sobota, 5 września 2015

Wyprawkowe hity

Jako mama z niemal półrocznym stażem, chciałam się podzielić z Wami drobnymi refleksami na temat niemowlęcej wyprawki :)
Co ciekawe, pierwsza wersja tego posta powstała 20 kwietnia, czyli Mesia miała 5 tygodni... i od tamtego czasu poniższa lista jakoś dramatycznie się nie zmieniła :)
A więc...

Zacznę od tego, że większość wyprawki mieliśmy:

a/ darowaną w spadku
b/ zakupioną używkę

czyli tu minęliśmy się troszkę ze stereotypem, że rodzicie wyczekanych dzieci dostają przysłowiowego pierdolca i skupują jak leci, co popadnie, wszystko najlepsze i najdroższe.
Pojechaliśmy po bandzie jedynie z wózkiem, czego nie żałuję.



#1 Suszarka & szumy

Tak, ja wiem, że to nie jest stały element wyprawki, ale jest to urządzenie, które najbardziej nam się przysłużyło w pierwszym półroczu życia dziecka.
Działa fenomenalnie.
Co prawda nie mieliśmy wielkich problemów z kolkami, ale używamy do dziś. Młoda w 85% zasypia przy suszarce.
Chyba nie muszę dodawać, że przepłacam za prąd?

Dodatkowo wyposażeni jesteśmy w szumy z YouTube i Spotify (uwaga na reklamy w darmowej wersji!), aplikacje na telefonie Baby Sleep i ukochanego Misia Szumisia czyli Whisbear.
Wszystko super, tylko dźwięku "żywej" suszarki nie zastąpi nic :)
Szumiś jest pomocny poza domem oraz do podtrzymania fazy snu, rozpoczętej przez suszarkę.
Wada: jest drogi. Moim zdaniem: 135 zł to za dużo jak na taki gadżecik.







#2 Wózek Bugaboo Cameleon 3




Absolutny hit sezonu, choć jesteśmy jeszcze na finishu z gondolą.
Składa się i rozkłada kilkoma szybkimi ruchami.
Mieści się w bagażniku.
Jest meeega zwrotny (na tyle, że rzeczywiście warto podczas prowadzenia zawinąć sobie taki sznurek bezpieczeństwa na ręce).
Jedzie jak po maśle - po parkach i po fatalnie nierównych chodnikach w centrum miasta i w dość trudnym terenie, jak chociażby ścieżki leśne, również te na wydmach.
Ma specjalną opcję na plażę, która na serio daje radę.
Cały wózek waży 9 kilo!
Jest mega stabilny - miałam okazję wypróbować na mega wiatrzysku.
Ma extra budkę, którą można zamknąć niemal po samo podwozie - nie wyobrażam sobie bez niej życia, nie muszę kombinować z zasłanianiem dziecka chustkami czy pieluchami.
Gondola składa się jak harmonijka, na płasko, więc można łatwno zmieścić do bagażnika.
Plusy mogła bym wymieniać jeszcze długo.

Dwa zasadnicze minusy:
trudny dostęp do kosza przy gondoli (ze spacerówką będzie już lux, bo dostęp jest łatwy a kosz ma pojemność 40 litrów) i ... cena.






#3 Pluszowy kocyk no-name



Teściowa kupiła na rynku za jakieś 30 złotych.
Wydawało mi się, że straszny syf, że ja tym dziecka nie owinę, że jakiś badziew.
Ale... powędrował z nami na porodówkę i został naszym ulubieńcem.
Mela miała spać jeno w śpiworkach, bo dziecka nie powinno się przykrywać przez pierwsze 3 miesiące kołderkami itp. ale jednak śpi pod kocykiem co noc.
Mimo, że kocyków mamy z 7 to jednak kocyk kocykowi nie równy i trzeba trafić na swój ulubiony.
Moja mama kupiła Młodej koc z jakiejś hiszpańskiej bawełny za 100 zł i okazało się, że jest jakiś nieprzyjemny w dotyku. Więc leży i wyściela półkę komody. Może kiedyś wkradnie się do łask.





#4 Przewijak + kosze z IKEI

w komplecie z koszami do zawieszenia na brzegach




Cudo.
Mamy najtańszą wersję przewijaka za 79 złotych w komplecie z koszami.
Przewijak jest bardzo wygodny, na najniższej półce jest idealne miejsce na przechowywanie pak pampersów, zapasu kremów i gadżetów, które nie są potrzebne przy przewijaniu na bieżąco.
Zawieszane na bokach kosze natomiast, mieszczą wszystko to, co jest potrzebne podczas przewijania i bieżącej pielęgnacji - pieluszki, kremy, chusteczki.
W komplecie jest doczepiany do boku przewijaka kosz na brudne pampersy - świetna sprawa. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Minusem przewijaka jest to, że na Melę zaczął być za krótki mniej więcej w 3 miesiącu :)
Nie zrażam się tym faktem, olałam ten fakt i po prostu nóżki Jej wystają poza, choć jest coraz mniej wygodnie. Jak z niego całkowicie wyrośnie to będę płakać.






#5 
Krem Linomag BOBO A+E



Krem poznałam najpierw na blogu Juti (seria "Wyprawkowe dylematy"), na blogu Sroki potwierdziło się, że krem ma niezły skład (choć nie idealny). Uwielbiam.
Używam do wszystkiego. Jeszcze moment i koty będę nim smarować.
W pierwszych tygodniach kremowałam pupę Melki (teraz nie smaruję niczym, bo nie ma potrzeby), suche miejsca na ciele (szczególnie w pierwszym tygodniu życia), Jej buźkę w razie konieczności, moje dłonie i twarz, suchą twarz małżona... zapewne znajdą się jeszcze jakieś zastosowania.







#6 Mydło marsylskie

Poszukiwanie idealnego preparatu do kąpieli zajęło nam ponad 4 miesiące.
Przerabialiśmy Hippa (za mocno pachnie), Linomag (nie dawał rady z suchością, przynajmniej tak było na początku), emolientowa pianka do mycia Atoperal (fatalna pompka) aż przypadkowo w zasadzie (przy okazji zakupu pieluch wielorazowych, których używam from time to time) zakupiłam mydło marsylskie.
Skóra Meśki po takiej kąpieli jest nawilżona i nie przesusza się!, mięciutka i przyjemnie, bardzo delikatnie pachnie, nie zabijając przy tym jej dzidziusiowego zapachu.
Cena jest dodatkowym atutem. 16 zł za 300 gram, które starczy mi chyba na rok :)
Super!

Minus: wielka, 300 gramowa kostka jest nieporęczna i trzeba wykombinować, jak ją przechowywać.






#7 Biustonosz do karmienia Alles 

Taak, wiem, że nie jest to element wyprawki dla dziecka, ale do dziecka w komplecie jest zawsze mama, która jeśli będzie karmić piersią, to takowy jej się przyda!
Tuż przed porodem zakupiłam 2 staniki w Alles: z miękkimi i twardszymi miseczkami.
W tym z twardym, mimo, że ładniejszy, trudniej jest odchylić miseczkę natomiast ten z miękkimi jest fantastyczny i nie wyobrażam sobie życia matki karmiącej bez niego.
Świętnie trzyma biust (a on teraz tego na prawdę potrzebuje solidnie), jest super wygodny, pięknie leży, ładnie wygląda i łatwo rozpiąć miseczkę jedną ręką. Po 6ciu miesiącach bardzo intensywnej eksploatacji wciąż wygląda dobrze i świeżo a ja czuję się ładnie, elegancko i seksi, mimo mlecznych baloników z przodu.
Warto zainwestować!





Niebawem kity ;)
Stay tuned!



8 komentarzy:

  1. Takie mydło można przekroić, ale trzeba to zrobić gorącym nożem i bardzo powoli. :)
    W środku widać piękny, intensywnie zielony kolor
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiś czas temu ten właśnie kremik używał mój mąż.
    Bardzo zaciekawiło mnie mydełko. Muszę sobie o nim poczytać i się w nie zaopatrzyć.
    I wózek mi się podoba. Nawet bardzo podoba.
    Uściski;*

    I czekam na post o wyprawkowych kitach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, mydełko kupiłam na spontanie, będąc akurat w sklepie z eko-rzeczami dla dzieci. I nie żałuję, bardzo udany zakup :)

      Usuń
  3. Cieszę się, że Linomag się sprawdził :) I dobrze, że piszesz o tym mydle, bo się też czaiłam na nie. Bardziej dla siebie ;), jakoś nie wpadłam na zastosowanie u dziecka, ale teraz chyba się już na pewno skuszę :)
    U szumisiu nie słyszałam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani w sklepie mi podpowiedziała, bo chciałam kupić zwykłe szare mydło - Białego Jelenia, żebym może jednak wypróbowała marsylskie. Nie używam go zbyt długo ani zbyt dużo - nie namydlam dziecka jak szalona, raczej skromnie z uwagą na strategicznych miejsach - ale póki co jestem super zadowolona :)

      Usuń
  4. Zdumiewające, ale żadnej z tych rzeczy nie używałam :-) co tylko pokazuje, jak przydatny to wpis. Za mydłem się rozejrze - podobnie jak Juti bardziej dla siebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas w sumie było podobnie. Obeszło się jedynie bez suszarek i szumisów, nie było potrzeby, a ostatnio jak pożyczyłam od koleżanki na spacerze, jak trochę marudziła, to była wielce zdezorientowana co jej nad uchem szumi :D Za to ostatnio lubi zasypiać przy inhalatorze hehehe, a jak była mała to dobrze działał na nią laktator :)
    Z wózka jestem baaaaaaaaardzo zadowolona. Kupiony za niewielkie pieniądze, ale uwielbiam go i gdybym miała kupować drugi raz, to dokonałabym tego samego wyboru :)
    Kocyków też mamy kilka, ale u nas hitem są pieluszki bambusowe... w zimie sprawdziła się duża 120x120, a latem kupiłam mniejszą 75x75 :) Jednak teraz Ola już większa, to do łóżeczka na noc trzeba zaopatrzyć się w coś ciepłego i większego, bo to wiercioch mały :D
    Pojemniczki z IKEA również baaaaaardzo sobie chwalę i korzystam z nich do tej pory :) Przewijak też był super, do czasu jak Ola nie podrosła i nie zaczęła kopać mnie po cyckach... czasem jeszcze z niego korzystam bo jeszcze jest sporo miejsca na długość, ale częściej z niego korzysta mój mąż i mama :) Teraz zazwyczaj przebieram Olę na podłodze, tam gdzie się bawi.
    Kremów i mydełek nie kupowałam, bo korzystam nieustannie z żelu HiPPa i jestem bardzo zadowolona :)
    No i miałam kupić sobie ten stanik z Alles, ale jeszcze nie kupiłam... póki co korzystam z miękkich z Canpola i jakiś czas temu kupiłam sobie z Kappahl'a :)

    OdpowiedzUsuń