czwartek, 24 września 2015

Rodzajowe scenki spożywcze

rys. Matka Po Godzinach


#CHAPTER 1

Piękne środowe popołudnie.
Prowadzę.
Teściowa z tyłu w samochodzie. Obok w foteliku - Meśka.
Zadowolona - jak zwykle. Wielkimi, niebieskimi gałami obserwuje świat. I teściową.

Teściowa: Co tam, Melusia, co tam? Pić się chce?
Meś: <nic, gapi się>
Teściowa: Pić chce, bieeeedne dziecko. 
Ja, w myślach: "Bi**ch, please.."




#CHAPTER 2

Wizyta u prababci.
Siedzimy. Nic się nie dzieje. Nagle.

Prab.:- A dajecie Jej już coś do jedzenia?
Ja w myślach: Nie, kur**a. Ona żyje miłością i fotosyntezą. 







#CHAPTER 3

Telefon.
Teściowa.

T: A zupki kiedy jej podasz?
Ja: Mamo, mówiłam Ci, że jedzenie raczej w kawałkach do rączki, ta metoda BLW - pamiętasz?
T: <cisza>. 
<cisza>
<cisza>
Ale takie zupki, no wiesz, ja Ci powiem jakie: marcheweczka, mięsko i miksujesz.. (...)





#CHAPTER 4

Chrzciny (tak, tak, ochrzciłam moje dziecko z in vitro).
Zdjęcia zbiorowe przed ołtarzem.

Ktoś: Oh, Boziu, jaka Meśka jest rozkoszna.
Teściowa: No, ładna, tylko te nóżki ma takie chude..




#CHAPTER 5

Chrzciny.
Obiad w lokalu.
Zamknęłam się w małym pomieszczeniu gospodarczym i karmię Melę.
Teściowa koczuje pod drzwiami. Po ch**j tam stała, to nie wiem. Pilnowała.
Wychodzę, po krótkiej chwili, bo dziecko nie chciało jeść.

Teściowa: Nie chciała więcej? Hmmm.. słuchaj, a może być tak, że ona odrzuca cyca?
Ja: Nie.  [w myślach: ta, chciała byś. Trzymasz kciuki od 2 doby jej życia za ten moment. ]

Będę karmić to dziecko piersią aż do matury. Przysięgam.
Tylko po to, żeby zrobić na złość teściowej.



#CHAPTER 6

Teściowa przyszła z wizytą i bawi się z małą.
Ja sprzątam.

16:00
Teściowa: I co, mamusia pije a Ty, biedne dziecko, Tobie nie dadzą. 

16:15
Teściowa: Biedne dziecko, babcia by dała butle i by dziecko spało, babcia by dałaaaa. Ale mama nie poźwala. Nie poźwala mamia.. No, jeście tlośke, jeście tlośke. 







***

Wydawało mi się wcześniej, że już bardziej nie można być na cenzurowanym niż podczas wyłącznego karmienia piersią.

Myliłam się.

Pierś po 6tym miesiącu + BLW + dziecko 3-10 centyl wygrywa wszystko.

58 komentarzy:

  1. O Boże! Chyba bym za przeproszeniem pierdolca dostała, jakbym miała taką inwigilacje i tak mnie teściowa napastowała... choć ona z kolei jak za każdym razem dzwoni, to pyta czy karmię piersią... ale jak mówię, że tak, to powtarza "to dobrze, to dobrze...". Doceniam fakt, że nikt nam się do diety Oli nie wpieprza. Robię jak chcę i jak mi serce podpowiada.
    Trzymaj się, nie daj się!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, u nas sytuację pogarsza fakt, że Mela jest chuderlakiem - 3-10 centyl.
      No ale... nasze cycki - nasze talerze :)
      Na szczęście potrafię być asertywna.
      Nie damy się! :)

      Usuń
  2. Moja matka też potrafi coś podobnego palnąć, mam nieustanne wrażenie jakby czekała, aż zabraknie mi pokarmu i przejdziemy na butlę. Ja i tak miałam od początku bzika z tym karmieniem, że sytuacja powtórzy mi się, jak z synkiem, a tu kopią leżącego. Teraz już wychodzę powoli na prostą.
    Moja ma 2 miesiące i waży 5300 a startowała z 3400.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to Ty masz piękne przyrosty :)) My mamy 3300 na starcie i obecnie 6,5 mies ok 6800. Takze szału ni ma.

      Ale komentarze mogli by se darować.

      Usuń
    2. Podwoiła wagę na pół roku - jest git! Miłosz był kolo 3go centyla dluuugo, teraz bliżej 60go chyba.

      Usuń
    3. A jeszcze w sprawie jedzenia, mój synek jadł pięknie wszystko, był dorodnym bobasem a później maluchem, a odkąd skończył 3 lata zaczął wprowadzać swoje nawyki żywieniowe, od półtora roku na śniadanie w domu je tylko serki homo i to najchętniej jednej marki i o jednym smaku. Surówki tak, ale w przedszkolu. Każda próba zachęcenia go do różnorodności kończy się fiaskiem o ile on nie ma ochoty.

      Usuń
    4. Balbina, a stosowalaś BLW czy tradycyjne zupki? - jeśli mogę spytać?

      Usuń
    5. Isa - 60tego?!
      Z 3 do 60?!
      Boże, brzmi jak sen.... Nie mogę się doczekać ;))))

      Usuń
    6. Ano :) nabrał chłopak masy.

      Usuń
  3. No nie mogę ! Już myślałam, że to ja mam najbardziej upierdliwą teściową na świecie, ale Twoja jednak biją ją na głowę ;) U naszego Młodego są okresy, kiedy dosłownie wymiata z talerza do czysta - ale są i takie, kiedy zjedzenie CZEGOKOLWIEK graniczy z cudem - i wtedy oczywiście zaczynają się zatroskane spojrzenia, "dobre rady", a nawet sugestie, by zrobić mu na cito wszystkie możliwe wyniki, bo NA PEWNO MA ANEMIĘ (!!!) Ja podchodzę do tego tak, że dziecko też człowiek - i skoro nasz dorosły apetyt nie jest identyczny każdego dnia (a czasami nie ma go wcale), to i ono ma prawo urządzić sobie post od czasu do czasu. Karmić rurą do żołądka w każdym razie nie zamierzam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja aktualnie jakbym miała rurę to bym jej wsadziła do garła i podpięła do cycka a najlepiej do obu ;)))
      Bo rzeczywiście Jej cimlanie po 2 minuty doprowadza mnie do obłędu ;)))

      Usuń
  4. Pink, ale wiesz, że te centyle to można wiesz gdzie wsadzić ;-) grunt, że rośnie. Co ja się nasłuchałam, zwłaszcza na wakacjach z teściową o moich starych cycach co je dziecku daję... (facepalm)
    Zgadzam się też z Bajką, że każdy ma różnie z tym apetytem, mały czy duży człowiek to człowiek ;-)
    Dlaczego wszyscy się zachowują jakby rodzice chcieli dzieciom krzywdę zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, każdemu się chyba wydaje, że mi "dobrą radą" zrobi przysługę.

      Centyle centylami, wiem wiem...
      Idę ją za chwilę zważyć. Zobaczymy.

      Usuń
  5. Też miałam przeboje żywieniowe z teściową - chciała np. pól rocznemu dziecku dać... pączka. W dodatku w tajemnicy przed drugim dzieckiem, bo drugie dziecko ze względu na przebytą chorobę nie może/nie powinno jeść cukrów i paru innych rzeczy. Zresztą które małe dziecko może/powinno jeść cukier...
    U nas skończyło się moim jednym opier.... teściowej. Prawie dosłownie, tylko przekleństw nie było. Może spróbujesz? ;-)
    A jeśli chodzi o rozszerzanie diety - ja stosuję zarówno zupki (sama gotuję, czasami słoiczek) jak i BLW. Nie wiem, może się w tym mylę, ale zarowno mi jak i dzieciom to pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BLW nie wyklucza zupek. Tylko niby dziecko powinno samo jeść. Ja taka ortodoksyjna nie byłam ;)

      Usuń
    2. Pączek... mhhh... super. Od razu całe pudełko z Dunkin Donuts może? :)

      Co do BLW jestem na bladym początku i doszkalam się już w trakcie (trochę się zagapiłam), ale też podaję Jej niektóre pokarmy łyżeczką.
      Było kilka kaszek: manna, kukurydziana i jaglana a dziś też planuję zrobić taką zupko-papkę, bo dobrą cielęcinę kupiłam i miło by było, żeby coś jednak zjadła ta moja chudzinka a nie rzucała po kuchni.
      Też wychodzę z założenia, że podręcznik podręcznikiem ale mama ma swój rozum i intuicję.

      Usuń
    3. PS. Kaszki nakładałam Jej na łyżeczkę a Ona w 90% sama sobie chwytała ode mnie łyżkę i wkładała do buzi. I to z całkiem niezłym skutkiem jak na 6 miesięcznie niemowlę.
      Z płynną zupą to nie przejdzie.

      Usuń
  6. Oj to faktycznie teściowa jak czytam daje się we znaki, chyba bym ją sprowadziła do porządku po tylu tekstach,gratuluję cierpliwości.
    Ty tutaj piszesz o teściowej a ja mam pediatrę która stwierdziła że synek mając 5 miesięcy i ważąc 6620 stwierdziła że za mało przybył i że trzeba go cyt."podtuczyć" i poleca Sinlack (tucznik ze wsadem syropu glukozowego) i najlepiej żeby moje mleko było już dodatkiem bo ono widocznie nie wystarcza...fuck
    Ja oczywiście nie posłuchałam i nie daję mlodemu Sinlacku ale zaczęłam z marchewką,dynią i owockiem i co...tak zaszalałam ze młodego wysypało -alergia i odstawiamy wszystko,zostaje mleko i mam szeroko i głęboko już te wszystkie "złote rady" bo nic dobrego z nich nie wynika,
    Aa no i mlody mając 5 miesięcy i 15 dni waży już 7170 i ma 70 cm :D
    Pozdrawiamy
    Ps.Może udało by nam się spotkać na spacerze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz częsciej się przekonuję, że my-mamy wiemy najlepiej!

      Co do spaceru to bardzo chętnie :)
      Gdzie najczęściej spacerujecie?
      My na Zdrowiu, od czasu do czasu od bidy w Źródliska.

      Usuń
    2. Nam bliżej na Źródliska ale jak będzie trzeba to i na Zdrowie podjedziemy.

      Usuń
    3. Będę jutro od 11 w Źródliska jakby co :)
      i w przyszłym tyg też na pewno będę to możemy się jakoś zgadać konkretnie ;)

      Usuń
    4. Ja będę bankowo w czwartek 08.10 w Źródliska po 11 w Tubajce więc zapraszam na spotkanie

      Usuń

  7. Pink, teksty po prostu hardkorowe. Nie na moje nerwy, rozszarpałabym teściową. I taaak, takie akcje motywują do jak najdłuższego karmienia piersią. To zawsze jakiś plus ;)
    Nasz maluch również chudzina (25 centyl wagowo w porywach), na długość podobnie jak Twoja Mela powyżej średniej...
    I powiem szczerze, że największy głos rozsądku w tej kwestii ma moja mama: mam nie patrzeć na centyle, dziecko widać, że zadowolone, najedzone i po prostu ma taką urodę. Tego się trzymam.
    Teściowie niestety z chęcią już by dokarmiali małego. A przynajmniej dopajali. Apogeum osiągnął teść, który zaproponował, aby dopajać 3 miesięczne dziecko... uwaga, uwaga: kawą zbożową!
    No tak.. do tego świetnie pasuje pączek proponowany Czupurkom Promesy :) Kawa i pączek... Na szczęście mój mąż stanął na wysokości zadania, powiedział dobitnie teściowi co o tym sądzi, wytknął delikatnie brak wiedzy i mimo, że atmosfera się chwilowo popsuła, od tego czasu, jest lepiej! Mężu jeśli to czytasz, a wiem, że podczytujesz...doceniam to! ;)
    Co będzie w przyszłości... na razie nie chcę myśleć, ale mam podstawy do obaw. Macierzyństwo jednak, oprócz wielu, wielu róznych skilli nauczyło mnie żeby nie martwić się na zapas... a więc się nie martwię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ania, 25ty centyl to nie taka znowu chudzinka! :)
      Ile ja bym dała, żeby Mela była na 25 tym!
      Ostatnio niestety nawet doradczyni laktacyjna jest kazała podawać kleik ryżowy - do czego się nie stosuję. Moja pani pediatra jest bardziej wyluzowana.

      No niestety - mam wrażenie, że jak pojawia się dziecko, to wszyscy dostają jakiejś histerii :)
      Damy radę :)

      Usuń
    2. PS. Najbardziej wyluzowany w temacie jest mój mąż właśnie i to On mnie najbardziej wspiera :) Dziękuję mu za to. Bez Niego było by cięzko :) (Ps. ale on akurat bloga nie czyta, thank God! )

      Usuń
    3. Pink, a jak sprawdzasz centyle? Bo ja właśnie kalkulowałam centyle dla mojego synka i z ciekawości wrzuciłam dane Meli: 6800, 13/3... i wyszedł mi 23 centyl... hmm... zglupialam, szczerze mowiac, bo to co obliczam wg tej strony zgadza sie zawsze pozniej z tym co slysze w przychodni.
      Just take a look :) http://www.infantchart.com/
      Tylko zmien plec na dziewczynke :)

      Usuń
    4. ania rzeczywiście, wyszedł mi jakiś 19ty centyl.
      6700 jednak (wczoraj ważone) - 6,5 miesiąca.
      I kurde, faktycznie coś jest nie teges..

      Weszłam na te standardowe siatki centylowe WHO http://www.who.int/childgrowth/standards/cht_wfa_girls_p_0_2.pdf?ua=1

      I co.. kuźwa.. wyszło mi powyżej 15tego centyla.
      WTF?

      We wtorek idę do lekarza to sprawdzę dokładnie.
      Jeśli ona jest rzeczywiście powyżej 15tego centyla to luzuję gumę całkowicie :)))

      Dzięki! :)

      Usuń
    5. Pink, daj znać co powiedział lekarz! Jestem bardzo ciekawa. Mam nadzieje, ze jednak jest powyzej 15-ki. Niby to nic nie zmienia, ale....
      A swoja droga kiedy zobaczylam Mele na zdjeciu to pierwsza moja reakcja byla:
      "ale duza" :)

      Usuń
    6. Hehe.. no właśnie, bo Ona jest długa bardzo :)
      U lekarza w końcu nie byłam. Przyrosty skonsultowałam z La Leache League i ostatecznie zluzowałam gumę ;))

      Usuń
  8. No mnie takim gadaniem tak ogłupili, że do dziś żal mam do siebie ogromny. Ale się nie skończyło. Teraz Młody (7,5 m-ca) powinien wsunąć schabowe a gryzaka mieć z kości kurczaka WF? ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga łatwo się dać "zagadać", prawda?
      Ale nie ma co. Ufajmy sobie! To my jesteśmy mamami.
      Oni mieli swoj czas na wychowywanie.

      Mój małż powiedział kiedyś matce:
      jak chcesz dziecko wychowywać to se swoje zrób, albo adoptuj.

      :)

      Usuń
    2. Ja głupia po dwóch miesiącach całkiem skapitulowałam. A dziecko placze bo jest dzieckiem i mówić nie umie. Eh. Moja głupota mnie czasem zadziwia.

      Usuń
    3. Aga ja bym nie była zbyt surowa dla siebie :)
      Trudno jest wytrzymać tą całą presję.
      A mówią, że terror laktacyjny panuje.. może i panuje, ale jakoś na mnie nie trafiło :)
      Kilka postów temu pisałam właśnie, dlaczego kp jest trudne no i klasycznym przykładem jesteś. Dlatego właśnie.
      NIe, że ciężko dziecko przystawić, nie że mleko nie leci, nie. Po prostu nie dać się zagadać innym i własnej głowie to jest sztuka.

      2 miesiące to super wynik moim zdaniem :) Bezcenny.

      Usuń
  9. Drugiego Dzidziula tez będę karmić do matury ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zaczęłam podawać zupki po 4 miesiącu, żadnego blw, karmiłam piersią do 11 miesiąca i co? Dziecko i tak na 3-10 centylu, chude niemożebnie :) Więc to naprawdę nie od tego zależy. Jakąś rolę odgrywa tu genetyka (mąż chudziutki, ja byłam chudziutka w dzieciństwie). Więc nie daj się. To ty jesteś mamą i ty wiesz, co jest dla Meli najlepsze i no przede wszystkim Mela wie, ile potrzebuje jedzenia i pica, a anoreksja u maluchów zdarza się chyba niezmiernie rzadko. Niech się rozwija własnym tempem, jak przytyje to przytyje, jak nie to nie. Od kiedy to bycie chudym to problem? Myślałam, że nadwaga to problem, nie odwrotnie. Na pocieszenie mogę jeszcze dodać, tak z perspektywy bycia mamą 6 i pół roku, że cokolwiek i jakkolwiek zrobisz ze swoim dzieckiem, ktoś cię i tak skrytykuje. Zawsze.
    Buziaki
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, święte słowa.
      U nas też myślę, że genetyka robi swoje, bo dziś podczas ważenia, pani pielęgniarka moje utykiwania skwitowała: " Ale co się dziwi? Mama przecież też chyba powyżej 3-10 nie jest - i z wagą i ze wzrostem" :)
      No i coś w tym jest.

      Co do krytykowania to słusznie - zawsze ktoś, coś.

      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  11. Jessssuuuu... Gdziekolwiek, kiedykolwiek narzekalam na moja tesciowa, oficjalnie ja rozgrzeszam!!! Co prawda kiedy w pierwszym miesiacu zycia Bi urzadzala nam co wieczor kilku-godzinne wrzaski, tez kilka razy skomentowala, ze napewno mam chude mleko, dziecko jest glodne i zebysmy dali jej butle to zobaczymy jaka bedzie spokojna. Nawet sprobowalismy i co? Jajco. Dziecko butli nie chcialo i dalej sie w najlepsze darlo. ;)
    Mialam jednak szczescie, ze moje Potworki szybciutko poszybowaly do wagi, ekhem... ciezkiej, wiec tesciowej argument o glodzie wypadl z reki. ;)
    Ale wiesz, ze jesli Mela rosnie i rozwija sie harmonijnie, to centyle sa tylko pusta statystyka? A na zdjeciach z poprzedniego posta widze normalnego niemowlaczka, nie zadna chudzine. ;)
    A co do krotkiego ssania Meli, to powiem Ci, ze moje maluchy zaczynaly od 20 min na kazdej piersi, ale w miare jak rosly, stopniowo skracaly sobie czas karmienia i okolo roczku tez ssaly raptem po kilka minut. Moja pediatra tlumaczyla mi, ze dzieciaki z czasem robia sie ekspertami w "ciagnieciu" mleka i jesli nadal rosna i przybieraja na wadze, to znaczy, ze te pare minut im wystarcza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, nasza teściowa by chyba na mszę dała, jakbym dziecku NA RESZCIE dała butlę :)
      Tzn ja nie mam nic przeciwko, ale po co, skoro nie trzeba?

      Mela też miała swoje lepsze i gorsze przyrosty - był i taki czas że pół kilo machnęła w 2 tyg. To troszkę teściowej luzowało gumę w gaciach, ale coś tam przywalić zawsze musi :)

      Usuń
  12. Fiu, fiu... No powiem Ci Pink, masz się z Nią krzyż pański. Ale wiesz co? Jeśli wkurw na Nią przekłada się na Twoją determinację w karmieniu Małej piersią jak najdłużej, to może dobrze, że takie kurewsko upierdliwe z Niej babsko???

    U nas historia zgoła inna- jeden wspólny mianownik to ten jebany 3-10 centyl. I powiem Ci, że był moment, kiedy myślałam, że kolejną osobę, która powie "Ale Ona malutka" albo "Ojej ale chudzina" uduszę gołymi rękami.

    Życzę Ci, żebyś karmiła Melę tak długo, jak Obie będziecie tego chciały. A może następnym razem to babci zaproponuj butelkę? Może W KOŃCU zrozumie, że ma wyluzować, i dać Wam spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta powiem Ci, że przytoczone tu anegdotki to kropla w morzu.
      Spieszyło mi się i nie chciałam przedłużać (co zazwyczaj robię) więc wrzuciłam tylko kilka.
      Ale nie tylko ona potrafi dowalić.

      Co do "malutkości" - taaaaa.
      Też ostatnio usłyszałam. "Ojej, ile ma? Oooo pół roku? Mój ma 8 tygodni i jest większy od niej!'
      Odpowiedź? :-D "Aha.. rozumiem. Może endykronolog by Wam pomógł?"
      Mina bezcenna.

      A z teściową mimo wszystko myślę, że radzę sobie całkiem nieźle :)
      Zawsze jej coś dosram po swojemu :) albo ją po prostu ignoruję ;)

      Usuń
  13. Czyli jednak to nie o samo karmienie piersią chodzi, a o powód... Bo jak wiesz, ja nie karmiłam i miałam tego typu teksty także.
    Widać chodzi o teściową po prostu (głównie) ;)

    Skończysz karmić, znajdzie się coś innego.
    Ja np. teraz wysłuchuję regularnie na temat tego, że Ł nie je tak jak powinna (czyt. jakby teściowa tego oczekiwała) oraz tego, że F (chyba tak to powinnam odebrać) rozwija się za wolno- czyt. wg teściowej ( i jest w tym jakaś moja wina).
    Co tydzień odbieram telefon, który po "dzień dobry" zaczyna się od tych samych słów: "Dzwonię, żeby zapytać o postępy! Czy Łucja je coś nowego? Czy Franek się WRESZCIE czegoś nowego nauczył? Ale KONKRETNIE proszę: nowe słowa, nowe zabawy, nowe gesty?".
    Nie jest to żart bynajmniej i nie przekręcam słów teściowej.

    No cóż...

    Róbmy swoje i tyle. Tylko skąd te nerwy wziąć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juti, z kątowni :P

      A jak się z takimi upierdliwymi teściami/własnymi rodzicami rozluźnia kontakt, żeby tych "i jakie postępy..?", "co nowego..?" nie słuchać do zesrania, dostaje ów człowiek histeryczne smsy o treści "Czy u was wszystko w porządku????!!!!".

      Jakiś czas temu zaczęłam po cichu marzyć o dołączeniu do obozu uchodźców... Gdziekolwiek.

      Pink, przybij piątkę. Asertywność is my middle name;)

      Usuń
    2. Juti, tak, myślę, że zawsze się coś znajdzie :)
      Zawsze se można pobiadolić :)

      Ale powiem Ci, że też masz dobrą teścióweczkę :)
      Serdeczności :)
      Ja pinkolę.. :)

      Powiedz jej następym razem, że owszem, Franek się nauczył nowych gestów.
      Na podwórku.
      Fakersa pokazuje i kurwami rzuca. Może być? :)

      Usuń
    3. leśna ja jestem absolutnie bezczelna jeśli chodzi o nie odbieranie telefonów :)
      Potrafię na przykład, jak mnie wkurzy, prawie tydzień telefonu nie odebrać - co biorąc pod uwagę kilkakrotne telefony podczas dnia, jest wyczynem :)
      No i dostaję - smsmy, telegramy, gołębie pocztowe, facebook wiadomości i dzwoni do mojej mamy, żeby sprawdzić, czy się odzywam (a tam się zawsze odzywam).
      Ale mam świetne alibi - dziecko mam, zarobiona jestem.

      Obraża się, ale potem jej przechodzi i jest milutka.
      Musi, bo z synem ma słaby kontakt, więc żeby ogarniać sytuację musi ze mną dobrze żyć.

      Ale sms "czy u Was wszystko dobrze?" to już klasyka gatunku.

      Usuń
    4. PS. w krytycznych sytuacjach potrafi sobie nawet chwilowo zastrzec numer telefonu, żeby się dodzwonić :-D Taaa damm! Taka sytuacja.
      Z tym, że ja wtedy również nie odbieram, bo się nauczyłam ;-P

      Usuń
  14. oł yeah. mogłabym to skopiować do siebie. my mamy 11 miesięcy to sobie wyobraź... :P wiem co czujesz moja droga, nie próbują małej wciskać nowych smaczów? ale tylko odrobinkę? ona przecież tak patrzy i mlaska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, oczywiście, że próbują :)
      Hitem było, jak u prababci jadłam loda, po czym usłyszałam "Boże mój, dajcie jej, ona tak patrzy, tak by chciała, tak mlaszcze".
      Loda, ku*wa... 6 miesięcznemu dziecku. Jeszcze domowy to luz. Ale z Algidy, na patyku :)

      No i generalnie za każdym razem, jak coś wkłada do buzi, to jest "awww, biedne dziecko, głodne, głodne, mama nie da".
      A że jak wiadomo, ciągle coś w buzi trzyma.
      ( a i jeszcze teściowa jej ciagle ręce z buzi wyciąga i na nic tłumaczenie, że ma jej te ręce zostawić ).

      Ale na osłodę dodam, że teściowa nie jest jedyna.
      Należało by jeszcze dołączyć do tego grona moją babcię, babcię małża i moją babcię :) ale te z mojej strony akurat trochę delikatniejsze są :)

      Usuń
    2. Ja Oli dałam polizać... nie domowego, żyje... i ma się rewelacyjnie! :)

      Usuń
    3. Tzn, żeby nie było, że jestem jakąś rozhisteryzowaną mamuśką ;)) sama kiedyś dałam młodej odrobineczkę na usta ale to była jakaś śladowa ilość :)
      babcia najchętniej dała by jej całego do zjedzenia ;)

      Usuń
    4. Ufff... bo już myślałam, że jestem kompletnie wyluzowana :D

      Usuń
  15. "jeście tlośkę" RULEZZZ!!! Twoja teściowa wymiata, w tym kontrowersyjnym mocno sensie oczywiście. Masz dziewczyno nerwy ze stali! I asertywność, której mam nadzieję się kiedyś nauczyć:)
    P.S. 6-miesięczne dziecko chce loda??? Złapałam się za głowę! Tak patrzy bo ma wielkie błękitne oczy i obserwując, poznaje nimi świat. A gdyby patrzyła na naładowany karabin maszynowy? To też powinna dostać??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, taaa :) to jest tak zwane gadanie: powiem coś, niby do dziecka, ale matka usłyszy, to jej dosram :)
      A ja zawsze przejmuje wtedy pałeczkę i odbijam.. piłeczkę ;))

      Dzwoniła właśnie przed chwilą z żarcikiem:
      nooo, babcia przyjedzie i wnusi zrobi zupkę!

      Zasugerowałam jej, żeby sobie troszkę poczytała i zaktualizowała wiedzę sprzed 30 lat, wszak jest pielęgniarką, trzeba się doszkalać :))

      Po drugiej stronie usłyszałam tylko, jak próbuje powstrzymać sapanie, grzecznie się pożegnała i naaaraaa ;)))

      Usuń
  16. A czy to tak ładnie na matkę męża narzekać i psioczyć? Jaka by nie była. To jakoś tak chyba między Wami powinno zostać - tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bym była taka dyplomatyczna i dyskretna to bym bloga nie zakładała ;)
      Pozdro ;)

      Usuń
  17. śmieszne ... a raczej bardzo irytujące, też tak mam, a może nawet nieco gorzej. Kiedyś strasznie się przejmowałam, teraz traktuje to jak ciepły deszcz, bo osiwieje od tych 'uszczypliwych' dobrych rad. Ona nawija a jak się 'oddalam' myślami:D
    Mój Bartoszek startował z 2900, teraz 6040 - mamy +4m.ż. szału nie ma, chudzinka


    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wagowo to chyba całkiem nieźle :)
      Mela startowała 3300 a 6 kg ważyła w okolicach 4 miesiąca właśnie. A Wy macie mniejszą wagę urodzeniową.

      Olać malkontentów ;))

      Usuń
  18. Kochana, podziwiam Twoją cierpliwość. Szlag by mnie jasny trafił... U mnie teściowa jeszcze w ciąży się mądrzyła: "Nie będziecie dopajać? A to się dziecko zamęczy". Ale teraz pełna kulturka, zero komentarzy, co pewnie wynika z odległości :)
    No chyba, że się coś zmieni, jak zacznę Małej dietę rozszerzać, ale na to ma szlaban jeszcze przez trzy miesiące :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń