim można karmić).

Karmiłam również przy stoliku w ogródku knajpy. Spotkałam się kilka razy z koleżankami w ciąży lub matkami i początkowo na karmienia udawałam się do samochodu. Jednak w pewnym momencie stwierdziłam, że te kilka pojedyńczych osób w knajpie może zniesie dzielnie ten dyskomfort i nakarmiłam (podobnie jak koleżanki). Wydaje mi się, że nikt nawet nie zauważył.

Jeśli mam możliwość to w rodzinnym gronie zawsze wychodzę do innego pokoju. Zresztą najbardziej lubimy karmić się na leżąco, więc wygodne łóżko w sypialni daje nam poczucie intymności i komfortu.

Do tej pory nigdy nie spotkałam się z grymasami, fochami czy zwróceniem uwagi. Jeśli ktoś kiedyś wypali mi z obrzydliwym tekstem o "wywalaniu cyca" to będzie siwy dym, bo tak się składa, że mam strasznie niewyparzoną gębę.

Jeśli kiedyś przyjdzie mi karmić (czyli zmusi mnie sytuacja a nie dla przyjemności) w towarzystwie osób siedzących blisko, mogących aż nazbyt doświadczyć mojego karmienia, to zapytam ich kurtuazyjnie, czy nie mają nic przeciwko. Kurtuazyjnie. A jeśli jednak będą mieli, well...poproszę ich, mniej lub bardziej uprzejmie, żeby w takim razie nie patrzyli albo sobie poszli, do dup** na raki, poławiać szczupaki. 

Spotkałam się z głosami, że karmiące matki powinny siedzieć w domu, bo "jak masz dziecko to masz ograniczenia". Jasne, że te ograniczenia w pewnym zakresie występują, ale wybaczcie- na życzenie oburzonych nie dołoże sobie kolejnych. Nie zabarykaduje się w domu, przywdzieję kajdany i szaty pokutne, bo komuś przedzkadza i obrzydza, że karmię swoje dziecko w sposób wymyślony i opatentowany przez naturę i Bozię.

W kiblu karmić też nie będę.
I nawet nie pokuszę się o wyjaśnienia dlaczego. Taki pomysł jest uwłaczający godności zarówno matki jak i dziecka.
A jak mi ktoś kiedyś coś takiego zaproponuje w restauracji na przykład, to przysięgam, że wykorzystam wszystkie swoje zdolności menadżersko-pr'owo-reklamowe, żeby sprawę nagłośnić i narobić im wstydu w możliwie najszerszej grupie konsumenckiej.

Z butelki, nawet odciągniętym mlekiem, karmić też nie będę. Jak chcesz wiedzieć dlaczego, to pokuś się o sprawdzenie, chociażby w Google, że laktacja i ssanie smoczka nie zawsze idą w parze.
Poza tym nie będę sobie dokładała roboty z butelkowym sprzętem tylko dlatego, że ktoś ma problem. Dość mam innych obowiązków przy dziecku.

Nieustająco się dziwię, że roznegliżowane panny w mediach i na ulicach nikogo nie dziwią, po parkach łażą podstarzali panowie bez koszulek z cyckami jak naleśniki a matki karmiące swoje dzieci budzą świętojebliwe oburzenie tłumów. Psy załatwiają się na ulicach, dokładnie widać proces oddawania ich małego stolca ale jakoś nikt o tym oburzonych felietonów nie pisze (o ile właściciel sprząta).
Jesteśmy przyzwyczajeni do takiego widoku. Dlatego jest akceptowalny społecznie.
Czuję więc misję, żeby karmić piersią w miejscach publicznych tak często, jak tego potrzebuję.
Nie tylko, żeby zaspokoić Meli potrzebę jedzenia i picia.
Również dlatego, aby oswajać ludzkość z tym widokiem. Może kolejnym dziewczynom będzie łatwiej.

Apeluję: żyjcie i dajcie żyć innym.
Czy się Wam taki widok podoba czy nie: odwróćcie wzork. To nie jest trudna czynność. Karmiąc dziecko przy ludziach robię to dla dziecka a nie dla uciechy czy strapienia Twoich oczu. 

Karmiące cyce na ulice.
Amen.

Zdjęcie autorstwa Ivette Ivens, źródło: ivetteivens.com

61 komentarzy:

  1. Pink normalnie Cię lubię!!!! Brawo !

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie karmisz piersia ok, karm gdzie chcesz byle dyskretnie i bez tej calej otoczki bo ja moge gdzie kolwiek i jakkolwiek, ktos Ci zwroci uwage, odpyskuj tak jak tylko najostrzej umiesz ale dajcie zyc z tymi ciaglymi wywodami ns ten temat. Jestem mama, rowniez karmilam, zawsze mialam na uwadze ludzi mnie otaczajacych, nigdy nikt krzywo nie spojrzal, nic nie powiedzial. Ludzie sie gapia i gapic beda, taka natura, mi nie raz przyszlo obejrzec sie za czyms innym, niespotykanym i nie ze zlosliwosci :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam zauważyć, że pierwszy raz podejmuję ten temat na blogu ;)
      I tak jak piszesz, szkoda, że karmienie piersią takie niespotykane jest.
      Pozdro :)

      Usuń
  3. Przyznaje - mam zle doswiadczenia z matkami bez zenady wyciagajacymi gola piers i karmiacymi - na roznych spotkaniach (hobbistycznych) czy na ulicy/plazy itd. Zniesmaczalo mnie to, nie dlatego ze uwazam to za cos nienaturalnego, ale dlatego ze nie mam checi ogladac nagosci obcej osoby (to samo dotyczyloby faceta z golym....) w miejscu publicznym.

    Natomiast jesli robi sie to z przykryciem newralgicznej czesci ciala - nie widze problemu. Oczywiste jest dla mnie, ze male dzieci sie karmi (piersia!). Jesli robi sie to bez exhibicjonizmu i robienia z siebie gwiazdy wieczoru - rowniez - to naturalne. Mialam jednak wrazenie, ze niektore matki wrecz "lubia" swistac tym i owym... Widzialam takze oblesne miny podgladajacych ich obcych facetow - w wieku zarowno mlodym jak i dziadkowym. Pfuj.

    Sama - mysle, ze wstydzilabym sie obanazac (podobnie jak nie paraduje z gola d...) i robilabym to dyskretnie, bez zmuszania do ogladania mojej wyciagnietej, spuchnietej/nabrzmialej piersi kogokolwiek. Wg mnie to nie jest seksowny/przyjemny widok:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Issa mam takie odczucia jak Ty. Jeśli kobieta karmi dziecko, tak normalnie, bez obwieszczania tego całemu światu "Patrzcie, ja karmię", to ok. Nie mam nic przeciwko temu.
      Dokładnie w sobotę, byłam świadkiem sytuacji, gdzie mam siedząc na ławeczce tuż naprzeciw kas w markecie - karmiła piersią. Jakoś na mnie to nie robi żadnego wrażenia.
      Tylko w takim przypadku niech karmiąca mama nie ma pretensji, że wszyscy patrzą. Bo inaczej się po prostu nie da. Przy kasach tłumy i oczy wszystkich skierowane były właśnie w jej stronę.

      Usuń
    2. Ewo: moze to kwestia wlasnie sklonnosci exhibicjonistycznych (w koncu kobiety tez bywaja) lub innej kultury? Dla mnie nagosc jest piekna i wspaniala - w domu, w kameralnym miejscu, z bliska mi osoba. Dla innych taka byc nie musi - w koncu istnieja nudysci itd. majacy zapewne potrzebe odkrywania swoich intymnych czesci ciala publicznie.

      Jak napisala nizej Carrie:) Wydaje mi sie, ze wiekszosc mam ma to wyczucie i nie karmi piersia dla obnazania siebie i pokazywania jakie dorodne, wypelnione mlekiem piersi posiada;))) I tak jak ja nie zmuszam zadnej mamy zeby kryla sie w domu i nie karmila tam, gdzie aktualnie potrzebuje - na dworze, w supermarkecie, na spotkaniu itd. - tak mam nadzieje nie byc zmuszana do widoku golych piersi obcych kobiet;)

      Usuń
    3. @Issa, dzięki za opinię. Ja to jednak trochu inaczej widzę.
      Tak sobie myślę, że jeśli ktoś nie ma ochoty oglądać, to niech nie patrzy :) Łatwiej jest nie patrzeć, niż zapierniczać z płaczącym dzieckiem w poszukiwaniu ciemnego zaułka.

      Tak jak pisałam, ja się zakrywam jak tylko potrafię najlepiej, ale moment w którym wyjmuję pierś i przystawiam dziecko to jednak widać chyba. Nie da się tego zrobić całkowicie zasłaniając, chyba, że ma się jakiś specjalny sprzęt albo drugą osobę do pomocy.

      A gapiący się faceci.. cóż. Chamy i prostaki.


      @Ewa
      gdyby moje dziecko zaczęło mocno płakać zanosząc się i była by sytuacja kryzysowa, to nie wiem, czy nie nakarmiła bym jej przy kasach.
      A to, że karmiła właśnie w tym a nie innym miejscu dla mnie nie jest żaadnym usprawiedliwieniem dla gapiów. Trochę kultury. Oczywiście, że da się inaczej.
      W przeciwieństwie do noworodków mamy umiejętność sterowania naszymi gałkami ocznymi.

      Dodam jeszcze, że zanim zostałam mamą troszkę inaczej na to patrzyłam.
      Dopiero teraz dotarły do mnie pewne rzeczy.

      Usuń
    4. (...) jak ktoś nie ma ochoty, to niech nie patrzy(...) A jeżeli matka robi to na moich oczach, siedząc vis a vis mnie w autobusie ? Mam się oślepić jak Jurand ze Spychowa ? Na koniec dzidziuś połkniętym mlekiem obrzyguje mi spodnie i plecak. A kiedy usiłuję oczyścić ubranie z rzygowin, mamusia wielce obrażona psioczy jaka to jestem niewyrozumiała. I przeprosinach z jej strony oczywiście nie ma mowy. I to jest fair ? Dlatego jestem zdecydowanie przeciw takim praktykom.

      Usuń
    5. Ło matko, dziecko Cię obrzygało w autobusie? Jeny, to musiało mieć niezły wyrzut tego mleka :)) Nie no, takie sytuacje nie są fair, chyba też bym się wkurzyła Tzn na pewno :). Oczywiście może się zdarzyć i zapewne Mela też by była w stanie ulać na kogoś, ale wtedy bym się dwoiła i troiła w przeprosinach.

      I rozumiem, że karmienie w takiej bardzo bliskiej relacji jak miejsca vis a vis w autobusie jest kłopotliwe. Pamiętam, jak kiedyś koleżanka na spotkaniu ze znajomymi wyciągnęła pierś bez jakiegokolwiek zasłaniania, przy stoliku, tuż przed twarzami wszystkich - w tym naszych znajomych kumpli. A mieliśmy wtedy wszyscy około 23 lat. To było dziwne, wszyscy byli meeeega skrępowani. Sęk w tym, że ona mogła wtedy usiąść gdzie indziej, bo była w swoim mieszkaniu. Nie musiała chować się w innym pokoju, ale wystarczyło chociaż troszkę się obrócić albo z krzesłem usiąść odrobinkę dalej. Wszyscy, łącznie z dzieckiem pewnie, czuli by się bardziej komfortowo. Tylko, że ta pani w autobusie prawdopodobnie nie miała innego wyjścia. Zakładam, że karmiła nie po to, żeby się pochwalić kolorem swoich sutków. Powodem było zapewne płaczące dziecko.

      I szczerze mówiąc gdybym się znalazła w zatłoczonym autobusie z zanoszącym się z płaczu dzieckiem to też bym pewnie wybrała karmienie w mega krępującej sytuacji niż wydzierające się i cierpiące dziecko. Ale zrobiła bym wszystko, żeby się meeega zasłonić. Dla komfortu wszystkich, w tym mojego. (współpasażerowie zawsze mogą wtedy spojrzeć w okno)
      Ale ulanie dziecka na innych ludzi to już sorry, ale przegięcie.. GDYBY się jednak zdarzyło, to bym bardzo przepraszała.

      Usuń
    6. Moze czasem latwiej wysiasc z tego autobusu, nieprawdaz? I dziecko bedzie szczesliwsze (nakarmione w spokoju) i mama (bez koniecznosci obnazania sie przed publika) a napewno pasazerowie, bez wrzaskow malca i niechcianych widokow.

      To jasne, ze nie wpatruje sie w odkryte brodawki innych kobiet, ale mnie ten widok zniesmacza. Jesli jakas pani bez zenady wywala mi swoja obwisla piers tuz przed moim nosem, gdziekolwiek by to bylo. Mam prawo do nieogladania jej obwislych piersi, prawda?
      Ja jej nie pokazuje mojego tylka/przodka czy czegokolwiek innego, co wyraznie nalezy do sfery intymnej (piersi naleza).

      Tak wiec podtrzymuje - wolnosc karmienia, pod warunkiem wolnosci osob postronnych do nieogladania (dla mnie nieprzyjemnych/krepujacych) widokow. Jesli kogos zachwycaja obwisle od mleka piersi - moze je sobie ogladac we wlasnym domu/lustrze czy gdziekolwiek indziej...
      Nie widze potrzeby odwracania wzroku, jesli np. wlasnie razem jedziemy pociagiem, jestem na jakims spotkaniu, czyli w nieduzym pomieszczeniu, a karmiaca kobieta ze spokojem sie obnaza (argument, ze robi to w celu karmienia - zupelnie mnie nie interesuje - ja nie pokazuje jej swojego tylka). To po jej stronie jest zadbanie o swoj i moj komfort. Nie po mojej... Tak to widze.

      Usuń
  4. No to ja się przyznam, że tak jak karmię tego mojego ssaka już prawie 2lata i 8miesięcy, tak nie lubię robić tego publicznie, i nigdy nie lubiłam. No nie, i już. I szczęśliwie- "publiczne wystąpienia" zdarzyły nam się przez ten szmat czasu naprawdę rzadko :) Ale, ale... osobiście nic przeciwko mamom karmiącym publicznie nie mam. Trzeba nie mieć wyobraźni, żeby uważać, że da się zaplanować wyjścia z tak maleńkim dzieckiem, między karmieniami. No sorry- czy to wina Maluszka, że zgłodniał w miejscu publicznym? A tak na marginesie, to ja mam na ogół wrażenie, że problem nie jest w mamach karmiących piersią w miejscach publicznych, ale w GAPIACH. Bo nie raz zdarzyło mi się, że któraś z mam karmiła gdzieś blisko mnie malucha, ale nie widziałam najmniejszego powodu (ani tym bardziej potrzeby takiej nie miałam), żeby moim wścibskim spojrzeniem Im te piękne chwile przerywać. Chociaż, mam równolegle odczucie, że istnieje grupa mam karmiących piersią, które czują przemożną potrzebę manifestowania sposobu karmienia aż nadto. I to jest niesmaczne nie ze względu na tą obnażoną pierś, tylko na to- po co to robić. Dziecko głodne? Karmisz piersią? To nakarm, ale skup się właśnie na tym, a nie na próbie jakiejś dziwnej manifestacji.
    No i tyle w temacie, także powtórzę za Tobą: AMEN :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam za karmieniem in public, jeśli mam być szczera.
      Nie tylko ze względu na gapiów, ale również dlatego, że jest nam niewygodnie, nie lubimy na siedząco, jakieś akrobacje trzeba wyprawiać, zasłanianie się też jest dodatkowym utrudnieniem i taaak dalej. Wolała bym tego nie robić.

      Usuń
    2. U nas jeszcze dodatkowym argumentem za tym, żeby "tego" nie robić w miejscach publicznych, albo w ogóle szerzej: przy ludziach, był fakt, że Lila swego czasu istne akrobacje przy piersi wyczyniała... Po 15razy musiałam Ją odstawiać, przystawiać do drugiej... Mało komfortowa sytuacja :)

      Usuń
  5. Nic dodać, nic ująć!
    Ja karmiłam nawet w kościele na majówce, z tyłu na ławeczce... i wyglądało to zupełnie tak, jakbym tuliła Olę do siebie.
    A odnośnie butelki to niekoniecznie tak jest. Ola pięknie ssie, ale z butelki czasem też pije jak zostaje z mamą, smoka też ciągnie i nic z tych rzeczy nie zaburza jej ssania. Jednak rozumiem, że nie chcesz ryzykować ;) Ja osobiście wolę nakarmić piersią niż brać butle z mlekiem, potem je podgrzewać, itd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo brawo za odwagę nakarmienia w kościele :) Papież Franciszek chyba namawiał do tego :)

      Co do butelek to Meli zdarzyło się kilka razy pociągnąć z butelki, smoczek też czasem jest w użyciu, ale niezbyt lubi. Nie chce mi się podgrzewać tego pokarmu, taszczyć jakiś termosów itd :) podobnie jak Tobie

      Usuń
    2. Domyślam się, że to musi być faktycznie wygodne :)
      I nie wiedziałam, że papież Franciszek mówił o kp w kościele. Muszę przyznać, że niezły z niego herbatnik! ;)

      Usuń
  6. Różne są kobiety. Ty się wstydzisz pokazywać cycek, zaslaniasz się, mimo wszystko szukasz intymnego miejsca. Ja też się wstydzilam. Wkurzalo mnie, jak teściowa wgapiala się w mój cyc gdy karmilam. Ale tak jak są kobiety, które ubierają się z klasą tak też są kobiety, które ubierają się wulgarnie. Im więcej odsłonięte tym lepiej. I karmią też wulgarnie. Spotkałam się nawet z jedną babka, która podciągnęła koszulkę pod samą brodę, bez stanika. Jeden cycek dała dziecku, drugi cieszył oko obserwujących panów w pobliżu. I tu też jest następny powód hejtu. Panowie lubią sobie popatrzeć. W końcu to ich ulubiona część kobiecego ciała, a pierś wypełniona mlekiem jest piękna. Zazdrosne żony, z wątłym cyckiem, które często nawet nie podjęły tematu, żeby karmić piersią własne dziecko nie mogą tego znieść i wylewaja swoje frustracje na karmiące mamy. Mi osobiście nie przeszkadza nic. Ani mama zaslaniajaca się pieluszka ani mama odslaniajaca dumnie pierś. W ogóle mi to bardzo mało rzeczy przeszkadza;).
    Buziak:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carrie, ja się właśnie zastanawiałam, jak to jest karmić ostentacyjnie, ale już mi zwizualizowałaś :) Ajć...
      Zawsze wychodząc z domu ubieram się tak, żebym sprawnie mogła tą pierś wydobyć. Jeśli mam tshirt to zawsze pod spodem podkoszulek, żeby zasłaniał brzuch i drugą pierś..

      Buziole :)

      Usuń
  7. Różne są kobiety. Ty się wstydzisz pokazywać cycek, zaslaniasz się, mimo wszystko szukasz intymnego miejsca. Ja też się wstydzilam. Wkurzalo mnie, jak teściowa wgapiala się w mój cyc gdy karmilam. Ale tak jak są kobiety, które ubierają się z klasą tak też są kobiety, które ubierają się wulgarnie. Im więcej odsłonięte tym lepiej. I karmią też wulgarnie. Spotkałam się nawet z jedną babka, która podciągnęła koszulkę pod samą brodę, bez stanika. Jeden cycek dała dziecku, drugi cieszył oko obserwujących panów w pobliżu. I tu też jest następny powód hejtu. Panowie lubią sobie popatrzeć. W końcu to ich ulubiona część kobiecego ciała, a pierś wypełniona mlekiem jest piękna. Zazdrosne żony, z wątłym cyckiem, które często nawet nie podjęły tematu, żeby karmić piersią własne dziecko nie mogą tego znieść i wylewaja swoje frustracje na karmiące mamy. Mi osobiście nie przeszkadza nic. Ani mama zaslaniajaca się pieluszka ani mama odslaniajaca dumnie pierś. W ogóle mi to bardzo mało rzeczy przeszkadza;).
    Buziak:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Temat jak najbardziej na czasie w moim przypadku, bo właśnie w ten weekend był "mój pierwszy raz". Byliśmy na spacerze w parku, mały zaczął płakać "na jedzenie". Pierwszy odruch-wracamy czym prędzej do domu... Później jednak pomyślałam... jedzenie mam ze sobą, po co mam wracać? Usiedliśmy na ławeczce na skraju parku, przykryłam się pieluszką, maluch przyssał się momentalnie.. i problem rozwiązany.
    Świadków nie miałam...ale nawet gdyby byli... co z tego?
    Zawsze byłam zwolenniczką tzw "złotego środka", tak samo jest w przypadku kp.
    Karmienie jest naturalne, normalne, etc... ale mimo wszystko wolę zrobić to w kameralnym miejscu, bez zbędnego obnoszenia się z nagością.
    Tutaj pomyślałam też o tych co walczą nadal z niepłodnością... mnie widok matki karmiącej piersią w czasach walki niestety nie poprawiał nastroju... był symbolem tego czego mieć nie mogłam.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że Mela już całkowicie zdrowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ania, ja się kiedyś zaszyłam w parku na skrajnej ławce, skirtana, że nas nie było widać.
      I nagle co widzę? Taaa daaaaam - wycieczka chyba z 20 dzieci ze szkoły specjalnej, która przemaszerowała mi przed ławką :))))
      Na szczęście byłyśmy tak zakryte, że się chyba nikt nie skapnął, że mam dziecko na rękach, co dopiero mówić o piersi :))

      Usuń
  9. Temat, którego wprawdzie z autopsji nie znam, ale pogdybać sobie zawsze mogę :) Myślę, że gdyby przyszło mi karmić swoje dziecko piersią, to robiłabym to również w miejscach publicznych (pewnie zasłaniając i ukrywając to i owo pod pieluszką , ale nie dlatego, że uważam samo karmienie za czynność wstydliwą, lecz dlatego, że generalnie nie lubię się zbyt mocno obnażać przy ludziach i moje stroje kąpielowe również zawsze należą do tych z gatunku bardziej zabudowanych :))

    Myślę, że jest to zupełnie naturalne - w końcu zaspokajasz w ten sposób potrzeby swojego dziecka, a nie robisz tego po to, by widokiem swojego nagiego biustu wzbudzić sensację wśród ewentualnych "widzów" :) Natomiast jeśli komuś to przeszkadza - patrzeć i podziwiać wcale nie musi, wokół jest jeszcze mnóstwo innych ciekawych rzeczy do oglądania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to :))
      I ja również nie lubię pokazywać piersi. Dekolt - owszem.
      Ale same sutki to już dla mnie jest za dużo :)
      Do tej pory chyba udało mi się uchronić przed oczami gapiów. No ale podczas przystawiania nie rozglądam się intensywnie na gapiów, tylko patrzę, zeby jakoś sprawnie dziecko przystawić :)) więc kto to wie..

      Usuń
    2. Ale jak mi się jakiś facet będzie gapił obleśnie to opierniczę.
      Weź, fuuj..

      Usuń
    3. A wiecie , że jak dotąd raz się spotkałam z takim oblesnym gapieniem i to paradoksalnie wtedy, kiedy chciałam się schować z Młodym. Usiadłam w aucie na fotelu pasażera na parkingu pod Praktikerem, a jakaś kobieta z dzieckiem i facetem odjeżdżali z naprzeciwka. Jak on się gapił... blee. Powiedziałam bezgłośnie SPIERDALAJ i chyba odczytał z ruchu warg, bo z oblesnym usmieszkiem odwrócił wzrok.

      Usuń
    4. Isa - masakra jakaś :(

      Usuń
  10. Facebook: : "Usuwamy zdjęcia osób z obnażonymi genitaliami lub pośladkami. Ograniczamy też publikowanie zdjęć kobiecych piersi z widocznym sutkiem, natomiast zawsze zezwalamy na zamieszczanie zdjęć matek karmiących piersią"-matki karmiące cycem też powinny być usunięte lub co najmniej ograniczone-bo wystawianie cyca w miejscu publicznym to jest wyuzdanie i zboczenie seksualne mimo, iż tak z pozoru tak to nie wygląda. To jednak jest perwersja w stosunku do innych osób, nie zawsze chcących uczestniczyć w takim akcie. Dawniej można było przymykać oko na takie zachowanie, gdy nie było butelek, podgrzewaczy, lodówek, ściągaczek pokarmu- bo matki w naturalny sposób musiały karmić dzieci ale nie teraz a przynajmniej nie w miejscach publicznych (np restauracjach) powinno się tego zabronić. To nie siermiężne czasy kmiotów i króla Ćwieczka. To jest zwykłe lenistwo skrzywienie i zboczenie seksualne. Zdecydowanie takie zachowanie można nazwać chęcią obnażania się - onanizm sutka ustami dziecka przy większej publiczności. To obrzydliwa perwersja i podnieta seksualna , to jakiś fetyszyzm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ????
      Ło mamo! Co to w ogóle jest?

      Usuń
    2. Hehe, ciebie najwyraźniej karmiono nie piersią a karnistrem z benzyną, bo jakże narzuca się brak piątej klepki ;-)
      Nie pozdrawiam serdecznie :))

      Usuń
    3. Uwielbiam takich anonimów! ;)
      Komuś się widocznie baaardzo nudzi ;)

      Usuń
    4. O rety, anonimie do lekarza marsz! Seksuolog, psycholog będą mieli pełne ręce roboty.

      Usuń
    5. ???
      No ktoś ładnie pojechał!
      Jak to dobrze, że jest net - zawsze se człowiek jakąś rozrywkę znajdzie ;) Typu; pokomentuję trochę, coby pownerwiać ;)

      Usuń
    6. Tak jest! Brawo! Nareszcie ktoś napisał szczerozłotą prawdę.
      Karmienie to zboczenie i czyste wyuzdanie. Ba! Za samo zajście w ciążę powinni karać chłostą, bo weźmie jedna z drugą, proszę ja was, rozłoży nogi i se zachodzi. A potem jeszcze lafirynda jedna rozkłada te nogi podczas każdego badania, by ostatecznie pokazać światu, co ma w sobie najobrzydliwszego podczas porodu. Bleee...
      Zaiste strasznie ten świat urządzony.
      Potem zamiast od razu ładować w dzieciaka pomidorową z kluskami, polezie taka wyuzdana perwersyjna wywłoka w miasto i bezwstydnie wywali cyc pełen mleka, by nieletni potomek od pierwszych dni mógł się wprawiać w onanizmie.
      Zatem.
      Profilaktycznie każdą jedną pod pręgierz i sto batów na zadek.
      Byle nie goły, bo to nieobyczajne przecież.
      ;)

      Usuń
    7. hahahahah co to za dewotyzm????

      Aneta

      Usuń
  11. Ja, jak wiesz, nie jestem i nie byłam matką karmiącą, zatem temat mnie za bardzo nie dotyczy. Nie widzę problemu, że ktoś karmi dziecko publicznie - no przecież w domu siedzieć z dzieckiem przez cały czas nie będzie, a coś maluch musi jeść. Niech sobie babki karmią publicznie (choć przyznam, że jeśli robią to tylko "dla zasady", żeby edukować społeczeństwo, że TAK! - a znam takie - to już niekoniecznie mnie to ujmuje, wolę jakoś...), ale uważam, że przede wszystkim powinny być sensowne intymne (bynajmniej nie jakiś kibel!!!!) miejsca do karmienia, bo nie każdy chce się wystawiać na widok publiczny (np. moja koleżanka; miałyśmy kiedyś syt., że byłyśmy z dzieciakami w jakimś centrum i była jakaś ohydna klita koło kibla - wcale się nie dziwię, że Kasia nie chciała tam karmić - nakarmiła na ławeczce koło jakiegoś sklepiku i nie było jej z tym dobrze - a powiem, że nawet fotę nam strzelili ;) i pokazywali dzieciom - jak słodko dzidzie piją (moja dzidzia z butli) - no nie musi tego każdy chcieć i być palcem pokazywany ;) ).
    Natomiast osobiście np. razi mnie to, że ktoś karmi dziecko w kościele. Serio. Nie, że jestem jakaś zbulwersowana czy zszokowana, ale myślę, że to nie miejsce. Uważam, że można zaczekać te 45 minut albo wyjść i już - nic się nie stanie, a to nie miejsce i tyle. No takie mam zdanie...
    Ja Małemu jeść w kościele nie daję. Czeka. Jak nie chce czekać - wychodzę i na zewnątrz mu coś daję.
    A w tym wypadku (kościołowym ;) ) uważam, że jednak pierś i butelka to inny kaliber.

    Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się tam wyżej nie dopisało.... Tam gdzie ten wielokropek. Miało być: "wolę jakoś, jak to normalnie wychodzi, spokojnie i bez manifestowania".
      A przy okazji dopiszę jeszcze jedną myśl (na podst. doświadczeń koleżanki, nie moich) - że miejsca do intymnego karmienia piersią są bardzo potrzebne. W takiej potrzebie była moja kumpela, której sporo czasu zajęło nauczenie się właściwego dostawiania dziecka. Miała dość charakterną dziewczynkę, która wiła się, krzyczała, szarpała pierś i tego typu klimaty. Długo im zeszło - na pewno ze 2 miesiące - zanim szło gładko. I w tych 2 miesiącach karmienie w miejscu publicznym nie było bynajmniej niczym fajnym. Mała wyła, tłum się gapił, wiadomo. Taka myśl mi wpadła teraz! :)

      Usuń
    2. To jest właśnie to co pisałam, że jak dziecko ładnie je to spoko. Ale i tak jest moment w którym tą pierś widać, chociażby w momencie przystawiania :/

      A co do kościoła to tak jak poniżej odpisałam Ali:

      Ja z Melą nie byłam w kościele jeszcze, ale gdyby zaistniała koniecznosć nakarmienia jej, to bym to zrobiła w kosciele bo:
      1/ przed kościołem nie ma ławki
      2/ w kościele w tych nawach bocznych jak nie ma ludzi to można się tak zkitrać że chyba nikt nie zobaczy
      3/ i tak każdy gapi się w ołtarz
      4/ nie rozumiem, dlaczego akurat w kościele miała bym tego nie robić? :))) Nawet obrazy są z Matką Boską karmiącą Pana Jezusa małego :)

      ale oczywiście, ile ludzi tyle opinii :)

      Usuń
  12. No i właśnie ten wszechobecny hejt mnie ostatnio przytłoczył.
    Każdy ma prawo do własnego życia i własnych wyborów. Karmienie piersią jest rzeczą naturalną i to człowiek czyni z tego coś nienaturalnego. Kobieta nie może czuć się gorsza, bo karmi piersią ( ...i że nie karmi też nie ;) ), a miejsca publiczne są też jej przestrzenią. Ostatnio mojego teścia zbulwersowała Pani karmiąca w pierwszym rzędzie w kościele podczas mszy.
    Mnie nie zbulwersowała, choć sama nie karmiłabym w kościele nawet butlą ;) ( po prostu bym wyszła przed kościół) Każdy niech decyduje za siebie.
    A tym, którym dziecko przyssane do piersi przeszkadza, radzę odwrócić wzrok.
    PS. Drugie zdjęcie jest po prostu bajeczne, fenomenalne. Marzy mi się takie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Melą nie byłam w kościele jeszcze, ale gdyby zaistniała koniecznosć nakarmienia jej, to bym to zrobiła w kosciele bo:
      1/ przed kościołem nie ma ławki
      2/ w kościele w tych nawach bocznych jak nie ma ludzi to można się tak zkitrać że chyba nikt nie zobaczy
      3/ i tak każdy gapi się w ołtarz
      4/ nie rozumiem, dlaczego akurat w kościele miała bym tego nie robić? :))) Nawet obrazy są z Matką Boską karmiącą Pana Jezusa małego :)

      A hejt Alu widziałam i wiem, jak on potrafi boleć. Pamiętasz jak kiedyś zostałam u Ciebie zmieszana z pomyjami jak jeszcze w ciąży przeżywałam swoje IVF? Mam nadzieję, że to wszystko po Tobie płynie jak po kaczce. Bo szkoda nerwów.

      Usuń
    2. W temacie karmienia piersią wpadło mi dzisiaj "w ręce" wideo o projekcie fotografki, której zdjęcia bardzo lubię. Alu, może to jest Twoja szansa, żeby zrobić sobie takie zdjęcie:)

      http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/ich-projekt-ma-przelamac-tabu,181871.html
      https://www.facebook.com/mlekiemimiloscia?fref=ts

      Usuń
    3. Ja skorzystałam w ramach akcji The Milky Way i oto jesteśmy:

      https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpt1/v/t1.0-9/12002222_1498224347160718_6669076902235921045_n.jpg?oh=c0fb33217a4344b51e1ec1d6237e2515&oe=56866001


      :)))

      Usuń
    4. Oooooo! Extra:))) Może i ja się kiedyś załapię;p

      Usuń
  13. Drugie zdjecie jest przepiekne! Tak mi sie wlasnie kojarzylo (zebym jeszcze mogla tak wygladac! :D) moje wlasne karmienie piersia. Powrot do natury w najczystszej postaci! :)

    Powiem Ci, ze nawet tutaj, w kraju wolnosci, tolerancji, itd. w necie ciagle pojawiaja sie batalie o publiczne karmienie piersia. I szczerze, to na palcach jednaj reki moge policzyc widziane gdzies po drodze karmiace mamy. A szkoda.

    Samej zdarzylo mi sie karmic publicznie moje maluchy. Bi nawet wsrod tlumu, bo w pelnej ludzi sali, podczas przysiegi na obywatelstwo mojego meza. ;) Starsza miala juz wtedy okolo 9 miesiecy i wzielam dla niej nawet obiadek w pojemniczku, tylko... zapomnialam lyzeczki. Nadeszla pora posilku, Bi zaczela plakac z glodu, a ja nie mam jej jak nakarmic! Po jakims czasie przypomnialo mi sie, ze przeciez "przekaske" mam przy sobie, usiadlam w kaciku, maz dodatkowo przysiadl obok, zeby jeszcze mnie oslonic, przystawilam Bi, Starsza sobie popila i dzieki temu wytrzymala grzecznie do konca ceremonii. :)
    Mlodszego za to karmilam kiedys na placu zabaw, bo zaczal wrzeszczec, a do domu mielismy 20 minut autem... Wybralam najdalsza (co wcale nie oznaczalo ustronna) laweczke i nakarmilam. :) Z Nikiem to jednak byla wyzsza szkola jazdy, bo on do grzecznych ssakow nie nalezal. Wil sie, wykrecal, musialam przekladac go z jednej piersi na druga zanim w koncu sie uspokoil... a wtedy rzecz jasna moje cyce byly przez chwile wystawione na widok publiczny. Najbardziej glupio mi bylo, ze naokolo biegaly dzieci i obawialam sie, ze zaraz jakas swietojebliwa mamuska przyjdzie mnie opieprzyc, ze jej potomka demoralizuje. Bylam bojowo nastwiona, ale nikt nie zwrocil mi uwagi. :)
    Karmilam tez Nika na plazy, ale to sie w sumie nie liczy, bo mamy taki namiocik oslaniajacy z 3 stron, wiec w sumie ktos musialby naprawde sie starac, zeby cos zauwazyc.

    Co do karmienia piersia w kosciele (bo widze, ze taki watek sie pojawil), to mnie to akurat nie bulwersuje. Moze tak ostentacyjnie w pierwszej lawce, to juz przesada, ale gdzies z boczku, dyskretnie? Dlaczego nie? Nie zawsze mozna wyjsc na zewnatrz, czasem pogoda na to nie pozwala i nie przy kazdym kosciele sa laweczki (u nas nie ma). Zreszta, po tym jak sama bylam matka cycowa dwa razy, nie wiem czy widok mamy karmiacej piersia gdziekolwiek, by mnie zszokowal. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - jak się już zaczyna karmić to te mamy cyckowe zupełnie nie bulwersują i jakieś zupełnie normalne to się wydaje :)

      Usuń
  14. Tia... I ja to przerabiałam. Jeszcze, gdy nie byłam w ciąży znajoma mnie podpytywała, co myślę o karmieniu piersią w miejscach publicznych. Nie przypuszczając, co się za tym kryje oznajmiłam zgodnie z prawdą, że mnie by to krępowało. Stresowałabym się, że ktoś może zobaczyć moje piersi.
    Jakiś czas później zobaczyłam burzliwą dyskusję na srajbuku, że piękniejsze widoki są niż widok karmiącej. No i mnie strzeliło. No na pewno są piękniejsze, więc nie patrz człowieku!
    W idealnym świecie nikt nie czułby oburzenia, bo zwyczajnie by nie patrzył. Teraz, gdy jestem na finiszu naszej ciążowej drogi jestem pewna, że będzie nam się zdarzało karmić Małą "publicznie", bo to wynika z naszego stylu życia. Sorry, nie zamknę się latem w chałupie, żeby kogoś nie urazić widokiem własnego ciała. Oczywiście podobnie, jak Ty, Pink, będę nas zakrywać, ale dla własnego komfortu, a nie dla dobra innych.
    Może niektórzy zapominają, ale jesteśmy ssakami i o ile będąc dorosłymi możemy panować nad własnymi instynktami, to będąc małymi dziećmi jest to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze przed porodem podchodziłam bardzo liberalnie do tematu karmienia.
      Chcesz to karm. Nie to nie. Whatever.
      ALE kiedy już mam tego ssaczka mojego, kiedy widzę, jaki ważny jest dla Niej ten cycek, ile on jej daje, że kurde... to z Jej wrodzonego instynktu wynika, to jakoś już takie "whatever" to to nie jest dla mnie :)

      Usuń
  15. Podczytuję Waszą dyskusję, nie wnikam czy to krępujące czy nie, czy piękne czy nieetyczne...
    chciałam tylko rzucić taką uwagę:
    pamiętajcie, że wśród mijających Was podczas takiego karmienia osób - jesteśmy my - kobiety niepłodne, które nigdy nie poczują jak to jest karmić swoje dziecko piersią...
    wiecie przecież jak czasem boli widok wózka czy noworodka/niemowlaka..
    a co dopiero widok tej szczególnej i wyjątkowej więzi między matką a dzieckiem...
    serce pęka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania :( znam to uczucie.
      Ale powiem Ci z doświadczenia, że tamte ból i cierpienie przyniosły też swoje rezultaty.
      Mam wrażenie, że wszystkim ciesze się dwa razy bardziej: i samym pozytywnym testem (wtedy to łooo rety), ciążą no i tym karmieniem właśnie.

      Trzymam za Ciebie kciuki.
      To serce się kiedyś pozrasta, zobaczysz.

      Usuń
  16. Hania i ja byłam na Twoim miejscu i rozumiem ten ból i niemoc :( tego uczucia się nie zapomina. Niestety nie da się z wielkim brzuchem czy wózkiem ominąć na ulicy osoby nieplodnej, podobnie przy karmieniu :( Osobiście chciałabym przeprosić wszystkie kobiety, którym sprawiłam ból, ale tak się nie da. Taki świat, takie życie. Dlatego wierzę, że na każdego czeka gdzieś dziecko i każdemu się w końcu uda, niezależnie od sposobu...

    Ale ja nie o tym. Pink znam ten ból i chociaż karmię juz 14 miesięcy nadal kryję się z tym karmieniem jakbym coś złego robiła ;) W tej chwili noszę jej już wodę i suchy prowiant i jest o wiele łatwiej ;)

    Mnie dziwiły pytania nawet lekarzy (!) jak to pani karmi jeszcze piersią? mała miała wtedy, dziesięć miesięcy. Ciekawe co powiedzieliby teraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybij piątkę! ;-)
      Karmię synka piersią 13 miesięcy. I rzygam tym ludzkim zdziwieniem z tego powodu. Moja mama karmiła mojego brata 2 lata, a siostra swoje dwie córy trochę ponad więc chociaż w nich mam oparcie i poparcie ;-)

      Usuń
    2. Aaaa i zdarzyło mi się karmić w kościele. Nie było to fajne i nie sprawiło mi frajdy, ale musiałam. To był chrzest mojego synka, więc wyjść ze mszy nie mogłam. Mały strasznie płakał. Wzięłam go na ręce i próbowałam znaleźć jakieś chociaż trochę ustronie miejsce, ale się nie dało. Zarzuciłam sobie więc na mleczarnię kocyk i dawaj w pierwszym rzędzie. Trudno. Taka była potrzeba. Kto nie przeżył, nie zrozumie. I mam to gdzieś.
      Szkoda, że takiej emocjonującej ogólnopolskiej dyskusji nie wywołują panowie z obleśnie tłustymi brzuchami i cycami niejednokrotnie większymi od moich, którzy prężą je bez żadnego przyodzienia i skrępowania w miejskich parkach itp. To jest dopiero niesmaczne!!!

      Usuń
    3. U nas ksiądz na takie sytuacje udostępnia zakrystię. Jest nawet fotelik :)

      Usuń
    4. Na ostatniej wizycie kontrolnej po porodzie mój gin powiedział: proszę karmić piersią 6 miesięcy, maks do roku, bo potem jak już dziecko chodzi, to dziwnie.
      Cóż... mam nadzieję, że jak się zobaczymy następnym razem to nadal będę karmić.. a jemu przyniosę wytyczne WHO o karmieniu co najmniej 2 lata.

      Usuń
  17. Hania ty tak serio, o ja... Wiesz nie zamierzam wszystkich przepraszać za to, że mi się dało zajść.. nie będę przermykać ukradkiem po ulicy, żeby nikogo nie urazić tym, że mam dzieci. Nie będe dusić dziecka szmatkami czy kocykami ani też narażać na ryki z głodu bo kogoś może zaboleć to, że karmię. Też walczyłam o macierzynstwo i daje sobie prawo się nim cieszyć. W każdym aspekcie. Karmię kiedy trzeba i gdzie trzeba i mam w nosie co o tym myślą ludzie. piersi są do karmienia a nie gapienia się. i jak mówił Woody Allen, jeśli ktoś czuje się urażony karmieniem piersią znaczy że gapi sie za długo...smutne totalnie jest to, że naturalne dla ludzi stało sie karmienie butlą a karmienie piersia trzeba ukrywac bo to cos niestosownego... . córkę kp 18mcy, syna zamierzam nawet dłuzej jesli sie uda... i nied będę tego robic po kiblach i ciemnych komórkach ani pod kocem. #karmiącecycenaulice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak, pamiętam jak to było jak kolejna beta była 0,1 a na ulicy same mamuski i ciezarne. ale to nie była ich wina że ja jestem niepłodna. rozumiałam to wtedy i rozumiem dzis.

      pewnie mi zaraz zarzucicie nieczułość, ale sorry - swiat sie nie przestanie kręcić bo jestem niepłodna czy mam depresję... osoba niepłodna ma prawo do swoich emocji a osoba ciężarna czy z dzieckiem do swoich. i o ile na 'naszym bocianie' wywalanie ciężarówek i mam z watków niepłodnosciowych bo komus jest przykro przechodzi gładko, o tyle w realnym życiu jak to zrobic, dzielnice robic osobne?

      Usuń
    2. Myślę, że Hania nie oczekuje od nas zaszycia się w domu, tylko przedstawiła swój punkt widzenia z perspektywy niepłodnej.
      I ja go cholernie rozumiem. Nadal.

      Usuń